Wyszukiwarka

Ażeby murarka mogła jak najlepiej odwdzięczyć się nam na wiosnę zapylając kwiaty w sadach, powinniśmy zabezpieczyć ją przed wysokimi mrozami. Doskonałym momentem jest późna jesień. Jak powinniśmy wykonać ten zabieg? O murarce opowiada w rozmowie z e-sadownictwo Przemysław Kapka, dystrybutor nowoczesnych uli i fascynat pszczół.

– Nie jest absolutną koniecznością przenoszenie murarki na zimę w miejsce, gdzie nie doświadczy wysokich mrozów, gdyż jest to pszczoła, która doskonale radzi sobie w zimowych warunkach – zaznacza Pan Przemysław. Zdaniem rozmówcy powinniśmy zrobić to jednak profilaktycznie. Będzie to również doskonały moment na oddzielenie kokonów zdrowych od tych zarażonych pasożytami, jakimi są roztocza i muchówki. Bowiem oprócz dobroczynnego owada, wewnątrz kokonu mogą rozwijać się inne drapieżne larwy, które doprowadzą do uśmiercenia murarki.

W jednej rurce samica składa kilka jaj, które oddzielane są ścianką z błota. Przy czym najbliżej wylotu z rurki pozostawiona jest komórka zawierająca samca. Jeśli mamy dużo pokarmu w sadzie, oznacza, że będziemy mieć stosunkowo więcej samic. Nasz rozmówca radzi wyjmować zdrowe kokony pęsetą. Zdaniem mężczyzny bez trudu rozpoznamy kokony zniszczone przez szkodniki – będą poszarzałe i wysuszone. Błoto, którym murarki odgradzają jaja oraz resztki uszkodzonych kokonów możemy wygarnąć specjalnymi grabkami (jeśli w grę wchodzą specjalne plastry hodowlane z plastiku). Rurki trzcinowe po takim zabiegu nie nadają się, niestety, do ponownego użycia. Nie należy jednak rezygnować w ich przypadku z tej czynności, ponieważ istnieje ryzyko zniszczenia większej ilości kokonów przez roztocze. Wydobyte larwy należy przechowywać w chłodnym pomieszczeniu (szopie, przechowalni) w tekturowym pudełku. – Należy zwrócić baczna uwagę, aby w budynku nie było myszy, gdyż bardzo chętnie pożywią się naszymi śpiącymi pszczołami – zaznacza Pan  Przemysław.  

Murarki wystawić powinniśmy wiosną, dwa tygodnie przed kwitnieniem. Tekturowe pudełko kładziemy w ulu wraz z wyczyszczonymi plastrami lub przygotowanymi wiązkami trzciny. Najpierw wygryzają się samce, później samice, które odbywają cykl godowy.  – Warto zauważyć, że ewentualnie nieproszeni goście wybudzają się później, niż nasze pszczoły, dlatego najpóźniej do 20 maja należy spalić pudełka, w których przechowywaliśmy kokony. Dużą uwagę należy przyłożyć do odpowiedniego ustawienia ula. Ustawiamy je wylotem na stronę południową, ponieważ ciepłe promienie słoneczne budzą pszczoły, które zaczynają wcześniej pracę. Ewentualnie wschód – zachód, ale tutaj mamy problem zacinających deszczy, a nie chcielibyśmy, aby nasze plastry lub trzcina się zamoczyły.

Jeśli chodzi o same „mieszkania dla pszczół” Pan Przemysław wymienia dwa rodzaje: można używać popularnych wiązek z trzciny lub zastosować płytki z plastiku, które samodzielnie opatentował. – Alternatywą dla ciętych wiązek trzciny są plastry hodowlane wykonane z plastiku. Znacznie usprawniają one prace przy zabezpieczaniu murarki na zimę, ponieważ nie musimy przygotowywać nowych wiązek trzciny, nie chłoną również wilgoci, przez co kokony nie gniją, utrudniają także dostanie się do gniazda dzięciołom – mówi nasz rozmówca.

popup1