Wyszukiwarka

 

Mateusz Nowacki w ostatnim komunikacie sadowniczym podsumowuje sezon, który okazał się wyjątkowo trudny. Dwie fale przymrozków wiosną i późniejsze gradobicia spowodowały, że walka o plon i jego jakość była niełatwa.  Jak zauważa specjalista Timac Agro, w tym momencie większość odmian jest już zebranych. W dużej mierze w sadach został już tylko Idared i ewentualnie jabłka pozostawione do „drugiego rwania”. – Pamiętajmy jednak, że sezon jeszcze się nie skończył – przypomina Pan Nowacki. Zbiory nie są końcem pracy dla sadowników. Musimy bowiem uchronić rośliny przed skutkami ujemnych temperatur zimą oraz wspomóc w lepszym plonowaniu na rok następny.

Zaraz po zbiorach stosujemy nawozy cynkowo-borowe. Cynk przyśpieszy drewnienie pędów, a także zabezpieczy przed przemarznięciem podstawy pąka zimą. Rośliny zmagazynują również ten składnik, aby móc go wykorzystać wiosną. Bor natomiast ma za zadanie wzmocnić pąki kwiatowe pod kątem plonowania w następny sezonie. Doradca Timac Agro radzi, aby użyć dobre nawozy cynkowo-borowe, zawierające biostymulację, która będzie wpływała na wigor rośliny.

– Proszę zwrócić uwagę, że w okresie pozbiorczym, kiedy przygotowujemy roślinę do zimowania, temperatury są różne. Roślinie potrzebne są stopniowe spadki temperatur tak, aby jej metabolizm mógł wyhamowywać , aby mogła ona spokojnie zasysać składniki pokarmowe, które podczas sezonu wegetacyjnego magazynowała w liściach. W ostatnich latach mamy natomiast często sytuacje, że temperatura spada, rośliny owszem zwalniają, i wtedy w połowie listopada temperatura jest wyższa i metabolizm znowu się rozbudza – wyjaśnia.

Pan Nowacki poleca, aby zastosować dobre produkty biostymulujące, zawierające algi oraz aminokwasy, chociażby na pierwszy zabieg, ponieważ wpłynie on na działanie kolejnych zabiegów. Warto jest bowiem zastosować dwa zabiegi cynkowo-borowe. – Polecam nasz produkt, Fertileader Leos zawierający cynk, bor oraz wyżej wspomniany kompleks biostymulujący. Jesienią temperatury często spadają poniżej 4 stopni, przez co zmniejsza się wchłanianie nawozów. Dzięki naszej biostymulacji jesteśmy w stanie zwiększyć ich skuteczność. Wiadomo bowiem, że produkty z gamy Fertileader przyspieszą metabolizm roślin. Biostymulacja jest tak istotna, ponieważ przyspieszy przemieszczane składników pokarmowych oraz wpłynie na wigor – opowiada. 

Doradca podkreśla, że bardzo ważne jest również dodanie azotu w postaci mocznika. Doradca poleca podzielenie mocznika na mniejsze dawki. – Nie ma konieczności stosowania od razu 5% roztworu. Zróbmy 2 zabiegi w dawce 10 kg na hektar. Jeśli zastosujemy dużą dawkę w jednym zabiegu, stracimy to, co mamy w liściach, ponieważ zostaną one przypalone, a roślina nie zdąży zaciągnąć z nich składników pokarmowych – wyjaśnia Pan Nowacki.  A właściwe zmagazynowanie składników jest niezmiernie ważne, bo roślina będzie wykorzystywała je wczesną wiosną, zanim zacznie jeszcze pobierać składniki pokarmowe z gleby. Warto również dostarczyć roślinie te składniki, których niedobory zaobserwowaliśmy w sezonie: czy będzie to magnez, potas, fosfor,  dodajmy je do ostatniego zabiegu.

– Po zbiorach warto przemyśleć, jakie nawożenie chcemy zastosować w kolejnym roku. Jest to także świetny moment na zrobienie analiz glebowych: sprawdzenie stosunku potasu do magnezu, ilości fosforu w glebie, pH, ale też zawartości wapnia odżywczego w glebie, który jest tak istotny w produkcji owoców najwyższej jakości. 

 

popup1