Nawet 40% jabłek zamiast do przemysłu trafiło na rynek deserowy
Polecane

Nawet 40% jabłek zamiast do przemysłu trafiło na rynek deserowy

Podczas pokazów polowych w Sadzie Doświadczalnym SGGW jednym z tematów była mechaniczna defoliacja drzew jabłoni. Krzysztof Zatorski z firmy Dwa Jabłka zaprezentował wyniki, które pokazują, że odpowiednio wykonany zabieg może znacząco zwiększyć udział owoców deserowych, a tym samym poprawić rentowność produkcji.

40% owoców więcej w klasie deserowej

Najbardziej przekonującym argumentem były wyniki doświadczeń przeprowadzonych na odmianie Ligol. Testy wykazały, że około 40% jabłek, które z powodu całkowitego braku rumieńca zostałyby zakwalifikowane jedynie do przemysłu, po wykonaniu mechanicznej defoliacji maszyną Olmi uzyskało odpowiednie wybarwienie. Dzięki temu owoce spełniły wymagania rynku deserowego i mogły zostać sprzedane w znacznie wyższej cenie.

To pokazuje, że poprawa wybarwienia nie jest jedynie zabiegiem estetycznym, lecz ma bezpośredni wpływ na wynik ekonomiczny gospodarstwa.

Sprężone powietrze zamiast noży

Zaprezentowana maszyna wykorzystuje bezkontaktową technologię usuwania liści. W przeciwieństwie do urządzeń wyposażonych w noże lub szczotki, defoliator nie uszkadza owoców. Sprężone powietrze przechodzące przez specjalnie zaprojektowane dysze wprawia liście w intensywne drgania, powodując ich oderwanie od pędów.

Dzięki temu owoce pozostają nienaruszone, a zabieg jest bezpieczny nawet w końcowej fazie dojrzewania. Co istotne, przy odpowiednio wyrównanej koronie nie ma potrzeby wcześniejszego podcinania pędów listwą.

DSC03747.jpg

Podwójna korzyść dla Ligola i Jonagolda

Jak podkreślał Krzysztof Zatorski, najlepsze efekty uzyskuje się wykonując zabieg około dwóch tygodni przed planowanym zbiorem.

W przypadku odmian wielkoowocowych, takich jak Ligol czy Jonagold, mechaniczna defoliacja przynosi podwójny efekt. Po pierwsze, odsłonięte owoce otrzymują więcej światła słonecznego, co intensyfikuje tworzenie rumieńca. Po drugie, usunięcie znacznej części liści ogranicza dalszy wzrost owoców.

Ma to szczególne znaczenie w przypadku Ligola, który często osiąga średnicę przekraczającą 8,5 cm. Zbyt duże owoce tracą na atrakcyjności handlowej, dlatego zatrzymanie ich wzrostu pozwala utrzymać najbardziej pożądany kaliber deserowy.

Jakiego ciągnika wymaga maszyna?

Standardowy defoliator Olmi pracujący jednostronnie wymaga ciągnika o mocy około 80 KM. Zabieg wykonuje się z obu stron rzędu.Dostępna jest również wersja dwustronna, która umożliwia jednoczesną pracę po obu stronach rzędu, znacząco zwiększając wydajność. W tym przypadku wymagany jest jednak ciągnik dysponujący mocą około 130 KM.

DSC03737.jpg

Folia refleksyjna jako alternatywa

Podczas pokazu firma Dwa Jabłka zaprezentowała również rozwiązanie przeznaczone dla sadów z odmianami o drobniejszych owocach. W takich kwaterach zatrzymanie wzrostu poprzez defoliację nie zawsze jest korzystne.

Alternatywą jest zastosowanie folii refleksyjnej rozkładanej w co drugim międzyrzędziu. Odbija ona promienie słoneczne do wnętrza korony, poprawiając doświetlenie owoców od dołu i zapewniając równomierne wybarwienie bez ingerencji w powierzchnię asymilacyjną drzewa.

DSC03711.jpg

Technologia, która szybko się zwraca

Przedstawione podczas pokazów wyniki wskazują, że mechaniczna defoliacja może być jednym z najbardziej opłacalnych zabiegów wykonywanych przed zbiorem. Jeśli nawet około 40% owoców przeznaczonych pierwotnie do przemysłu trafia do klasy deserowej, wzrost wartości handlowej plonu jest bardzo wyraźny.

W połączeniu z możliwością utrzymania optymalnego kalibru jabłek oraz poprawą ich wybarwienia technologia ta staje się nie tylko narzędziem wspomagającym jakość, ale przede wszystkim skutecznym sposobem na zwiększenie dochodowości produkcji sadowniczej.

Komentarze  

+1 #1 Bida 2026-08-28 07:33
Ligol i jonagold to odmiany niszowe

Lepiej to wyrwać niż mnożyć koszty
Cytować

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły

WARTO PRZECZYTAĆ