Wyszukiwarka

Aktualne ceny owoców

Firma Activ – Belsk Duży
Jabłka na soki/suchy przemysł 0.95
Gruszka na soki 0.70
Skup Owoców MD-Macierzyński - Gośniewice
Jabłka przemysł 0.85
​Suchy przemysł 0.87
Gruszka przerywka 0.70
Jabłko do obierania + 70  1.15
Firma MBF - Góra Kalwaria
Jabłko do obierania + 70  1.15
Suchy przemysł 0.90
Gruszka do obierania 60+  1.10
Rynek Hurtowy Bronisze
Celesta 2.50
Piros 2.75
Paulared 2.33
Delikates 2.33
Antonówka 2.20
Ligol 2.33
Szampion 2.50
Gala 2.50
Lobo 2.33
Rubinstar 2.33
Borówki 16.00
Węgierka 5.50
Śliwki wielkoowoc. 4.50
Brzoskwinie 3.00
Gruszka Klapsa 4.75
Gruszka Lukas 4.50

 

 

Od kilku lat w bardzo szybkim tempie zwiększa się populacja dzików. Według wyliczeń Unii Europejskiej powinno być ich w Polsce 135,5 tys., a jest dużo więcej – ponad 245 tysięcy. Do zwiększenia liczby osobników przyczyniliśmy się sami, dostarczając im wysokobiałkowego pokarmu – kukurydzy. Łatwo dostępność i ilość pożywienia sprawia, że zwierzęta mogą rozmnażać się dużo szybciej niż do tej pory. Największe straty ponoszą przez to rolnicy, ponieważ dziki w poszukiwaniu pokarmu zapuszczają się w sady i na pola. Zniszczone plantacje truskawek czy „poryta” murawa w sadzie to tylko niektóre z oznak obecności „gości” w sadzie. Za liczebność dzików odpowiadają miejscowe koła łowieckie. Jednak czy zasadne są pretensje sadowników, że myśliwi odstrzeliwują za mało osobników? Czy sami możemy zadbać o to, aby szkody w sadzie były jak najmniejsze? O rozmowę poprosiliśmy myśliwego, członka grójeckiego Koła Łowieckiego „Sokół”, Pana Arkadiusza Betchera.

 

Dlaczego liczba dzików ciągle rośnie?

Arkadiusz Betcher: Eksperci twierdzą, że liczebność dzików zaczęła rosnąć, wraz z powiększaniem upraw kukurydzy. Wysokobiałkowy pokarm, którego jest w nadmiarze, sprawia, że zmienia się diametralnie cykl rozrodczy tych ssaków. Dawniej dziki przechodziły huczkę (cykl kopulacyjny) w grudniu, a młode przychodziły na świat w marcu. Locha (samica dzika) musiała mieć około czterech lat, aby móc wydać na świat potomstwo. Natomiast obecnie zdarzają się przypadki, że samica dwuletnia ma już młode. Dodatkowo, ze względu na dużą ilość pożywienia, huczka może odbywać się więcej razy w roku, w trudnym do określenia terminie. Odradzamy więc stosowanie kukurydzy jako przedplonu. Mimo że wzbogacimy glebę w próchnicę, z pewnością też na długo zaprosimy dziki do naszego gospodarstwa. Na pewno kolejną, nie bez znaczenia przyczyną wzrostu populacji dzików jest ocieplenie klimatu. Znikome zimy lub ich brak, od kilku lat ułatwiają zwierzynie zdobycie pokarmu. Jest to czynnik decydujący o przeżywalności warchlaków najbardziej narażonych na naturalną selekcję.

 

Czego szukają dziki w naszych sadach?

Arkadiusz Betcher: Bardzo często zdarza się, że jeden sadownik ma zniszczoną murawę, a jego sąsiad nie. Dlatego gospodarz powinien zadać sobie pytanie, czemu dzik wybrał jego sad. Otóż, głównie dlatego, bo wyczuł tam swój pokarm: nornice, krety i robactwo (przede wszystkim opuchlaki). Nikt nie bierze pod uwagę pozytywnego aspektu działalności tych zwierząt, którym niewątpliwie jest oczyszczanie gleby ze szkodników.

 

Gdzie powinno zgłaszać się szkody poczynione przez dzikie zwierzęta?                                      

Arkadiusz Betcher: Zależy jakie szkody? Zanim rozwinę odpowiedź pozwolę sobie zacytować mądre przysłowie: ,,Od mrówki do Cesarza, każdy żyje z Gospodarza”. Większość dzikiej zwierzyny bytującej w Polsce, jako tereny żerowe wybiera tereny rolniczo zagospodarowane, a nie nieużytki (to zrozumiałe, po co się trudzić?). Tak było od zawsze i jest to ryzyko wpisane niemalże w każdy rodzaj działalności rolniczej oraz sadowniczej. Sadownicy wiedzą to najlepiej i borykają się z problemami począwszy od nornic, zajęcy, dzikiego ptactwa pustoszącego uprawy pestkowe, bobrami itp., na łosiach kończąc. Jeżeli chodzi o niektóre z wyżej wymienionych szkód, to sadownicy opanowali skuteczne metody ich łagodzenia np. malowanie drzew owocowych przed zającami, siatki ochronne na sady pestkowe przed ptactwem.                                                              

W celu złagodzenia skutków strat poniesionych przez rolników i sadowników Ustawodawca przewidział rozłożenie odpowiedzialności za niektóre z nich między innymi na skarb państwa i koła łowieckie.                        

Ja odniosę się do tzw. szkód łowieckich dotyczących koła. Na wstępie chciałbym wyjaśnić, że koła łowieckie opierają swą działalność na środkach finansowych pochodzących ze składek członkowskich oraz gospodarki łowieckiej i nie posiadają żadnych dotacji zewnętrznych. Nie są Towarzystwem Ubezpieczeniowym, za które często są uważane. Koła łowieckie jako jedyne zrzeszenie, mocą Prawa Łowieckiego z dn. 13.10.95r ART.46-50 zostało obligatoryjnie zobowiązane do wynagradzania za szkody wyrządzone w uprawach i płodach rolnych przez dziki, jelenie, daniele i sarny (np. zrzeszenie ornitologiczne nie odpowiada za szkody wyrządzone przez ptactwo). Zainteresowanych odsyłam do treści ustawy, w której jest zawarta odpowiedz na zadane pytanie: gdzie kiedy i komu?

Wynagrodzenie za szkodę jest obwarowane wieloma warunkami, między innymi: zgodną współpracą właściciela ziemi i koła w zabezpieczeniu gruntu przed szkodami. Może to być ogrodzenie uprawy  ogrodzeniem elektrycznym (najbardziej skuteczne), zgoda na wybudowanie urządzeń łowieckich, sygnalizowanie problemu na wczesnym etapie.

Skorzystam z okazji i pozwolę sobie zwrócić uwagę na to, iż nie każda szkoda wyrządzona przez dzikie zwierzęta jest tzw. szkodą łowiecką. Czasami sadownicy zgłaszają szkodę w postaci uszkodzonego ogrodzenia, zrytego międzyrzędzia, a nawet brak możliwości wejścia w sad z powodu bojaźni przed bytującymi tam dzikami. Oczywiście, niektóre z tych zgłaszanych problemów koła starają się rozwiązać, aby zminimalizować uciążliwości dla sadowników np. koncentrując polowania indywidualne i zbiorowe w rejonie największego zagrożenia.

 

Co może zrobić sadownik, aby odstraszyć dziki ze swojego sadu? Elektryczny pastuch jest inwestycją drogą, a poza tym jeden z dzików go naruszy i reszta stada będzie mogła spokojnie przejść.

Arkadiusz Betcher: Mimo wszystko pastuch jest najskuteczniejszą metodą. A czy jest on drogi? To wydatek rzędu 500-1000 zł w zależności od wielkości sadu. To chyba znikomy koszt w porównaniu do pozostałych wydatków poniesionych na funkcjonowanie gospodarstwa np. na środki ochrony roślin. Możemy również zakupić chemiczny preparat o zapachu ludzkiego potu, który odstrasza dziki. Aplikacja jest jednak uciążliwa, ponieważ co trzy dni trzeba ponawiać aplikację środka na szmatki rozmieszczone w ogrodzie. Poza tym dziki po pewnym czasie mogą się przyzwyczaić. Przybliżony koszt tego preparatu to około 100 zł.

 

Czy myśliwi nie powinni zapanować nad liczebnością tych zwierząt?

Arkadiusz Betcher: Opieramy się na planach łowieckich i wykonujemy je. Na ubiegły sezon zaplanowany był odstrzał 150 sztuk. W kole mamy 35 członków, z czego czynnie polujących i podejmujących niemałe ryzyko upolowania dzika oraz mających odpowiednie wyposażenie jest 10 – 15 kolegów. Nie łatwo jest upolować taką ilość i zagospodarować mięso ze 150 zwierząt. Spora część myśliwych to właśnie sadownicy. A wszyscy sadownicy wiedzą, ile wolnego czasu mają w okresie nasilonych prac w czasie oprysków lub zbiorów...

 

dzik w sadzie 1
dzik w sadzie 1
dzik w sadzie 2
dzik w sadzie 2
dzik w sadzie 3
dzik w sadzie 3
dzik w sadzie 4
dzik w sadzie 4
dziki 5
dziki 5
dziki  6
dziki 6
dziki
dziki
dziki 8
dziki 8
Zdjęcia udostępnił nam myśliwy Pan Emil Górzyński.

Zapraszamy do podzielenia się z nami opinią w powyższym temacie. Pan Betcher również włączy się do ewentualnej dyskusji.

 

Ostatnie ogłoszenia

Multimedia

17.08.01 FruitSmart

Najnowsze komentarze

Ostatnio na forum

Sadownicy polują

Projekt strony Sitte.pl

popup1