Wyszukiwarka

Na Mazowszu od wczesnego średniowiecza sadzono drzewa owocowe w pobliżu osad. W ten sposób Mazowszanie nie musieli daleko szukać pożywienia.Owoce stanowiły wtedy ważny element jadłospisu i najczęściej pozyskiwane były z naturalnych stanowisk. Pierwsze przydomowe sady zakładano na ogół z kilku drzew owocowych.

Wraz z tworzeniem państwa polskiego i przyjęciem chrztu, kontakty z Europą Zachodnią i stolicą Papiestwa bardziej się zacieśniły. W XI stuleciu na polskich ziemiach nadano ziemię zakonom, ale tylko nieliczni mnisi zajmowali się sadownictwem. W  Płocku, a nieco później również np. w okolicy Przybyszewa nad Pilicą, osadzono benedyktynów. Reguła zakonna nakazywała im upowszechniać ogrodnictwo wśród mieszkańców okolicznych wsi i miast. Zakonnicy starali się zatem podnieść poziom wiedzy, nauczając, zatrudniając we własnych ogrodach miejscową ludność, upowszechniając nowo sprowadzone, doskonalsze i smaczniejsze odmiany oraz przetwórstwo owoców. Gdziekolwiek osiedlili się benedyktyni, tam rozwijało się ogrodnictwo. Podobnie było w przypadku cystersów znanych z zamiłowania do prac ogrodowych, upowszechniających i udoskonalających produkcję owoców. Zakonnicy ci sprowadzali nowe odmiany, zakładali sady w swoich dobrach (np. w Jeziorce, Pniewach), ale ich wpływ na rozwój sadownictwa był mniejszy, gdyż popierali obce osadnictwo i nie nawiązywali bliskich kontaktów z rodzimą ludnością. Znacznie później, za panowania króla Jana III Sobieskiego w okolicach Warszawy osadzono kartuzów, zakon przywiązujący dużą wagę do ogrodnictwa. Ożywiona działalność duchownych doprowadziła do upowszechnienia się uprawy winorośli, której sprzyjało ocieplenie klimatu w średniowieczu, a także innych ciepłolubnych gatunków sadowniczych.
Na Mazowszu rozciągały się znaczne obszary ziem należących do książąt mazowieckich popierających obce osadnictwo. Sprowadzali oni Tatarów krymskich z Litwy i osadzali ich w okolicach grodów (Ciechanów, Czersk), gdzie zajmowali się ogrodnictwem i inicjowali uprawę drzew owocowych w Polsce.
Sadownictwo rozwijało się dobrze do późnego średniowiecza, co potwierdza twórczość pisarzy i poetów, m.in. Reja i Gostomskiego. Drzewa sadzono przy siedzibach szlacheckich i kmiecych. Później jednak, na skutek ubożenia ludności wiejskiej i wzrastającego wymiaru pańszczyzny, sadownictwo chłopskie coraz bardziej upadało.
Gdy w XVI wieku królowa Bona z rodu Sforców, otrzymała w użytkowanie mazowieckie dobra, zaznaczyły się wpływy włoskie, i za jej przyczyną upowszechniły się nowe gatunki owoców: morwy, orzechy włoskie, smaczniejsze odmiany winorośli i brzoskwiń. Była sprawną administratorką wielu miast, wsi i folwarków, gdzie na jej polecenie sporządzono dokładny spis, potwierdzający rozwój sadownictwa na Mazowszu. Zadbała, aby wydano specjalny przywilej dla poddanych w jej dobrach, potwierdzający prawo posiadania oraz zakładania ogrodów.
Na wiek XVII i XVIII przypada kryzys w rozwoju sadownictwa spowodowany stopniowym oziębianiem klimatu i niekorzystnymi zmianami społeczno-gospodarczymi. Z jednej strony wyrastały fortuny magnackie, a z drugiej zaś ludność wiejska ubożała. Ogrody i parki z częścią użytkową powstawały jednak w dalszym ciągu przy dworach i pałacach. Dobry przykład dawali władcy, jak np. Stanisław August Poniatowski, którzy upowszechniali modę na ogrody. Przedstawiciele magnaterii podróżujący po Europie podpatrywali najlepsze wzory i naśladowali (Królikarnia, Łazienki, Arkadia, Mała Wieś). Zatrudniali w swoich majątkach ogrodników obcego pochodzenia, wykształconych według zachodnich wzorców. Dawniej drzewa owocowe sadzono w parkach jako element ozdobny mający praktyczne zastosowanie, a także w części zwanej sadem, przylegającej zazwyczaj do niego. Miały one dostarczać owoców właścicielom i nie brano pod uwagę względów ekonomicznych.
W wieku XIX miał miejsce postęp gospodarczy i techniczny, który można by porównać do rewolucji: nastąpił rozwój miast i wzrosło zapotrzebowanie na żywność, w tym również na owoce, poprawił się stan dróg, zbudowano kolej, co ułatwiło transport, zniesiono pańszczyznę, unowocześniono i zintensyfikowano produkcję rolną, a klęski głodu stały się rzadsze. Wraz z poprawą sytuacji na wsi, sadownictwo przestawało być elitarne i coraz częściej zakładano sady chłopskie, zwłaszcza pod koniec XIX stulecia. Czynnikiem, który zadecydował jednak o dynamicznym rozwoju uprawy drzew i krzewów owocowych było zapotrzebowanie na owoce i wysoka dochodowość ich produkcji połączona z nieopłacalnością produkcji rolniczej.
W 1880 roku w guberni warszawskiej, która obejmowała znaczną część Mazowsza, powierzchnia sadów była największa (ponad 5100 mórg sadów dworskich, 2500 mórg sadów włościańskich i ponad 120 miejskich ). W powiecie grójeckim, leżącym w jego obrębie, obszar uprawy drzew i krzewów owocowych przy dworach również był największy spośród wszystkich powiatów Królestwa Polskiego. Przykładem może być niewielki folwark w Brzuminie należący do rodziny Daszewskich, w którym w początkach XX wieku sady stanowiły blisko połowę gruntów. Duże nasadzenia odnotowywano też w Małej Wsi, Michałowie, Sadownictwo włościańskie rozwinięte było wówczas nieco słabiej. Dopiero z chwilą zniesienia pańszczyzny zaczęto sadzić drzewa owocowe w pobliżu domostw, a dopiero później w polu. W początkach XX stulecia sady były już w prawie każdej wsi na Mazowszu. Sadzono odmiany lokalne (‘Cytrynki’, ‘Jańskie’, ‘Rzepne’, ‘Maryjki’ i in.) oraz upowszechniano odmiany sprowadzone z zagranicy ('Renety', 'Kalwile', 'Bonkrety', itp.). 
Na Mazowszu przed II wojną światową wyraźnie wyróżniały się dwa mikroregiony, w okolicach Grójca i na północy – Rypina. Sadownictwo rozwijało się też wzdłuż Wisły, która umożliwiała spławianie owoców do ośrodków miejskich na Mazowszu i Pomorzu.
Momentem przełomowym w rozwoju sadownictwa było dostrzeżenie opłacalności produkcji owoców, co nasiliło zakładanie sadów z myślą o zysku, a nie zaspokojaniu własnych potrzeb. Moment ten uznaje się za narodziny sadownictwa towarowego (handlowego). 
Dogodność transportu rzecznego i drogowego, budowa kolei warszawsko-wiedeńskiej, bliskość stolicy jako głównego rynku zbytu powodowały, że rozwijało się ono szybko. Czynnikiem ograniczającym był system dzierżawny, który zmuszał właścicieli sadów do zbywania owoców handlarzowi po kwitnieniu, gdy tamten sprzedawał je później niekiedy z trzykrotnym zyskiem. Uporządkowanie rynku owocowego, organizowanie corocznych jarmarków w Warszawie i komisów owocowych umożliwiających producentom samodzielną sprzedaż  spowodowało, że coraz chętniej zakładano sady i lepiej dbano o jakość owoców.
Sadownictwo nie rozwinęłoby się na taką skalę, gdyby nie działania ogrodników objazdowych. Instruktorzy tacy organizowali pogadanki upowszechniające produkcję owoców, sprzedawali książki, zachęcali do czytelnictwa prasy fachowej, a przede wszystkim udzielali porad na żądanie w sadzie producenta (m.in. Witalis Urbanowicz). Ich zasługą było tworzenie kółek rolniczych, a następnie rolniczo-ogrodniczych, które umożliwiały zakup maszyn do wspólnego użytkowania, środków ochrony roślin i nawozów. Powstawały też pierwsze instytucje finansowe - kasy spółdzielcze i banki (w Warce, Grójcu i in.), które umożliwiały finansowanie produkcji w czasie, gdy młode drzewa nie dawały jeszcze owoców.
Uznaje się, że do drugiej połowy XIX stulecia funkcje ogrodników w większych majątkach, również na Mazowszu, pełnili obcokrajowcy (Lessel w Pilicy, Molish w Małej Wsi). Nie było możliwości kształcenia ich w kraju. W Warszawie i okolicach osiedlali się też szkółkarze, głównie z Niemiec lub Czech (Hoser, Ulrich, Kronnenberg). Produkowali drzewka i krzewy owocowe, przyczyniając się do rozwoju sadownictwa na tym terenie. Przybywali też zwykli koloniści z Saksonii, Wirtembergii i innych cześci Europy z nowym podejściem do produkcji owoców, a niekiedy z drzewkami lub sadzonkami odmian uprawianych w swojej ojczyźnie, osiedlali się w koloniach lub pojedynczo, a z przekazów wynika, że ich siedziby wyróżniały się zielenią drzew owocowych. Stawali się przykładem godnym naśladowania, ale wzorców takich było więcej. W lokalnych społecznościach znajdowali się liderzy, bardziej światli chłopi, którzy najwcześniej postawili na produkcję owoców. Zwiększone dochody z ich gospodarstw sprawiały, że sady sadzili też sąsiedzi (Cieślak w Podgórzycach, Uljasz w Zaborówku, Małachowski w Błędowie, Pietrzak w Janówku i inni). Podkreślano, że mieszkańcy powiatu grójeckiego wyróżniali się aktywnością w poszukiwaniu nowych źródeł dochodu, a takim niewątpliwie było sadownictwo. Duża powierzchnia sadów na opisywanym terenie już w XIX wieku powodowała, że umiejętności i tradycja uprawy drzew owocowych była tam powszechniejsza.
Rozwój sadownictwa w okolicach Warszawy był również możliwy dzięki powstaniu szkół średnich ogrodniczych, m.in. w Pszczelinie, Mieczysławowie, Krzyżewie, Sobieszynie. Wcześniej sadownictwa uczono w szkołach wiejskich, w których zakładano ogrody szkolne, np. w Belsku czy Wólce Łęczeszyckiej. Dzieci pod okiem nauczyciela wykonywały prace w ogrodzie. Upowszechnienie wiedzy odbywało się też na najwyższym szczeblu – utworzono Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego, która w nowoczesny sposób przygotowywała do pracy w sadownictwie.
Wszystkie te czynniki spowodowały, że od początku XX stulecia powierzchnia sadów zaczęła się powiększać, dwukrotnie jednak bardzo silne mrozy poważnie uszkodziły nasadzenia drzew owocowych (w 1928/29 i 1939/40). Po II wojnie światowej wskutek działalności placówek naukowych i ich filii terenowych (Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach) sadownictwo jeszcze bardziej się upowszechniło. Wprowadzono nowe urządzenia niezbędne do usprawniania prac w sadzie (ciągniki, opryskiwacze konne, a następnie ciągnikowe), skuteczniejsze środki ochrony roślin i plenniejsze odmiany, co doprowadziło do zwiększenia produktywności nasadzeń.
Sadownictwo na Mazowszu rozwijało się jednak w kilku skupiskach, największym było Grójeckie, które już przed II wojną światową uznawano za „polską Kalifornię”. [BPS]

Źródło:  "Polish Food" (wersja polskojęzyczna), 2008





 

popup1