Nie milkną dyskusje wokół tematu nieuczciwego pośrednika, który zalega sadownikom z wypłaceniem pieniędzy za jabłka i inne owoce. W komentarzach pojawiają się opinie o innych „niepewnych” kontrahentach. Konkluzja, która pada bardzo często to stwierdzenie, że dziś ważniejsza jest wypłacalność pośrednika, mniej cena jabłek. Czy można się z tym zgodzić?

Ostatnio zwykło się mówić w kontekście sadownictwa, że to co dobre już się skończyło. I chociaż trudno przewidywać przyszłą koniunkturę, która może nas przecież jeszcze zaskoczyć, trzeba przyznać, że dla przeważającej części sadowników ostatnie lata nie są łatwe, jeśli chodzi o zbyt czy zadowalające ceny.

W tym sezonie, ci producenci, którzy mieli jabłka, mogą mówić o atrakcyjnych stawkach. Jednak jest również grupa sadowników, która od dwóch – trzech sezonów nie zarobiła. W 2017 przymrozek ograniczył produkcję, w 2018 trudno było o zbyt, a w 2019 przymrozki ponownie zmniejszyły plony, tym razem wybiórczo.

Tym bardziej, jeśli po drodze trafimy na niewypłacalnego odbiorcę naszych jabłek, konsekwencje mogą być bardzo przykre. Często potrzebne jest zaciągnięcie kredytu, aby uzyskać środki na utrzymanie ciągłości finansowej.

Chociaż w teorii każdy zna mechanizm takiego działania, wciąż pojawiają się głosy sadowników, którzy tracą nadzieję na odzyskanie pieniędzy. Część z nich czeka na pieniądze należne za jabłka od znanych, dużych firm, które utraciły płynność finansową. Część dała się natomiast nabrać na rzekomo szybszy termin płatności, mniejsze wymagania co do jakości, a najczęściej na wyższą stawkę oferowaną za jabłka.

Można byłoby przypomnieć tu stare ludowe porzekadło – „chytry traci dwa razy”, jednak często trudno jest wyczuć pośrednika, który ma nieuczciwe zamiary. Zazwyczaj na początku transakcje przebiegają bez zarzutu. Utrudnienia pojawiają się później, a nasza uśpiona czujność pozwala załadować często kilka transportów bez zapłaty.

Trudno znaleźć receptę, jak unikać takich sytuacji. Na fali nagłośnienia sprawy Huberta L. coraz więcej sadowników nie boi się jednak głośno mówić o dłużnikach i na forach internetowych ostrzegają innych przed niepewnymi firmami. Chociaż problemem zaległych zapłat przewija się od lat, dopiero teraz można zauważyć zaangażowanie sadowników w nagłośnienie nieuczciwości.

Warto mimo wszystko pamiętać, aby dobrze poznać firmę, z którą zamierzamy współpracować, sprawdzić wśród znajomych i grup dyskusyjnych, czy jest to wypłacalny odbiorca. Warto też dodatkowo dokładnie zapoznać się warunkami współpracy i regulaminem spółki, z którą zamierzamy handlować. Można je znaleźć w sieci na stronach podmiotów pośredniczących. Niektóre zapisy budzą bowiem niemałe zdziwienie. Poniżej dwa ciekawe przykłady:

Brak zastrzeżeń pracownika firmy XXX wobec badanej próbki towaru nie oznacza akceptacji całej przygotowanej partii towaru i nie wyłącza możliwości złożenia reklamacji po odbiorze towaru przez klienta XXX, dla którego towar został zamówiony. To samo odnosi się do braku obecności pracownika XXX przy załadunku.

W przypadku gdy reklamacja okaże się zasadna, KONTRAHENT jest zobowiązany, według wyboru XXX, do skorygowania faktury lub do obniżenia ceny (w tym do zera) lub do zwrotu otrzymanej zapłaty lub do wymiany towarów na inne, zgodne z umową.

 Chociaż na pierwszy rzut oka zabezpieczają odbiorcę przed kiepską jakością towaru, później mogą stanowić podstawę do prób zaniechania zapłaty, nawet, jeśli owoce były zaakceptowane. Co o tym myślicie?

Najnowsze komentarze

Projekt strony www Sitte.pl Lublin