O mączniaku mówi się w tym sezonie wyjątkowo dużo. Jak wyjaśnia dr Kamil Jeziorek z Syngenty, za nasilenie jego występowania odpowiada kilka czynników, z czego decydujące znaczenie mają obecne, bardzo sprzyjające jego rozwojowi warunki, czyli sucha i ciepła pogoda. Nie bez znaczenia są również łagodne zimy i brak konkretnej strategii w jego zwalczaniu. Jak walczyć z tą chorobą?

– Na tak nasilone problemy ze strony mączniaka wpłynęło kilka czynników. Do silnej presji prowadzą przede wszystkim błędy, które nie zostały w porę zauważone i naprawione. W sadach przez lata brakowało ochrony skierowanej przeciw samemu mączniakowi. Ochrona koncentrowała się na parchu i przy okazji ograniczana była również presja ze strony mączniaka. Od kilku lat mamy natomiast tendencję do ochrony zapobiegawczej przed parchem, a preparaty kontaktowe nie ograniczają już występowania mączniaka – wyjaśnia dr Jeziorek i dodaje, że po roku, dwóch presja nie była jeszcze zauważalna, natomiast po kilku latach mączniak zdążył już osiągnąć stan  epidemiologiczny.  – Na szczęście temat mączniaka w ostatnim czasie jest już nagłośniany i w wielu sadach problem jest wygaszany przez stosowanie preparatów stricte mączniakobójczych, dodatkowo siarka i wycinanie porażonych pędów – mówi.

Mączniak jabłoni sprawia wiele kłopotów, ponieważ przez lata nie docenialiśmy jego potencjału. Do najwrażliwszych należą amerykańskie odmiany: Idared, Lobo, Cortland czy Paulared, a z obecnie popularnych grupa Jonagolda. Jednak to nie znaczy, że mączniak innych odmian nie atakuje, jednak jego objawy są rzadsze i w mniejszym nasileniu. Na Gali czy Goldenie efektem porażenia mączniakiem są często przebarwienia na liściach.

Mączniak preferuje długie okresy suszy, wtedy poraża dużą ilość pędów, a w okresach deszczowej pogody infekcje ustają. W przeciwieństwie do parcha jabłoni, efekty działania mączniaka dotyczą nie tylko liści czy owoców, ale również całych drzew. Podobnie jak rak drzew owocowych deformuje on drzewka, ponieważ silnie porażone pędy zamierają aby opanowane przez mączniaka przyrosty wycinać. Usunięcie takiego jednorocznego pędu z przewodnika często powoduje wybijanie dużej liczby silnych długopędów poniżej miejsca cięcia. Zaburza to w pewnym stopniu architekturę drzewa i może wpłynąć na owocowanie, jednak usuwanie porażonych pędów jest koniecznością, aby ograniczyć potencjał źródła infekcji. Niestety, kiedy na drzewach są już liście, jest to bardzo utrudnione. Efektywność też nie jest zadowalająca, ponieważ wycinamy tylko pędy z wyraźnymi objawami mączniaka,  bo oczywiście nie jesteśmy w stanie rozpoznać liści, które są już zainfekowane ale choroba jeszcze się nie rozwinęła. Poza tym, w momencie, kiedy natężenie pracy jest tak duże, jak w trakcie sezonu wegetacyjnego, trudno o czas potrzebny na wykonywanie takiej żmudnej czynności.

– Stąd działania agrotechniczne należy wspierać ochroną chemiczną. Aby zabezpieczać młode pąki i przyrosty przed infekcją ze strony mączniaka, należy drzewa opryskiwać preparatami siarkowymi, od chwili pękania pąków, aż do chwili przejścia drzew w fazę różowego pąka. Wtedy należy zintensyfikować ochronę poprzez wprowadzenie preparatów z grupy SDHI, pirymidyn czy też strobiluryn – mówi dr Jeziorek. Pierwsza grupa jest chętnie wykorzystywana przez sadowników, bo chroni przed kilkoma patogenami, lecz podobnie jak w przypadku strobiluryn, jest wrażliwa na ryzyko odporności. Przed kwitnieniem możemy posiłkować się też wyniszczaniem mączniaka poprzez użycie węglanu potasu, który wypala zarówno grzybnię mączniaka na pędach, jak i plamy parcha, które ewentualnie już zdążyły się pokazać na liściach. Użycie węglanu potasu po kwitnieniu może być groźne dla skórki na zawiązkach. Po kwitnieniu poleca się preparaty stricte mączniakobójcze. Jeśli dbamy o ograniczenie pozostałości pestycydów w jabłkach, powinny charakteryzować się szybkim rozkładem (np. Topas 100 EC), tak aby w czasie zbioru substancja aktywna nie była wykryta w jabłkach. Decyzje o kolejnych zabiegach należy opierać na lustracjach.

– Warto pamiętać o rotacji preparatów zwalczających mączniaka, aby uniknąć wystąpienia odporności. Stąd zabiegi powinny być dobrze przemyślane – podkreśla dr Jeziorek.

Do wyznaczania okresów krytycznych dla infekcji mączniaka, podobnie jak parcha, warto sięgać po symulacje komputerowe – większość profesjonalnych firm doradczych już takie posiada. W latach takich jak obecny sezon, gdy jest wyjątkowo sucho i zagrożenie mączniakiem jest bardzo duże, należy starać się wykonywać więcej zabiegów na mączniaka, nawet jeśli nie trzeba akurat zabezpieczać drzew przed parchem. Jeśli nie uda nam się opanować choroby w jednym sezonie, to trzeba brać to pod uwagę zakładając plan ochrony na kolejny sezon, bo  źródło infekcji (szczególnie po łagodnej zimie) może być bardzo duże.

Ostatnie ogłoszenia

Partnerami portalu są: synthos agroactivtimac agro