Widok taki jak na powyższym zdjęciu (sad śliwowy) można zaobserwować w wielu uprawach drzew owocowych w województwie łódzkim – liście ponadgryzane są przez chrząszcze, a na młodych pędach występują kolonie mszycy.

Jak twierdzą poszkodowani producenci, chrząszcze pojawiły się nagle i masowo. Przez wielu nie zostały w porę dostrzeżone i przez 2-3 doby żerowania na liściach zdążyły narobić niemałych szkód. Do gołożerów co prawda nie dochodzi, jednak owady uszkadzają znaczną liczbę liści, zarówno młodych, jak i starszych, nie tylko ograniczając powierzchnię asymilacyjną, ale dodatkowo otwierając wrota dla infekcji patogenów.

Pojawiają się gatunki takie jak ogrodnica niszczylistka czy naliściaki. W zauważalnie większym nasileniu chrząszcze występują w kwaterach położonych w pobliżu lasów czy zagajników.

Zasadniczo punktowe uszkodzenia liści dokonywane przez pojedyncze chrząszcze liściożerne nie stanowią żadnego problemu, jednak bardzo silna populacja tych szkodników może przyczynić się do dotkliwych strat. Na etapie wzrostu i podziałów komórkowych zawiązki powinny być nieprzerwanie zaopatrywane przez produkty fotosyntezy. Ograniczenie powierzchni liści może ten proces zakłócić.

Mszyce pojawiły się liczniej bardzo niedawno, tuż po ociepleniu. Wcześniejsze chłody trzymały w ryzach ich populację, pluskwiaki cierpliwie czekały jednak na swój moment, kiedy nastąpi ocieplenie i kolonie będą mogły się bez przeszkód rozwijać. Wraz z mszycami wyległy oczywiście mrówki, które wspinają się po pniach i zbierają wydalaną przez mszyce rosę miodową.

Z mszycami trzeba walczyć stanowczo i ograniczyć rozwój ich kolonii tak wcześnie, jak to możliwe. Odpowiednio dobrany zabieg przeciwko nim powinien zlikwidować również chrząszcze.

Najnowsze komentarze

Projekt strony www Sitte.pl Lublin

No Internet Connection