Bardzo wiele miejsca poświęcamy tematyce handlu hurtowego. Najbardziej sadowników interesują oczywiście ceny oraz informacje o tym, co ma najlepsze „zejście”. Czasem warto się także przyjrzeć dynamice w handlu. Kiedy sprzedających jest mniej lub więcej. I w końcu, kiedy przez rynek przechodzą mniejsze bądź większe ilości owoców.

Weźmy pod lupę obecny okres – październik i listopad. W porównaniu z ubiegłymi latami widać wyraźną różnicę zarówno w ilości sprzedających, jak i powodów przyjazdu na rynek hurtowy. W urodzajnych latach, kiedy plonowanie jest na wysokim poziomie, producenci skupiają się w tych miesiącach na zbiorach, a na rynku więcej jest pośredników sprzedających z „drugiej ręki”. Sytuacja ta zmieniała się zazwyczaj po Wszystkich Świętych. Po zakończonych zbiorach, producenci zabierali się za sortowanie jabłek i sprzedaż na rynkach hurtowych.

W tym roku mechanizm ten uległ zmianie. Zdecydowanie mniejsze plony sprawiły, że wielu producentów sprzedawało sukcesywnie jabłka. I można powiedzieć już, że ci, których najbardziej dotknęły przymrozki, już sprzedali tegoroczne zbiory. Na rynki przyciągały dobre ceny i możliwość upłynniania towaru bez ponoszenia kosztów na przechowalnictwo.

W listopadzie możemy się spodziewać zmniejszonej podaży, gdyż jakaś część producentów już wyprzedała jabłka. I to właśnie ten miesiąc mógłby okazać się znacznie lepszym czasem w handlu w porównaniu do lat ubiegłych.

Sceptycy twierdzą jednak, że tak nie będzie. Ich zdaniem obecny poziom krajowej produkcji sprawia, że podaż zawsze będzie duża i na "lepsze" miesiące nie ma co liczyć. Tak czy inaczej, w 2019 widać wyraźny, zwiększony trend do bezpośredniej, jesiennej sprzedaży. Może to być szansą na lepsze ceny w późniejszym okresie sezonu przechowalniczego.

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia

Sadownicy polują