Kojarzenie wyższych cen detalicznych jakiejś grupy towarów (w tym np. owoców) ze wzrostem dochodów ich producentów jest dość częstym błędem popełnianym przez dziennikarzy i nie tylko.
Przypomnieć wypada, że lata 2007-2009 były dla polskich sadowników bardzo niepomyślne: 2007 - z powodu katastrofalnych przymrozków w trakcie kwitnienia sadów, zaś 2008 i 2009 - z powodu rekordowo wysokiej produkcji owoców i bardzo niskich ich cen. Rok 2010 także pomyślny dla wielu gospodarstw nie jest. Dane GUS mówią o obniżeniu produkcji jabłek prawie o 30%, jednak w wielu gospopdarstwach spadek zbiorów jest znacznie bardziej dotkliwy. Do tego dochodzi masowe porażenie przechowywanych jabłek przez parcha wtórnego i inne choroby przechowalnicze. Kondycja przechowalnicza ubiegłorocznych jabłek oceniana jest jako zła. Ceny tych owoców są rzeczywiście znacznie wyższe niż w ubiegłym sezonie, ale cieszyć się mogą tylko ci nieliczni sadownicy, którzy wygrali walkę z parchem, a zbiory mieli zbliżone do normalnych. Różnice między cenami w hurcie pierwotnym i detalicznymi są zresztą bardzo znaczne. W połowie stycznia, te pierwsze wynosiły 1,5-1,7 zł/kg, zaś detaliczne w Warszawie około 4 zł/kg.

Autor: dr Grzegorz Klimek, Instytut Ogrodnictwa

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia