Czy w naszym sadzie możemy znaleźć skorupika jabłoniowego? Co zrobić, aby uniknąć sytuacji z poprzedniego sezonu i ze spokojem zwalczyć presję mszyc jeszcze w zarodku? Jakie zabiegi zaplanować? O pierwszych lustracjach sadu po zimie rozmawialiśmy z dr Kamilem Jeziorkiem z Syngenty.

– Bardzo często zapomina się o istotnej roli wczesnowiosennych lustracji sadów, a trzeba wiedzieć, że odpowiednie rozpoznanie i trafna ocena zagrożenia ze strony szkodników pozwoli na zaplanowanie odpowiedniej strategii ich zwalczania – mówi w rozmowie z naszą redakcją dr Kamil Jeziorek z Syngenty. Stopień zagrożenia ze strony mszycy jabłoniowo-babkowej, skorupika jabłoniowego, bawełnicy korówki czy chociażby przędziorków, można w pewnym stopniu ocenić biorąc pod uwagę presję szkodników w poprzednim sezonie, ale także nasilenie występowania ich zimujących form w naszym sadzie.

W poprzednim sezonie wielu sadowników borykało się z dużą presją ze strony mszycy jabłoniowo-babkowej. W wielu przypadkach zawiniło zaniechanie zabiegów ochronnych przed kwitnieniem, przy czym bywało czasami, że nie był to efekt świadomego wyboru producenta, ale raczej braku odpowiednich warunków do wykonania oprysku. Ci sadownicy, którym udało się wykonać zabieg poprawnie, w trakcie sezonu wegetacyjnego w zasadzie nie mieli większych kłopotów z presją ze strony mszyc.

Niestety, w przypadku tych sadów, gdzie zabrakło odpowiednich zabiegów przez kwitnieniem, wystąpiły znaczne problemy z opanowaniem zagrożenia. Sytuację pogarszał wzrost wtórny, który obserwowaliśmy w wielu lokalizacjach – młode pędy w zasadzie przez cały sezon stanowiły źródło pożywienia dla kolonii. Należy również zauważyć, że na tych kwaterach, gdzie plon był niewielki ze względu na przymrozki, sadownicy w znacznym stopniu ograniczali ochronę, co też mogło wpłynąć na większą presję ze strony szkodników.

Nie oznacza to jednak, że ci producenci, którzy nie mieli większych kłopotów z wyeliminowaniem mszyc w poprzednim sezonie mogą być spokojni. Lustracje sadów i ocenę zagrożenia powinni prowadzić wszyscy sadownicy. Lokalizacja zimujących jaj mszycy jabłoniowo-babkowej nie jest trudna. Kolonie najczęściej będą znajdowane na silnych przyrostach.

Z sadów napływają również doniesienia o skorupiku jabłoniowym, szkodniku nieco zapomnianym. Bywa, że sadownicy nie są świadomi jego obecności, ponieważ nie prowadzą dokładnych lustracji swoich sadów. Kolonie zimujących jaj skorupika, które spotkaliśmy w jednym z sadów powiatu rawskiego są bardzo rozległe. – Liczebność kolonii wskazuje, że wcześniejsza ochrona sadu przeciwko temu szkodnikowi nie była wystarczająca – mówi dr Jeziorek. – Sądzę, że problem narastał już od kilku sezonów i walka z tak dużą populacją skorupika nie będzie teraz należała to łatwych. Warto więc unikać takich sytuacji prowadząc skuteczną ochronę opartą na systematycznych lustracjach  i w porę wykonywanych zabiegach – wyjaśnia.

Kolonii skorupików nie sposób pomylić z innymi szkodnikami. Rozpoznamy je po skupiskach brązowo-szarych tarczek, którymi pokryte są gałęzie i pnie jabłoni. Pod tymi właśnie tarczkami zimują jaja. Larwy, które wylęgają się w maju rozchodzą się po gałęziach, po czym nieruchomieją wbijając kłujkę w tkanki drzewa. Skorupiki są o tyle niebezpieczne, że nie tylko wysysają soki z rośliny, ale również wtłaczają do jej komórek toksyczne substancje, które prowadzą do ich zamierania. Dodatkowo mogą uszkadzać owoce. Drzewa opanowane przez te szkodniki zawiązują mniej pąków, słabiej owocują i są wrażliwsze na mróz.

dr Jeziorek podkreśla, że w zwalczaniu szkodników kluczowe znaczenie mają zabiegi wykonane do momentu kwitnienia jabłoni. – Warto dołożyć wszelkich starań, aby wykonać zabiegi ograniczające liczebność szkodników jeszcze przed kwitnieniem. W czasie nabrzmiewania lub pękania pąków (najpóźniej w czasie pojawienia się pierwszych zielonych części), polecałbym użycie preparatów olejowych, które istotnie ograniczają występowanie skorupika, mszyc, przędziorka owocowca, a w wyższych dawkach również bawełnicy korówki.  Przy czym należy pamiętać, że do wykonania takiego zabiegu potrzeba kilku następujących po sobie ciepłych dni. Zabieg wykonujemy gdy temperatura powietrza wynosi min. 8oC z uwagą, aby przynajmniej jeden dzień przed i po zabiegu były bez przymrozków. Należy również pamiętać o zachowaniu przynajmniej tygodniowego odstępu pomiędzy zabiegiem olejem parafinowym a zabiegiem z użyciem kaptanu oraz 4-5 dniowej przerwy pomiędzy preparatem olejowym i siarkowym.

W przypadku dużej presji ze strony wyżej wspomnianych szkodników lub niemożności wykonania ochrony preparatem olejowym, warto jeszcze w okresie spoczynku drzew wykonać zabieg insektycydowy. W tej fazie rozwoju roślin nawet użycie mniej selektywnych preparatów, będzie dużo bezpieczniejsze dla fauny pożytecznej, niż w późniejszym okresie (preparaty fosforoorganiczne oraz pyretroidy). 

Jeżeli przegapimy zabiegi zwalczające przed kwitnieniem lub jeśli warunki będą uniemożliwiały przeprowadzenie oprysku, w trakcie dalszej części sezonu wegetacyjnego możemy mieć znaczący problem z opanowaniem sytuacji w sadzie. – Pamiętamy dokładnie sytuacje, które miały miejsce w wielu sadach w poprzednim sezonie. Tam, gdzie presji ze strony mszyc nie udało się zahamować, doszło do deformacji pędów, ale również jabłek, które straciły wartość handlową.

 

Ostatnie ogłoszenia

Partnerami portalu są: synthos agroactivtimac agro