Ceny uzyskiwane za jabłka ekologiczne są dużo wyższe niż w przypadku tych z uprawy konwencjonalnej. Jak wyjaśnia Pani Grażyna Skupińska z firmy Pro-Organic, która zajmuje się skupem ekologicznych owoców przemysłowych, za towar „eko” oferowała w tym roku od 1,30 do 2,40 zł/kg. W latach z normalną produkcją cena waha się natomiast w granicach 1,00 zł/kg. Mimo wysokich stawek za owoce, odsetek gospodarstw z certyfikatem ekologicznym wciąż jest niewielki. Dlaczego?

O popyt na jabłka ekologiczne, zarówno deserowe jak i przemysłowe, na razie martwić się nie trzeba. Pani Skupińska podaje, że w tym roku Pro-Organic skupiła około 500 ton przemysłowego jabłka ekologicznego. Zauważyła przy tym, że popyt był dużo większy i w przyszłym roku, kiedy jabłka będzie więcej, nie tylko ze względu na oczekiwane lepsze plony, ale także dzięki rosnącej liczbie gospodarstw z certyfikatem ekologicznym, skup będzie kilka razy większy.  

W tym roku jabłko przemysłowe firma ProOrganic kupowała w cenie od 1,30 do 2,40 zł/kg. Jeśli jabłka jest bardzo dużo, cena za towar przemysłowy to 0,90 zł/kg. Zazwyczaj jest to 1,00 zł/kg. Rynki zbytu to głównie kraje europejskie m.in. Niemcy, Francja. – Nasze możliwości są ograniczone jedynie niewielką produkcją jabłka ekologicznego w Polsce. Zapotrzebowanie na taki surowiec rośnie z roku na rok – podkreślała.

Jest również zainteresowanie jabłkiem w okresie przejściowym, czyli bez pozostałości, ale jeszcze nie scertyfikowanym. – Jeśli chodzi o cenę za takie jabłka, jest to premia w granicach 20 – 30 groszy więcej niż konwencja, ale każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie – wyjaśniła przedstawicielka firmy.

Mimo że ceny są bardzo zadowalające (w przypadku jabłek deserowych mówiło się w tym roku o 5,00 – 6,00 zł/kg) to odsetek sadowników, którzy certyfikują swoje gospodarstwa jest niewielki. Dlaczego?

Przede wszystkim producenci martwią się o spadek plonowania. W tym aspekcie opinie są różne. Według niektórych, przy odpowiedniej produkcji plon nie powinien zmniejszyć się znacząco. Według innych, dopiero po kilku latach doświadczeń i dopasowania sposobu ochrony oraz dokarmiania do indywidulanych potrzeb drzew, można mówić o „wyjściu na prostą”.

Inna kwestia to obawa o koszty produkcji. Jak zauważa doradca sadowniczy, Pan Dominik Poszywała, preparaty miedziowe, siarkowe, węglany i ciecz kalifornijska nie są drogie, ale środki do ochrony przed szkodnikami do tanich już nie należą, ponieważ na rynku jest ich mało. Według doradcy, jeśli przywiąże się jednak dużą uwagę do wykonania zabiegu w odpowiednim terminie, koszty nie będą aż tak duże.  Stosunkowo problematyczna może być również niemożność zastosowania herbicydów. Z chwastami trzeba radzić sobie mechanicznie.

Sam proces ubiegania się o certyfikat nie przysparza większych problemów. Po zgłoszeniu się do odpowiedniej jednostki i złożeniu wymaganych dokumentów pozostaje nam prowadzenie produkcji zgodnie ze sztuką uprawy ekologicznej. Po dwuletnim okresie konwersji uzyskujemy certyfikat ekologiczny. W między czasie jesteśmy oczywiście kontrolowani przez jednostkę. Koszty certyfikacji są niewielkie, kilkaset złotych za gospodarstwo.  – To co możemy poradzić, to najpierw proponujemy dokonywać nasadzeń i dopiero później ubiegać się o certyfikat. W przypadku, jeśli najpierw to ziemia zostanie scertyfikowana, wszystkie sadzonki, które producent będzie sadził, też muszą mieć status ekologiczny – radzi Pan Poszywała.

Niestety, certyfikat możemy stracić nie ze swojej winy.  Co można zrobić w momencie, kiedy decydujemy się na „ekologię”, a w sadzie obok prowadzona jest uprawa konwencjonalna? Czy jest to osiągalne? – To rzeczywiście największy problem na terenach z dużą intensyfikacją produkcji. Jeżeli na równoległej działce sąsiad wykonuje opryski typowe dla produkcji konwencjonalnej, to niestety istnieje bardzo duże ryzyko, że prędzej czy później stracimy certyfikat. Co nam pozostaje? Po pierwsze powinniśmy zastanowić się nad posadzeniem szpaleru drzew zabezpieczających przed znoszeniem oprysku nad nasz sad. Żywopłot powinien być stworzony z drzew szybko i wysoko rosnących. Spotykam się również ze stawianiem zasłon z agrowłókniny. W pewnym stopniu zabezpiecza także siatka przeciwgradowa, jeśli kwatera jest zamknięta – podpowiada Pan Poszywała.

 

Ostatnie ogłoszenia

Partnerami portalu są: synthos agroactivtimac agro