Najpierw ze względu na rozmiękniętą ziemię w wielu lokalizacjach nie było możliwości wjechania do sadu z rozdrabniaczem. Sądzono jednak, że powrót zimy i zamarznięta gleba pozwolą na bezproblemową pracę z cięższym sprzętem, niestety przez śnieg nadal nie ma takiej możliwości. Kiedy warunki już pozowolą, wraz z gałęziami warto wygrabić również liście i rozdrobnić. Dlaczego?

Zachodni doradcy przekonują, że rozdrobnienie liści znacznie ograniczy potencjał infekcyjny parcha. A warto nadmienić, że w poprzednim sezonie zdarzało się, że na kwaterach, które nie owocowały ze względu na przymrozki, sadownicy ograniczyli lub zaniechali ochronę przeciw parchowi. Obserwowano  przypadki, kiedy znaczna ilość liści na kwaterze nosiła ślady grzyba. Można więc przypuszczać, że potencjał infekcyjny będzie tam zwiększony.

Oczywiście, najskuteczniej byłoby usunąć wszystkie liście z sadu, jednak w zależności od areału może być to bardzo kłopotliwe albo wręcz niewykonalne. Niemniej, jeśli ręcznie za pomocą grabi wygarniamy gałęzie po cięciu, możemy pokusić się również o wygrabienie liści. Belgijscy doradcy sadowniczy na szkoleniach przekonują, że rozdrobnienie liści w znacznym stopniu przyspieszy ich rozkład, dzięki czemu formowanie owocników grzyba będzie niemożliwie. Warto zaznaczyć, że aby zwiększyć efektywność rozdrabniania liści należy zabieg wykonywać podczas przymrozku lub przy suchej pogodzie.

Rozdrobnienie liści ograniczy potencjał infekcyjny nawet do 90 proc., przy czym niestety wszystkie liście muszą być rozdrobnione (co będzie mimo wszystko trudnym zadaniem). Jeśli zostawimy kilkanaście procent liści w stanie nierozdrobnionym, to skuteczność zabiegu spadnie do połowy.

 

Ostatnie ogłoszenia

Partnerami portalu są: synthos agroactivtimac agro