Sadownicy przymierzają się do drugiego zabiegu zwalczającego owocówkę jabłkóweczkę. Pierwszy oprysk zwalczający drugie pokolenie w większości sadów wykonany został tuż przed rozpoczęciem upalno-burzowej pogody. Prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia sadownicy podejmą się drugiego zabiegu. O aktualnej sytuacji w sadach rozmawialiśmy z dr Kamilem Jeziorkiem z Syngenty.

Po burzowej aurze poprzedniego tygodnia pogoda ustabilizowała się na rzecz wysokich temperatur, które przekraczają 30 stopni Celsjusza. Również nocą termometry pokazują niewiele mniej niż 20 stopni. Takie warunki sprzyjają lotom motyli owocówki jabłkóweczki, które systematycznie składają jaja. A trzeba zauważyć, że większość sadów jest w trakcie, bądź po przerzedzaniu zawiązków, więc uszkodzenia powstałe na skutek żerowania larw owocówki, będą bardziej dotkliwe pod względem ekonomicznym.

– Potencjał zagrożenia drugim pokoleniem owocówki jabłkóweczki jest bardzo zróżnicowany – zauważa dr Jeziorek. Nie można dokonać jednoznacznej oceny presji. Uogólniając, nasz rozmówca mógłby wskazać, ze zagrożenie jest na poziomie średnim,  bądź małym. Jednak są również sady, gdzie presja jest bardzo silna. O różnicach można mówić nawet w odniesieniu do konkretnych kwater w gospodarstwie, a nie tylko lokalizacji w skali kraju. Z tego względu decyzje o zabiegach powinny być podejmowane na podstawie dokładnych, sumiennych lustracji sadów. – Obserwując obecną sytuację w sadach zauważam, że drugi zabieg przeciwko owocówce może być równie ważny, jak ten pierwszy. Uzasadniam to przedłużającymi się lotami motyli drugiego pokolenia. Rozwój jaja trwa od 8 dni do nawet trzech tygodni – zależnie od warunków pogodowych. Panujące w ostatnim czasie upały oraz ciepłe noce, przyczyniają się do szybszego rozwoju larw i potencjalnie do wyższej presji gąsienic w nadchodzących dniach.  Zdarza się, że na podstawie obserwacji pułapek feromonowych oraz po stwierdzeniu braku uszkodzeń owoców przez gąsienice pierwszego pokolenia owocówki, sadownicy podejmują decyzję o zaniechaniu zwalczania kolejnego pokolenia tego szkodnika. Jednak trzeba przyznać, że zdarza się to rzadko a taka decyzja może być podjęta tylko na podstawie rzetelnej i regularnej lustracji sadów na obecność jaj oraz gąsienic (ew. świeżych wgryzów) – podkreśla dr Jeziorek.

Większość sadowników wykonała już pierwszy zabieg z serii zwalczającej drugie pokolenie. Przy wyborze preparatu należy brać pod uwagę jego selektywność w stosunku do organizmów pożytecznych. Nie można zapomnieć, że wyniszczenie fauny pożytecznej może skończyć się inwazją szkodników przed zbiorami. Także ze względu na przyspieszoną wegetację i dążenie do minimalizowania pozostałości substancji aktywnych w jabłkach sadownicy często wybierają w tym sezonie preparaty o krótkim okresie karencji, takie jak Affirm.

– Strategie zwalczania owocówki są różne, uzależnione od presji tego szkodnika w sadzie, przebiegu dotychczasowej ochrony oraz dbałości o faunę pożyteczną czy pozostałości po środkach ochrony roślin w jabłkach podczas zbioru. Mówiąc o tych ostatnich, należy pamiętać o nieocenionej pomocy ze strony pożytecznych drapieżców, takich jak błonkówki, złotooki, drapieżne roztocze, muchówki czy pluskwiaki - w sumie kilkadziesiąt gatunków. Aby mogły dla nas pracować praktycznie 24 godziny 7 dni w tygodniu, musimy używać selektywnych preparatów i stosować je tylko wtedy, gdy jest to konieczne. W ten sposób ograniczamy ilość zabiegów a tym samym liczbę substancji aktywnych w owocach. W przypadku zwalczania owocówki jabłkóweczki możemy zastosować preparaty wirusowe. Ze względu na zmienną pogodę w ostatnim czasie, wylęg z pierwszych jaj często nie był duży, dlatego niektórzy sadownicy zdecydowali się na zabieg jednym z preparatów wirusowych. W takiej sytuacji po kilku dniach, w punkcie szczytowym wylęgania się larw, należałoby wykonać zabieg chemiczny, najlepiej preparatem, który jest selektywny, bezpieczny i charakteryzujący się szybkim zanikaniem w owocach.

– W bieżącym okresie sadownicy przygotowują się do kolejnego zabiegu na drugie pokolenie owocówki ale większość chce przeczekać okres upalnej i niepewnej pod względem opadów pogody. Jeżeli w naszym sadzie presja jest duża, a pogoda wciąż upalna, interwał między zabiegami należy skrócić do 10 dni między zabiegami. Podobnie, jeśli między zabiegami zanotowano duże opady deszczu. Pamiętajmy, że żaden preparat nie jest całkowicie odporny na zmywanie, szczególnie gdy mamy do czynienia z opadami burzowymi gdy jednorazowy opad przekracza nawet 30-40 mm – radzi nasz rozmówca.

Jeśli chodzi o dobór preparatów, dr Jeziorek zaleca zastosowanie preparatu Affirm 095 SG.
– Stosując Affirm, z jednej strony zwalczamy wszystkie stadia rozwojowe gąsienic z rodziny zwójkowatych (w tym owocówki jabłkóweczki), a z drugiej – stwarzamy wręcz idealne warunki do namnażania się ich naturalnych wrogów, co w kolejnych sezonach pozwoli ograniczyć liczbę zabiegów chemicznych zwalczających tę grupę szkodników. Ponadto Affirm bardzo szybko wnika do rośliny i po godzinie od zabiegu jest odporny na zmywanie. Środek ma działanie zarówno kontaktowe, jak i żołądkowe (działa do 14 dni od zabiegu), a jego karencja wynosi jedynie 3 dni. W sytuacjach krytycznych, preparat można zastosować bardzo krótko przed zbiorem, bez obawy że będzie wykryty w owocach – podpowiada.