Wyszukiwarka

BBrodzikGrupa Producentów Owoców "Świeży Owoc" mająca swoją siedzibę w Modrzewinie niedaleko słynnych z sadów Kozietuł istnieje już ponad 7 lat. Grupa to 22 sadowników, których przeciętny areał sadowniczy wynosi około 20 ha głównie jabłoni, ale także grusz, śliw oraz czereśni. Roczna produkcja grupy wynosi ponad 12 tys. ton owoców. Ponadto grupa zajmuje się zakupem i sprzedażą warzyw oraz truskawek.
Eksportujemy przeciętnie 50% naszych owoców szczególnie do krajów Europy Zachodniej, ale także na Białoruś, Ukrainę i do Kazachstanu - opowiada Bartłomiej Brodzik manager grupy. Niedawno udało nam się wysłać cztery kontenery jabłek do Wietnamu, ale są to tylko próby. Taki eksport obarczony jest dużym ryzykiem ponieważ przy bardzo dużej zmianie temperatury i ciśnienia powietrza 3-tygodniowa podróż jabłek w kontenerach może spowodować ich szybki rozkład i co za tym spore straty finansowe.

Kierownictwo grupy liczy na otwarcie rynku chińskiego, który mógłby wchłonąć parę procent polskiej produkcji jabłek.
Niedawno rejon grójecki i naszą grupę odwiedziło dwudziestu przedstawicieli branży rolno-spożywczej z Chin, reprezentujących importerów, dystrybutorów i przedsiębiorstwa handlowe zainteresowane importem jabłek do Chin - dodaje Brodzik. Gościliśmy w naszym zakładzie prezesa organizacji zrzeszającej firmy spożywcze i rolne z prowincji Fujian. Widać było, że delegacja z Chin była pod dużym wrażeniem naszej linii sortowniczej oraz maszyn znajdujących się w hali grupy. Widzimy spore perspektywy do rozpoczęcia współpracy jednak do zamknięcia pozostają jeszcze sprawy fitosanitarne oraz uzgodnienia na poziomie dokumentów uznawanych przez obydwie strony w operacjach handlowych. Miejmy nadzieję, że podczas wizyty prezydenta Chin w Polsce w czerwcu dojdzie do podpisania umowy między obydwoma krajami.

grupy modrzewinaDla polskich producentów sporym wyzwaniem będzie dostosowanie naszej oferty odmianowej do upodobań klientów z Państwa Środka.

Jest to duża szansa dla naszej grupy i dla całego polskiego sadownictwa. Pierwsze transporty mogłyby ruszyć do Chin jesienią. Mamy przecież linię kolejową do Chengdu i polskie jabłka mogłyby trafić do takich miast jak Shenzen czy Fujian. W tym momencie wyłania się jednak inny problem. Mogę powiedzieć, że nasze odmiany oraz nasadzenia w sadach nie odpowiadają w dużej mierze oczekiwaniom rynku chińskiego - ocenia Brodzik. Przy spełnieniu omówionych wyżej podstawowych wymagań handlowych, odpowiednie odmiany mają podstawowe znaczenie dla wielkoformatowego i dochodowego handlu i eksportu owoców.

Na razie nie zanosi się na ponowne otwarcie rynku rosyjskiego dla polskich jabłek, a zdecydowana większość odmian była kierowana na ten rynek, więc jedynym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie odmian dwukolorowych i dodatkowo bardziej miękkich i soczystych, czyli takich jakie sprzedają się na rynku chińskim. Do tego potrzeba nie tylko nowych nasadzeń w sadach, ale również intensywnych prac szkółkarskich, co pociągnęło by za sobą spore koszty.

Zdaniem Brodzika trudno mówić o takich inwestycjach, gdy cena jabłek już na rynku krajowym jest tak niska i coraz trudniej znaleźć pracowników do zrywania owoców.
Cena jabłka deserowego jest na tak niskim poziomie, że nie opłaca się go nie tylko zbierać, ale i sprzedawać. Mamy jeszcze zapasy owoców, które powinniśmy sprzedać, ale obecnie przed rozpoczęciem sezonu nie jest to prosta sprawa. Poza tym prognozy, co do przyszłych, cen nie są zbyt optymistyczne. Oprócz niskich cen skupu mamy jeszcze problem z chętnymi do prac w sadach. Do tej pory gros zrywających jabłka stanowili Ukraińcy, ale teraz nie wiadomo jak będzie wyglądał ich przyszły status pracowniczy w Polsce i nie wiadomo, czy uda się znaleźć odpowiednią grupę osób do prac w sadach.

Sadownicy z Modrzewiny mają jednak nadzieję nie tylko na urodzajny rok, ale także na nowe możliwości zbytu na rynkach zagranicznych, które pozwolą wyeksportowanie nadwyżki owoców i zapewnią dalszy rozwój branży sadowniczej.

Multimedia

17.08.01 FruitSmart

popup1