Sadowi potrzebna melioracja? – zalania były sygnałem
Pogoda jest zmienna, i choć w ostatnich sezonach przyzwyczaiła nas do suszy, okresowo wzmożone opady deszczu są w naszym klimacie normą i powtarzają się co kilka lat. Cierpią wówczas właściciele plantacji owoców, którzy utworzyli je na terenach nie zmeliorowanych, nie nadających się do zakładania upraw trwałych, na których doszło do zalań wraz ze wszystkimi ich negatywnymi konsekwencjami – zamieraniem systemów korzeniowych roślin na skutek niewystarczającej dostępności tlenu, upośledzeniem pobierania składników mineralnych z podłoża, opadaniem liści, a także zamieraniem drzew.
Skutki zalań mogą utrzymywać się jeszcze kilka lat po ich wystąpieniu. Drzewa są osłabione i podatne na ataki ze strony chorób i szkodników, zaburzeniu ulega życie biologiczne w glebie. Problemy są często efektem błędnie podjętej decyzji o lokalizacji iwestycji – pamiętajmy, że tereny zagrożone zalaniami wybitnie nie nadają się do zakładania upraw trwałych; powinny być przeznaczane na trwałe użytki zielone. Trzeba się poważnie zastanowić, a najlepiej zasięgnąć porady eksperta, zanim teren będący łąką bądź nieużytkiem rolnym przeznaczymy pod uprawę owoców. Pośpiech i zachłanność mogą być złymi doradcami, o czym wiele osób przekonuje się już post factum.
Stanowisko pod nowy sad powinno leżeć nieco wyżej od terenów okolicznych. Sprawdzają się również łagodne wzgórza i stoki. Należy wziąć pod uwagę skład granulometryczny gleby (wzajemny stosunek frakcji piasku, pyłu, iłu oraz ich rozkład w profilu glebowym). Podłoże nie może wykazywać nadmiernej tendencji do gromadzenia wody i zaskorupiania przy jej oddawaniu, nie powinno być również zbyt luźne, co miałoby negatywny wpływ na dostępność wody dla płytkich systemów korzeniowych podkładek karłowych. Czarnoziemy i inne żyzne gleby o bardzo głębokim poziomie próchnicznym nie są przydatne do produkcji sadowniczej, bo woda gruntowa podchodzi pod ich powierzchnię.
W jednym z podręczników profesor Augustyn Mika radzi, aby nigdy nie polegać na przydatności rolniczej danej gleby, lecz weryfikować użyteczność doświadczalnie, poprzez wykopanie jednego dołka (a na większym, zróżnicowanym obszarze nawet kilku dołków) o głębokości 1,5 m. Robimy to jesienią, kiedy poziom wody gruntowej jest niski. Zyskujemy w ten sposób dostęp do profilu glebowego, możemy zaobserwować skład mechaniczny poszczególnych warstw, w których rozwijać się będą systemy korzeniowe drzew. Widzimy piasek, żwir. Możemy tych materiałów dotknąć, spróbować skręcić z nich wałeczek – jeśli się to uda, a wężyk się nie rozpadnie, świadczy to o domieszce gliny i iłu, co jest dużą zaletą podłoża. Ponadto dowiadujemy się wiele na temat stanu biologicznego gleby – m. in. koncentracji dżdżownic bądź pędraków. Sygnałem alarmującym powinno być natrafienie na płytką wodę bądź oglejenie, czyli sinozielone zabarwienie profilu do wysokości, na której zatrzymywała się woda. Może być to przyczyna słabego wzrostu i zamierania drzew.
Samo okresowe gromadzenie się wody nie musi jednak wykluczać użytkowania terenu pod uprawy sadownicze, o ile zainwestujemy w jego meliorację. W zależności od lokalnych potrzeb mogą one polegać na kopaniu rowów odwadniających (odpowiednio zlokalizowanych, tak aby woda do nich spływała…), drenowania, kopania zbiorników retencyjnych lub wprowadzania specjalnych nasadzeń (zdolność innej niż uprawna roślinności do wchłaniania nadmiaru wody jest naprawdę nieoceniona) bądź podejmowania innych działań.
Ulewy ostatnich tygodni mogły być sygnałem o potrzebie wykonania melioracji terenu, w sadzie istniejącym bądź – jeśli doszło do zniszczenia plantacji – przed powtórnym jej założeniem. Jak napisał jeden z sadowników na forum, udzielanie porad na temat melioracji bez wizji terenu to tak, jakby uczyć kogoś pływać korespondencyjnie. Potrzebny jest plan wykonany przez specjalistę, warto zasięgnąć porady w ODR.
Bardzo zachęcamy do dzielenia się własnymi doświadczeniami i cennymi uwagami związanymi z melioracją gruntów – jakie sposoby Państwo stosowali, jakie były efekty, jakie nakłady…
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Ujęcie VAT jako kosztu kwalifikowanego – wzmocnienie efektywności wsparcia dla rolników ryczałtowych
- Od marca wyższe emerytury i renty rolnicze
- KRUS: Od 1 marca 2026 r. nowe kwoty przychodu decydujące o zmniejszaniu lub zawieszaniu świadczeń emerytalno-rentowych
- Wysokie ceny i rosnąca konkurencja utrudniają eksport
- Cięcie Gali. Cel: 80 ton jabłek z hektara
- Wiosna coraz bliżej? Termometry pokażą 17°C!
- Sejm o wotum zaufania dla ministra rolnictwa. Stefan Krajewski przedstawił najważniejsze efekty działań


Komentarze
Wystarczy dobry doświadczony meliorant...człowiek z niwelatorem w oku,który odwiedzi sad i powie jak jest bez naciągania na niepotrzebne koszty