Nie zanosi się na to, aby najpowszechniejsza obecnie technika rozpylania cieczy roboczej z wykorzystaniem opryskiwaczy bazujących na wentylatorze, który kieruje w obie strony strumień powietrza, miała ustąpić innym rozwiązaniom. Maszyny takie są stosunkowo proste w konstrukcji, tanie i dobrze znane producentom. Sadownicy są do nich przywiązani.

Mają jednak swoje niezaprzeczalne wady, m. in. bardzo rozrzutną gospodarkę cieczą użytkową, której znaczne ilości są bezpowrotnie wytracane do środowiska… Dlatego stale pracuje się nad alternatywami. Rzadko kiedy są one jednak wdrażane do praktyki i przeważnie czekają na lepsze czasy. Na razie zapotrzebowanie jest małe, ale kto wie? Może w przyszłości wymogi dotyczące emisji ŚOR do środowiska zostaną tak wyśrubowane, że przymuszą producentów do ich stosowania?

W integrowanej produkcji owoców kładzie się nacisk na ochronę środowiska. Od rolników wymaga się uzyskania możliwie najlepszego pod względem jakościowym i ilościowym plonu w taki sposób, aby nie zanieczyszczać środowiska pozostałościami środków ochrony roślin.

Szacuje się, że przy opryskach tradycyjną metodą z wykorzystaniem przystawki wentylatorowej, korony drzew zatrzymują jedynie 10% cieczy użytkowej w okresie kwitnienia i 60% w okresie pełnego ulistnienia. Ciecz robocza znoszona jest z wiatrem na okoliczne tereny (łąki, uprawy innych gatunków), zanieczyszcza także zbiorniki wodne. Cierpią na tym populacje owadów pożytecznych, które są ważnymi sprzymierzeńcami sadowników w zapylaniu kwiatów oraz walce ze szkodnikami. Traci również sadownik, bo zamiast starannie pokryć cieczą opryskową rośliny, większość jej wypuszcza do przyrody.

W rozwiązaniach tradycyjnych przepływ cieczy roboczej jest jednokierunkowy. Projektuje się jednak maszyny, które pozwalałyby choć na częściową recyrkulację, czyli odzysk wypryskiwanej cieczy, która nie osadza się na organach roślin.

Opryskiwacz „idealny” powinien umożliwiać wysoką wydajność pokrycia roślin zredukowaną ilością cieczy roboczej, zmniejszenie dawki środków ochrony roślin (znaczna oszczędnośc w skali roku), uniezależnienie oprysku od wiatru (możliwość przeprowadzania zabiegów nawet w nie sprzyjającej pogodzie) oraz ograniczenie zanieczyszczenia środowiska.

Prawie w ogóle w Polsce nieznaną, a wartą uwagi maszyną jest opryskiwacz reflektorowy. Na czym polega metoda jego działania? Na osiach maszyny nabudowana jest przesuwna konstrukcja, do której przymocowane są dwa równoległe do przewodników drzew panele rozpryskujące ciecz użytkową. Metoda działania opryskiwacza umożliwia oprysk dwu rzędów drzew jednocześnie (zaleta w stosunku do techniki tunelowej, w której pryska się tylko jeden rząd) oraz odzyskiwanie nawet 20% cieczy roboczej.

Oczywiste wady maszyny to wysoka cena, skomplikowana budowa, problemy z serwisem, ograniczona wysokość drzew w rzędach, która pozwala na przeprowadzenie oprysku. Dodatkowym kłopotem jest niskie zawieszenie paneli nad glebą – wszelkie wyboje, nierówności terenu grożą uszkodzeniem maszyny. Opryskiwacz jest ciężki, nie jest zwrotny, trudno pokonuje się nim uwrocie.

Reflektorowe opryskiwacze z recyrkulacją cieczy wprowadza na nasz rynek niemiecka firma Wanner. Czy jest przyszłość przed tą techniką?

Najnowsze komentarze

Projekt strony www Sitte.pl Lublin

No Internet Connection