Największy gracz na rynku – PZU rozpoczął dziś wiosenną kampanię zawierania polis ubezpieczeniowych. Dla sadowników najistotniejsze są ubezpieczenia od gradu oraz przymrozków wiosennych.

Sadownicy informują nas, że stawka ubezpieczenia od przymrozków wiosennych wynosi: 7,46% dla sadów położonych na glebach klasy I-IV oraz 5,51% dla sadów położonych na glebach gorszych klas. Natomiast stawka ubezpieczenia od gradu wynosi 3,6% dla lepszych klas gruntu oraz 3,3% dla gorszych. Podane stawki już zawierają dopłaty rządowe do ubezpieczenia.

Przy założeniu dochodu na poziomie 40 000 zł/ha to stawka wynosi: 2984 zł ubezpieczenia od przymrozków oraz 1440 zł od gradu dla klas gruntu I-IV, na gorszych klasach trochę mniej.

W tym momencie sadownicy muszą sobie sami odpowiedzieć czy kwota około 4500 zł do hektara to dużo czy mało.

W takiej sytuacji wielu zastanawia się czy nie jest opłacalniejszym zainwestowanie tych pieniędzy w systemy zraszania albo sieci, choć oba te rozwiązania wymagają większych nakładów na start, lecz w dłuższej perspektywie są tańsze. Szczególnie rozwiązania antyprzymrozkowe, ponieważ większość producentów i tak musi liczyć się z koniecznością nawadniania, czyli inwestuje w systemu poboru wody. Oczywiście pozostaje kwestia wydajności źródła, liczby albo mocy pomp, itp., jednak większość z tych, którzy inwestują w nawodnienie przynajmniej myśli o możliwości rozbudowy systemu do możliwości zraszania nadkoronowego.

Biorąc pod uwagę koszty, jakie trzeba ponieść na zbudowanie systemu antyprzymrozkowego i ubezpieczenia sadu od tegoż zjawiska, to okazuje się, że zraszacze mogą wyjść taniej. Jedynym "ale" pozostaje kwestia ochrony "tu i teraz". Ubezpieczenie chroni cały sad od momentu wyjścia z karencji (14 dni od zawarcia polisy), a system zraszaczy budowany na raty, będzie chronił cały sad dopiero po jego ukończeniu, czyli za kilka lat. Są też sady położone w miejscach, gdzie o wodę ciężej, wtedy koszty zraszaczy rosną niepomiernie i może się okazać, że ubezpieczenie od ryzyka przymrozków jest jednak tańsze.

Nieco inaczej rzecz się ma z sieciami. Jak widać po stawkach, ryzyko gradu i zniszczeń, jaki on powoduje jest niższe, PZU szacuje, że to 50% różnicy. Stawka ubezpieczenia jest więc niższa. Natomiast koszty sieci są duże. Może się okazać, że w ciągu życia sadu (15 lat) inwestycja może się nie zwrócić. Po prostu 15 letnie ubezpieczenie sadu od gradu będzie tańsze niż założenie siatek. Jednak są pewne aspekty trudno policzalne, chociażby koszt zbioru jabłek z sadu nawet w małym stopniu dotkniętego gradem jest wyższy niż z sadu bez gradu. Nawet najdokładniejszy zbiór nie da nam w pełni czystego towaru i taka skrzynia nigdy nie będzie warta tyle, ile skrzynia jabłek niedotkniętych gradem.

Ubezpieczenie sadu od tych dwóch ryzyk jest dużym kosztem dla gospodarstwa, szczególnie po sezonie o niskich zbiorach. Tym ciężej wydać pieniądze, bo tak niszczące przymrozki, jak te z ubiegłego roku zdarzają się raczej rzadko. Z drugiej strony hiszpańscy i włoscy producenci owoców pestkowych już liczą straty z powodu mrozów, które dotknęły kwitnące drzewa. Ryzyko jest duże, a o tym czym świadczą najlepiej te 7,46%...