Co prawda, podejrzewano już zawczasu, że u Jonagoldów, które w znaczący sposób przerzedzone zostały przez przymrozki, mogą wystąpić problemy z przechowywaniem, jednak niewielu sądziło, że kłopoty zaczną się już w grudniu. Bywa, że Red Jonaprince'a z kontroli trzeba sprzedawać już teraz, bo jędrność spada do 5,5 kg/cm2, a do tego pojawia się na nim dość obficie korek oraz otłuszczenia na skórce.

Na forach internetowych sadownicy nawołują się do ostrożności i obserwacji stanu jabłek, ale apelują również o zaprzestanie paniki. Bo oprócz chociażby „Prince’a”, którego nieraz dłużej trzymać już nie można i należy szybko upłynniać, to na rynek podawany jest obecnie także towar o niższych parametrach (po gradzie), który zamykany był z nadzieją na wysokie ceny.

Niecodziennie wysokie ceny przemysłu sprzed kilku miesięcy oraz doniesienia o deficytach na rynku europejskim skłaniały sadowników do zamykania w chłodniach nie tylko jabłek bez koloru, po gradzie, ale też przemysłu. Producenci sądzili, że z biegiem sezonu sprzeda się wszystko. Czas zweryfikował już kwestię jabłek przemysłowych, za które można otrzymać obecnie około 60-70 groszy za kilogram. Spadają również ceny jabłek deserowych, co w połączeniu z pogorszającą się jakością motywuje do otwierania komór.

To przede wszystkim w grudniu wysprzedawane są owoce ze zwykłych przechowalni i to zazwyczaj kończy się chwilową obniżką cen. Tendencja ta może być bardziej widoczna w tym sezonie, ponieważ dochodzi upłynnianie towaru drugiej jakości (grad, brak koloru, przerosty – bo pogłebia się obawa, że lepszych stawek nie będzie, a koszty przechowania rosną) oraz owoców, które szybko tracą na jędrności. Jednak, jak wynika z doświadczenia sadowników, grudzień nie jest miesiącem, który mógłby przesądzać o ewentualnych prognozach co do reszty sezonu.

 

Partnerami portalu są: synthos agroactivtimac agro