W latach ubiegłych presja ze strony mszycy była w sadach ogromna. Ciepłe zimy nie stanowiły dla jej przezimowania żadnej przeszkody, w związku z czym pluskwiaki powszechnie atakowały plantacje owoców i warzyw oraz uprawy polowe. Skuteczne wyniszczenie mszycy było nie lada wyczynem, a osiągnięty sukces sadownicy zawdzięczali zazwyczaj roztropnie rozplanowanym zabiegom ochrony roślin.

Jak wygląda sytuacja w sezonie bieżącym? Zima była łagodna, więc formy zimujące mszyc przetrwały ją bez większych problemów.Niespodziewanie przyszedł jednak wyjątkowo chłodny maj i osłabił presję szkodników, których rozwojowi sprzyjają ciepłe dni. Obecnie temperatura zaczyna wzrastać i moment ten z pewnością zostanie wykorzystany przez mszyce. Dlatego należy trzymać rękę na pulsie, lustrować sady i planować zabiegi ochrony.

 

Lustracje i progi szkodliwości

Należy stale i systematycznie przeprowadzać w sadach lustracje na obecność mszycy, najlepiej co 10 dni. W początkowych etapach rozwoju kolonii nie są widoczne tak oczywiste oznaki bytowania szkodnika jak pozwijane liście. Wędrujące w górę pnia mrówki powinny być informacją, że gdzieś na młodych pędach zaczyna rozwijać się mszyca.

Progi szkodliwości są bardzo niskie- stwierdzenie obecności zaledwie jednej kolonii mszycy jabłoniowo – babkowej na 50 wyrywkowo wybieranych drzewach z kwatery o powierzchni  5 – 10 ha to sygnał do przeprowadzenia zabiegu, zaś dwóch kolonii w przypadku bawełnicy korówki.

Trzeba się spieszyć – skuteczność preparatów jest najwyższa na wczesnych etapach rozwoju insektów. Odwlekanie zabiegu tylko nasili zagrożenie, gdyż obfity rozwój kolonii mszyc praktycznie uniemożliwia wyniszczenie szkodnika, który będzie stanowił w sadzie problem aż do jesieni.

 

Zwalczanie mszycy

Po kwitnieniu wybór najczęściej pada na acetamipryd (np. Mospilan 20 SP) i bardzo słusznie, gdyż jest to substancja wszechstronna, zwalczająca wiele gatunków mszyc, a także innych szkodników, np. pryszczarka. Niestety w niektórych sadach obserwuje się już obniżoną skuteczność acetamiprydu w stosunku do mszyc. W takiej sytuacji można zastosować łącznie z nim pirimikarb (Pirimor 500 WG), substancję typowo mszycobójczą, która jednak w najwyższej dopuszczalnej obecnie dawce 0,4 l/ha zwalcza jedynie mszycę jabłoniową. (Kiedyś Pirimor w wyższej dawce, 0,75 l/ha, można było stosować także przeciwko bawełnicy). Zaletą obu wspomnianych substancji jest działanie systemiczne w roślinie oraz wybiórcze względem owadów – nie stanowią one zagrożenia dla fauny pożytecznej. Ich połączenie podniesie skuteczność zabiegu przeciwko mszycy.

Flonikamid (np. Teppeki  50 WG) to kolejny sprawdzony środek typowo przeciwko mszycom. Zwalcza różne ich gatunki, również wtedy, kiedy występuje odporność na środki z innych grup.Działa na owady kontaktowo i żołądkowo, zaś w roślinie systemicznie. Zwalcza wszystkie aktywne stadia rozwojowe mszyc. Zostawia pozostałości w plonie, jednak jest skuteczny w bardzo małych dawkach, w których się go stosuje, co ogranicza ryzyko dla zdrowia konsumentów. Należy tych niskich dawek bezwzględnie przestrzegać.

Spirotetramat (Movento 100 SC) to już ciężki kaliber, jest bardzo skuteczny przeciwko bawełnicy korówce i innym gatunkom mszyc (m.in. mszycy jabłoniowej, jabłoniowo-babkowej), czerwcom (m.in. skorupik jabłoniowy) oraz pryszczarkom (np. pryszczarek jabłoniak). Jest jednak bardzo drogi, co zniechęca wielu sadowników do jego stosowania. Najlepiej działa na wczesne stadia rozwojowe mszyc.

Omówione wyżej substancje można stosować w uprawach jabłoni, w których zakres dostępnych preparatów do zwalczania mszyc jest najszerszy. W przypadku innych upraw należy sprawdzić, czy mają one rejestrację. Uniwersalnym wyborem będzie acetamipryd, który jest zalecany do wielu gatunków drzew i krzewów owocowych. Deltametryna (np. Decis Mega 50 EW) ma rejestrację w niektórych gatunkach do zwalczania mszycy po kwitnieniu, np. w śliwach. Pamiętajmy jednak, że jest to substancja o nieselektywnym działaniu, szkodliwa dla organizmów pożytecznych, w tym pszczół. Z uwagi na troskę o środowisko powinno się ją stosować w okresie wczesnej wiosny albo nie stosować wcale.

Należy pamiętać o możliwości odkładania się pozostałości insektycydów w plonie (pozostałości Pirimoru 500 WG oraz Teppeki  50 WG stwierdza się do 130 dni od wykonania zabiegu, Mospilanu 20 SP do 120 dni, Movento 100 SC do 80 dni) i przestrzegać zalecanych dawek oraz terminów oprysków.

Liczba substancji aktywnych, które możemy stosować do walki z mszycą z biegiem lat się zawęża. Nie sprzyja to prawidłowej rotacji insektycydów i ogranicza sadownikom pole działania. Pamiętajmy, że daną substancję aktywną możemy stosować w sezonie określoną liczbę razy. Dlatego zabiegi insektycydami należy mądrze rozplanować i maksymalnie wykorzystać potencjał każdego z nich, aby zastosowanie środka przyniosło jak najwyższą skuteczność. W tym celu konieczne jest przestrzeganie optymalnych terminów zabiegu (im wcześniej uda się zaobserwować mszycę i ją wyniszczyć, tym lepiej) oraz dobre pokrycie roślin preparatem. Ilość wody do zabiegu to 750 l na hektar, a w trudnych przypadkach – nawet 1000 l na ha. Nie warto oszczędzać na zwilżaczu, gdyż z pewnością podniesie on efektywność zabiegu.

Nie wszyscy mogą stosować konwencjonalne środki ochrony roślin. A nawet jeśli mogą, to stosowanie środków syntetycznych, których wachlarz jest bardzo ograniczony, warto wspomóc innymi rozwiązaniami.

Pamiętajmy, że po kwitnieniu możemy stosować przeciwko mszycom olej rydzowy. Jego fitotoksyczność jest znikoma, nie stanowi zatem zagrożenia dla roślin. Preparat taki wykazuje działanie typowo mechaniczne – tworzy na szkodnikach, które zostaną nim pokryte warstwę odcinającą dopływ powietrza, wskutek czego insekty giną. Z jednej strony minimalizuje to ryzyko uodpornienia owadów na działanie oleju; z drugiej – wyłącznie kontaktowe działanie oleju bardzo ogranicza skuteczność zabiegu, gdyż większość mszyc żeruje w zwiniętych liściach roślin, a penetracja cieczy roboczej w te miejsca jest bardzo niewielka. Olej rydzowy nabędziemy pod nazwą handlową Emulpar 940 EC (wskazówka dla ogrodników-amatorów: dostępny w sklepach w poręcznych, małych butelkach z rozpylaczem).

Firma Activ oferuje preparat Efiser, zawierający naturalne oleje roślinne, wyciąg z roślin motylkowatych oraz roztwór cynku. Naturalnie przerywa on cykl rozwojowy szkodników. Dodatkowo łagodzi uszkodzenia spowodowane przez mszycę oraz wzmacnia mechanizmy samoobrony roślin przed szkodnikami. Jest bezpieczny dla środowiska oraz nie odkłada się w plonie owoców. Najlepiej działa z adiuwantem Adimel.

Firma Biocont sprzedaje NeemAzal, insektycyd zawierający naturalny ekstrakt z nasion tropikalnej rośliny miodli indyjskiej. Wykazuje on szerokie spektrum działania – zwalcza szkodniki gryzące, ssące oraz minujące. Jego zaletą jest wgłębne działanie na powierzchni liścia oraz pozostawanie w liściu do 10 dni. Środek wykazuje działanie żołądkowe. W przeciągu kilku godzin od przeprowadzenia zabiegu szkodniki zaprzestają żerowania.

Ważną rolę w ochronie roślin przed mszycą spełnia również przeprowadzenie zabiegu regulatorem wzrostu zawierającym proheksadion wapnia (Regalis Plus 10 WG). Pamiętajmy, że mszyca atakuje przede wszystkim młode, rozwijające się pędy. Regalis wstrzymuje wzrost pędów i przyspiesza drewnienie ich tkanek. W ten sposób ograniczeniu ulega powierzchnia, na której mogłyby żerować mszyce.

Znaczenie ma również usuwanie i niszczenie zasiedlonych przez mszyce pędów, co zmniejsza ich liczebność. Należy też wspierać populacje naturalnych wrogów mszyc, w tym drapieżników (biedronkowate, bzygowate, siatkoskrzydłe np. złotooki, pluskwiaki różnoskrzydłe np. dziubałkowate) oraz parazytoidów (pasożytniczych błonkówek, np. mszycarzowatych). Innym rozwiązaniem ograniczającym presję mszyc dwudomnych jest zwalczanie roślin będących ich wtórnymi żywicielami (mszyce te noszą dwuczłonowe nazwy gatunkowe, np. mszyca śliwowo – trzcinowa, mszyca brzoskwiniowo – ziemniaczana).

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia

Projekt strony www Sitte.pl Lublin

No Internet Connection