Wyszukiwarka

 

Jak widzą sytuację na polskim rynku owocowym osoby trzecie? Jakie problemy dostrzegają i jakie rozwiązania proponują? Jak wypadamy w porównaniu w innymi producentami jabłek? O rozmowę poprosiliśmy kierownika eksportu holenderskiej firmy Greefa, Pana Ronnyego van der Heijdena. Lider w produkcji maszyn sortowniczych, jakim jest Greefa, istnieje na naszym rynku od wielu lat, a rozwój firmy ściśle przeplata się z historią polskiego sadownictwa. W rozmowie, Pan van der Heijden wielokrotnie podkreśla, że najistotniejsze jest, abyśmy postarali się wymazać nadaną nam „łatkę” producenta tanich jabłek, ponieważ w głowach większości klientów „tanie” równa się „o złej jakości”.

 

Jesteście Państwo na naszym rynku już 20 lat. Jak z punktu widzenia Greefy wyglądają zmiany na polskim rynku?

Ronny van der Heijden: Tak, zaczęliśmy 25 lat temu. Na początku nie było dużo sortowania. Wszystko było bardzo proste, robiliśmy to ręcznie. Przez pierwsze kilka lat dosłownie jeździliśmy samochodem z przyczepą, z trzema mechanicznymi maszynkami po kraju i pokazywaliśmy je ludziom. Potem, w latach 90, mieliśmy już maszyny elektryczne. W ten sposób byliśmy na polskim rynku może nie od samego początku, ale naprawdę długo. Sprzedaliśmy/zainstalowaliśmy wiele maszyn w Polsce, bo ponad 400. Razem rośliśmy i dotarliśmy do miejsca, w którym jesteśmy teraz.

W przeszłości wszystko było przestarzałe i tradycyjne. Myślę, że przez ostatnie 8, 10 lat produkcja w Polsce bardzo się zmieniła. Oczywiście i jakość, i ilość, i wydajność. Wasi fachowcy szukają coraz lepszych rozwiązań na całym świecie oraz doskonalszej technologii. Z tego punktu widzenia wiele się zmieniło. I myślę, że wciąż macie dużo do zrobienia. To tylko moje zdanie, ale jeśli miałbym porównywać np. z Włochami. Oni mają naprawdę wysoką wydajność, doskonale wiedzą, co i jak, a także doskonale znają swoich klientów. I tego jeszcze brakuje w Polsce. Ale ludzie naprawdę ciężko nad tym pracują. Firmy, duże grupy, robią dobrą robotę w sprawach wydajności, jakości i marketingu, więc na pewno wam się uda. Myślę, że to kwestia kilku lat. Marketing i marka idą w Polsce do góry. Jeśli chodzi o technologię macie wszystko czego potrzebujecie.

Uważam, że jabłkowy rynek w Polsce ciągle się rozwija. Próbuję powiedzieć, że często się słyszy, że w Polsce są dość niskie ceny, ale to też kwestia rozwojowa. Jeśli popracujecie w Polsce nad systemami wydajności i jakości, nad kwestią marketingu, to w pewnym momencie będziecie musieli pożegnać się z myśleniem „mamy tanie jabłka”. We Włoszech sprzedają swoje jabłka drożej. I to musi się zmienić również w głowie Waszych klientów – to już nie mogą być "tanie polskie jabłka".

 

Wspomina Pan o Włoszech. Tamtejsi producenci są w dużo lepszej sytuacji niż my.

Ronny van der Heijden: Tak, ale dlaczego? Myślę, że głównie ze względu na to, że Włosi są obecni na rynku ze swoimi markami od wielu lat. Więc już zbudowali swoją markę. Nawet kiedy bywałem w przeszłości w Rosji i szedłem do rosyjskiego supermarketu, widziałem wiele jabłek z Włoch, o wiele droższych od pozostałych. Mają marketing, mają markę, nazwę, mają tą jakość już od wielu lat. Polska też to osiągnie, ale potrzeba czasu.

 

Co Pan myśli o przyszłości w Polsce, jaka ona będzie? Czy sytuacja będzie lepsza?

Ronny van der Heijden: Jeśli porównać Polskę do Włoch, znowu, jeśli chodzi o ilość już jesteście na przodzie. Jeśli chodzi o jakość, też tak będzie, ponieważ Polacy w tej chwili są bardziej zainteresowani technologią i tym jak polepszyć ich produkt. Włosi wydają wiele pieniędzy na maszyny i już się zorientowali, że za bardzo skupiają się na odmianie Golden Delicious. Zauważyli, że to już jest staromodne, przestarzałe. Na rynkach znacznie bardziej interesujące są odmiany klubowe. Jeśli u siebie w Holandii w supermarkecie widzę te odmiany – wolę je. Wiem, że są najlepszej jakości. Są trendy. Zapłacę więcej, owszem. Włosi już to wiedzą i już teraz sadzą więcej odmian klubowych. Ale na to jest już za późno. Powinny byli się zorientować 5 lat temu, ale utknęli w swojej przestarzałej rzeczywistości Golden Delicious.

 

Myśli Pan, że właśnie odmiany klubowe są przyszłością?

Ronny van der Heijden: Myślę, że jakaś odmiana z tej grupy będzie na topie przez kilka lat, potem kolejna. To się będzie zmieniać. I zawsze będzie miejsce na rynku dla innych, starszych rodzajów, ponieważ nie każdego będzie stać i nadal będzie kupować odmiany standardowe (tj. Gala, Red Delicious).

Multimedia

17.08.01 FruitSmart

popup1