Chociaż o murarkach ogrodowych mówi się w sadownictwie coraz więcej, to nadal pewne kwestie związane z ich hodowlą budzą wątpliwości. O najczęściej pojawiających się pytaniach rozmawialiśmy z ekspertem, Przemysławem Kapką z firmy pszczelinka.pl(KLIK), który murarkami zajmuje się od wielu lat.

Redakcja: Czy hodowlą murarek może zająć się każdy?
Przemysław Kapka, pszczelinka.pl: Kiedy wpadamy na pomysł hodowli murarek we własnym sadzie, zawsze pojawiają się niejasności. Zapewniam, że każdy sadownik może sobie na to pozwolić, bo pszczoły te naturalnie występują w przyrodzie i opieka nad nimi nie jest zbyt kłopotliwa. Tym bardziej, że prace przy murarkach można sobie dziś znacznie uprościć.

Redakcja: W jaki sposób zaczęła się Pańska przygoda?
Przemysław Kapka, pszczelinka.pl: Murarkami zacząłem interesować się już kilkanaście lat temu. Nasza rodzina miała kilkuhektarowy sad wiśniowy. Żeby wspomóc zapylenie i tym samym podnieść wydajność z hektara postanowiliśmy podjąć się hodowli tych pszczół. Zaczynałem tak jak każdy, czyli od naciętych rurek trzcinowych. Zbieraliśmy doświadczenie,  obserwowaliśmy pracę i zwyczaje pszczół, poznawaliśmy ich naturalnych wrogów. Z biegiem lat kolonia powiększała się w trybie geometrycznym i zimowe oddzielanie kokonów zajmowało nam tygodnie. Wówczas postanowiliśmy znaleźć sposób na usprawnienie pracy i tak powstała idea plastrów hodowlanych dla murarek.

Redakcja: Panie Przemysławie, co jest zatem kwestią pierwszorzędną dla sadownika, który nigdy nie miał z taką hodowlą do czynienia?
Przemysław Kapka, pszczelinka.pl: Oczywiście, jest to budowa ula – schronienia dla murarek.

Tutaj sadownik ma do wyboru kilka możliwości. Pierwsza z nich, najtańsza, ale wiążąca się z największą ilością pracy, to samodzielne nacięcie trzciny, którą zasiedlą murarki. Potrzebna jest jak najgrubsza trzcina, najlepiej minimum 7 mm. Tniemy ją w odcinki około 20 cm. Podpowiem od razu, żeby przycinać trzcinę tak aby pocięte rurki były zakończone kolankiem z jednej strony. Otwory  wlotowe trzciny należy wystawiać od strony południowej ewentualnie południowo-wschodniej lub południowo- zachodniej. Żeby kolonia była zdrowa i rosła, późną jesienią/zimą musimy oddzielić kokony zdrowe, a to zajmie nam kilka dni/tygodni. Z doświadczenia wiem, że murarkę można w takich rurkach pozostawić samą sobie maksymalnie na dwa lata, później trzcina jest zbyt zanieczyszczona oraz pełna pasożytów, które dziesiątkują naszą kolonię. Osobiście polecam jednak zabieg segregacji kokonów przeprowadzać corocznie.

Można również zakupić gotowe wiązki. Cena jednej rurki to zazwyczaj od około 5 do 10 groszy. Ogłoszenia o sprzedaży łatwo znaleźć w Internecie.
Oddzielanie kokonów z trzciny

Naszym projektem są plastry hodowlane, które usprawniają znacznie prace pielęgnacyjne nad murarką (oddzielenie kokonów za pomocą specjalnego grzebyka trwa kilka chwil). Służyć nam będą kilkadziesiąt lat, a nie jest to drogi wydatek. Porównując czas potrzebny do segregacji kokonów z trzciny i z plastra hodowlanego wydatek ten zwraca nam się w ciągu pierwszego sezonu.
Oddzielanie kokonów z plastrów hodowlanych

Niemniej, bez względu na to czy wybierzemy plastry lub trzcinę, potrzebne będzie zadaszenie. Może być to zbudowany samodzielnie stojak. Najważniejsze, żebyśmy osłonili gniazdo przed deszczem, a co za tym idzie wilgocią, która może zniszczyć kokony. W naszej ofercie znajduje się gotowy już ul, który chroni przed warunkami atmosferycznymi.

Redakcja: Proszę powiedzieć, czy murarki same zasiedlą przygotowane przez nas gniazdo?
Przemysław Kapka, pszczelinka.pl: Powiem tak, wszystko zależy od tego, jak szybko chcemy zbudować dużą kolonię. Przygotowane przez nasz gniazda wystawiamy pod koniec marca/na początku kwietnia i mogą one być w pewnym stopniu zasiedlone przez okoliczne murarki pod warunkiem, iż występują one w najbliższej okolicy. Jest to pszczoła, która nie pokonuje dużych odległości. Z biegiem lat rodzina będzie się powiększała.

Jeśli jednak chcemy ten proces przyspieszyć, proponuję zakup kokonów, które wstawimy wiosną razem z przygotowanym siedliskiem. W Internecie roi się od ofert. Należy przy tym zwrócić uwagę na oferty gwarantujące wysoką jakość kokonów bez pasożytów i przechowywanych w odpowiednich warunkach. Dobrze jeśli hodowla jest pod nadzorem lekarza weterynarii.

Redakcja: Z jakimi kłopotami możemy się spotkać w trakcie sezonu?
Przemysław Kapka, pszczelinka.pl: Myślę, że największy problem stanowi wilgoć, która niszczy kokony – ważne, żeby murarki chronić przed deszczem. Równie ważnym problemem są naturalni wrogowie murarki ogrodowej (roztocza, muchówki) występujący naturalnie w przyrodzie. Znam również przypadki zniszczenia gniazd przez ptaki oraz gryzonie które łatwo przegryzają trzcinę. Nie jest to co prawda konieczne, ale jeśli chcemy mieć spokojną głowę, polecałbym zastosowanie drucianej bądź plastikowej siatki, która chroniłaby wejście do ula.  I co bardzo ważne, nie tylko w przypadku murarek, ale także innych pszczół, odradzam wykonywanie oprysków środkami chemicznymi w trakcie ich oblotu. Najlepiej takie zabiegi wykonywać późnym wieczorem lub nocą oraz zwracać uwagę na okres prewencji danego środka, którego długość zamieszczona jest na opakowaniu.

 

Partnerami portalu są: synthos agroactivtimac agro