Nasi wschodni sąsiedzi, Białorusini, zakładają sady.

Nie tylko kupują u nas drzewka, ale także sami produkują materiał szkółkarski. Sytuacja  jest tam jednak inna niż w Polsce i trochę przypomina gospodarkę planową sprzed kilkudziesięciu lat. Decyzja o założeniu sadu zapada gdzieś wyżej i według zarządzenia jest realizowana. Gdy już wiadomo, jaki areał zostanie obsadzony drzewkami, dyrektorzy kołchozu przyjeżdżają do Polski i podejmują rozmowy na temat zakupu drzewek lub podkładek. Banki finansują takie przedsięwzięcia według zarządzeń. Sprzedaż owoców też jest rozwiązywana odgórnie. Producent owoców, czyli np. kołchoz, zaopatruje szkoły i przedszkola, jeśli nie ma możliwości przechowania owoców. Białorusini kupują w Polsce podkładki i okulizują już we własnym zakresie. Rynek drzewek na Białorusi jest trochę inny niż u nas. Przede wszystkim produkuje się pod zamówienia w ramach rządowego programu. Sprzedaż prywatnym osobom  jest niewielka, ale istnieje.
Białorusini interesują się tymi samymi odmianami co Polacy, ale w tym roku szukają przede wszystkim czegoś co zastąpi ‘Szampiona’, który wymarzł. Pytają o ‘Honeycrispa’ i ‘Beni Shoguna’. Klimat na Białorusi mniej sprzyja sadownictwu, gdyż jest bardziej kontynentalny z mniejszą pokrywą śnieżną, co może prowadzić do przemarzania bryły korzeniowej (więcej na teamt białoruskiego sadownictwa w zakładce Wywiady)


Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia