Będą pierwsze infekcje parcha?

Czy zarodniki są już gotowe do wysiewu i czy – mimo niskich temperatur – tak długotrwałe zwilżenie przyczyni się do infekcji? Aktualnie są to kluczowe kwestie w zwalczaniu parcha jabłoni.

Odpowiedź na pierwsze pytanie o dojrzałość zarodników albo dokładniej o to, jaka ilość zarodników jest już dojrzała nie może być jednoznaczna. Gołym okiem widać (a sadownicy dokumnetują to swoimi zdjęciami na Facebooku), że wegetacja jest silnie zróżnicowana w poszczególnych regionach. Tak się składa, że dojrzewanie zarodników jest dość mocno skorelowane z wegetacją, więc i dojrzałość zarodników jest silnie zróżnicowana. Widzą to ci sadownicy, którzy korzystają z profesjonalnych systemów doradczych i mają dostęp do symulacji komputerowych, dla których wyznacznie momentu "start" jest bardzo istotne. Na pewno padający deszczyk uwodni liście a woda jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju grzyba Venturia, toteż jeśli gdzieś jeszcze nie było dojrzałych zarodników, to zaraz będą. Druga kwestia to infekcja. Temperaruty są wprawdzie niskie, co hamuje jej rozwój, lecz czy aby na tyle niskie aby całkowicie ją uniemożliwić? Tabela Millsa (oraz późniejsze jej wersje poprawione) mówią nam, że wprawadzie długo ale infekcja może się rozwinąć nawet przy tak niskich temperaturach jak obecnie. Daj nam to trochę czasu na przerwanie ewentualnej infekcji i/lub odtworzenie ochrony po opadach. Tylko kiedy? Progonozy pogody nie są optymistyczne i nie rokują dobrze dla sadowników. Nawet jeśli pojawia się okienko bez opadów, to dość mocno wieje. Ciężko wyjechać do sadu. W późniejszych okresach ilość liści na drzewach powoduje, że podmuchy wiatru są wyhamowywane a teraz? Do tego zależy nam na dokładnym pokryciu i penetracji cieczy w liczne zakamarki rozwijących się listków. Mamy trudny ochroniarsko początek sezonu.

Pozostaje jeszcze kwestia zabiegu olejowego. Pewna część sadowników wykonała ten zabieg przed weekendem, wtedy mieliśmy 2-3 dni miłego ciepełka jednak teraz mamy istotne ochłodzenie, czy ten zabieg nie był zbyt wczesny? Czy był skuteczny? Po ustaniu opadów na pewno trzeba będzie wykonać dokładne lustracje pod tym kątem. Jednak prognozy pogody wskazują na możliwość istotnego przyspieszenia tempa wegetacji po ustaniu opadów. Ma się wyraźnie ocieplić. Nastąpi więc zagęszczenie zabiegów a z olejami nie lubią się preparaty siarkowe (mączniak) czy kaptan (parch) ale też olej podnosi wrażliwość na uszkodzenia powodowane przez nawozy dolistne.

Na pewno dobrze się stało, że obecne opady pozwolą na dość dobre wchłonięcie się nawozów azotowych. Ostatnie wiosny były suche i często wchodziliśmy w okres kwitnienia z deficytem azotu, co było problemem dla drzew, osłabiającym istotnie ich potencjał plonotwórczy.

Wracając do parcha, warto zauważyć, że w wielu sadach pojawił się parch wtórny przed zbiorami. Do tego była znaczna część kwater gdzie producenci odpuścili sobie ochronę ze względu na silne porażenie przymrozkami. Można stąd wnioskować, że jest dość duży potencjał infekcyjny. Trzeba to uwzlędniać w swoich strategiach ochrony.

Powiązane artykuły

Czy interwencja była potrzebna?

Majówka sadownika

Komunikat sadowniczy – dr Andrzej Soska 30.04.21