Coraz częściej w obliczu wzrastającej produkcji, aby sprzedać owoce trzeba poszukiwać nowych rynków zbytu. Taką elastyczność handlową mają we krwi zachodni producenci i handlowcy, którzy od dawna borykają się z problemami w zbycie. W przypadku Polski, która bardziej lub mniej mogła liczyć na eksport do Rosji, sytuacja wygląda nieco inaczej. Oczekujemy, że nasze owoce, te lepsze i te gorsze, tak jak to bywało 20–30 lat temu wyjadą bezproblemowo za wschodnia granicę. Kostyczność w handlu i podążanie wciąż tymi samymi szlakami są nieekonomiczne w obecnej dynamicznie zmieniającej się sytuacji. Trzeba koniecznie szukać nowych kanałów zbytu, choć eksport tam pewnie będzie trudniejszy, a koszty wyższe.
Dlaczego mielibyśmy uczyć się na własnych błędach? Zanim je popełnimy, zobaczmy, jak Francuzi próbują kształtować eksport i co im w tym przeszkadza.

W 2009 roku z Francji wywieziono 1,34 mln ton owoców, głównie jabłek, do Niemiec Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Belgii, Włoch i Holandii. Zauważa się regres w eksporcie owoców i hossę w sprzedaży zagranicznej warzyw (potwierdzają to także ostatnie doniesienia z Polski). Dla producentów eksport to wentyl bezpieczeństwa. Jego wielkość zależy od urodzaju w krajach konkurujących, a także od ceny oleju napędowego, która ma wpływ na transport, zwłaszcza produktów szybko psujących się. Nie bez znaczenia jest też wysokość kursów walut: euro, dolara i rubla.
Konkurencja o europejskie rynki w pojęciu Francuzów tradycyjnie dotyczy Hiszpanii, Włoch, Belgii i Holandii. Wymiana handlowa jednak coraz bardziej globalizuje się, w następstwie zwiększa się transport morski. W przypadku jabłek i gruszek niepokojąco wzrasta produkcja na półkuli południowej, a poprawa możliwości przesyłu i przechowywania owoców może zagrozić europejskiej produkcji. Wszystkie kraje chcą przedłużyć dostępność owoców i poprawić technologie na każdym etapie zanim trafią do konsumenta.

W przypadku owoców niezwykle ważne są warunki klimatyczne, które jednym producentom sprzyjają bardziej, a innym mniej. Mrozy i przymrozki dotykają, co zrozumiałe, częściej producentów na północy i wschodzie, a upały Hiszpanię i Włochy. Różnorodność odmianowa i jakość produktów (smak, wielkość, wybarwienie, przygotowanie do sprzedaży) są niejednolite w Europie i podlegają różnym oczekiwaniom, a rynki różnią się zapotrzebowaniem na tę specyficzną ofertę.

Struktura eksportu jabłek francuskich (średnia z lat 2001–2009) jest przykładem dywersyfikacji: 31% Wielka Brytania, 20% Hiszpania, 12% Niemcy, 10% Holandia, 10% Algieria, 6% Belgia, 3% Rosja, 4% Irlandia, 4% Emiraty Arabskie. Jabłka są najważniejszym gatunkiem eksportowym i stanowią 48% sprzedaży zagranicznej owoców. Drugie miejsce zajmują brzoskwinie (7%), a trzecie – kiwi (4%). W latach 2001–2009 eksport owoców zmniejszył swoją wartość o 11%, a wagowo spadł o 17%, mimo intensywnych prób poprawy sytuacji (to także przestroga dla nas). W przypadku jabłek zmniejszyła się głównie chłonność rynku brytyjskiego. Wciąż mało dostępne dla francuskich owoców są rynki wschodnie: rosyjski, węgierski i czeski, a także bliskowschodnie. W 2010 roku, mimo że owoce letnie były w mniejszym stopniu wysyłane za granicę i wystapiły opóźnienia w zbiorze, to jednak eksport jabłek w porównaniu z analogicznym okresem 2009 roku wzrósł (jeśli się to przełoży zgodnie z oczekiwaniami analityków na dalsze miesiące, można będzie mówić o 6-procentowym wzroście w skali roku).
Na rynki wschodnie Francuzi spoglądają jak na łakomy kąsek i konsekwentnie próbują poznać specyfikę odbiorców i ich upodobania. Próbują z coraz lepszym skutkiem odblokowywać eksport w tym kierunku poprzez sieci sklepów wielkopowierzchniowych (foto z polskiego sklepu Carrefour we francuskiej prasie).

Francja musi stawić czoła wysokim kosztom produkcji, zwłaszcza kosztom siły roboczej. Różnica polega na tym, że w wielu krajach jest ona tańsza, bo nielegalnie zatrudniana. Druga grupa kosztów związana jest z sama produkcją i dotyczy nakładów na ochronę roślin, zakup materiału szkółkarskiego, energii itp…

Aby rozwijać eksport, producenci francuscy próbują zwiększyć i wzbogacić ofertę. Skoro możliwości obniżania ceny są niewielkie, postawiono na jakość owoców i produkcję w niektórych segmentach. Zwiększenie eksportu rozumiane jest jako wzrost ilości wysyłanych towarów, wzrost w przypadku konkretnego asortymentu, ciągłą aktualizację oferty, nastawienie na różne rynki europejskie.
Wiele wysiłku wkłada się w certyfikację owoców. GlobalGap jest obowiązkowy w przypadku eksportu i w tej chwili obejmuje już 100% owoców z sadów Blue Whale i Pomanjou. Wdrażane są też inne certyfikaty (ISO 9001, BRC, IFS, Nature Choice, Leaf, a także HACCAP, Agri-Confiance).
Poprawa konkurencyjności dotyczy także logistyki i jakości transportu. Bretania, która cierpi z powodu oddalenia od rynków zbytu, postawiła na transport kolejowy owoców. Natomiast firma handlowa z okolic Lyonu na południu Francji, aby z powodzeniem sprzedawać owoce na rynku niemieckim, wprowadza specjalne opakowania redukujące ewentualne straty powstałe podczas transportu, jednocześnie optymalizując ich wypełnienie.

Wielcy eksporterzy owoców muszą stale dbać o swoich odbiorców i promować się na zagranicznych rynkach, jeśli chcą pomóc swoim producentom. Przykładem tego jest informacja prasowa rozsyłana przez ambasadę francuską do mediów polskich Francuskie przedsiębiorskrtwa dobrze reklamowane. Mimo że niemieccy odbiorcy nad Sekwaną kupują tylko 12% jabłek, to wschodni sąsiad jest najważniejszym partnerem handlowym Francji w dziedzinie produktów ogrodnictwa (nabywcą ponad 40% sałaty, pomidorów i kalafiorów). O takiego kontrahenta dba się szczególnie, dlatego na zbliżającej się Fruit Logistice 2011 pojawi się aż 250 wystawców z Francji wśród 2300 zapowiedzianych. Zaprezentować swoją ofertę ponad 50 tysiącom odwiedzającym ze 130 krajów, to znaczy zaistnieć w wymiarze europejskim, nie tylko niemieckim!

Francuzi twierdzą, że wiele zostało jeszcze do zrobienia, zwłaszcza w dziedzinie organizacji, jednak najskuteczniejszym środkiem rozwoju eksportu, jak twierdzą, jest harmonizacja europejska w odniesieniu do kwestii socjalnych i fitosanitarnych, co umożliwi Francuzom równą konkurencję.
A my? Co zrobiliśmy, aby utrzymać status quo i rozszerzyć sprzedaż naszych owoców?

Źródło: Reussirfl 2010, Bagrain V., „La France continua a exporter”
 

Najnowsze komentarze

Projekt strony www Sitte.pl Lublin