Prezes Unii Owocowej i jednocześnie firmy Activ Sp. z o.o., Waldemar Żółcik, poproszony został o komentarz w sprawie obecnej sytuacji w sadownictwie.
- Obecnie jest trudno, ale jest to produkcja perspektywiczna w dłuższym okresie. W tym dziele powinni dominować ludzie wykształceni i otwarci na wiedzę, najnowsze zdobycze nauki i techniki, nie bojący się podejmować trudnych, ale przemyślanych decyzji, przede wszystkim w oparciu o podróże i analizę tego, co się dzieje w krajach i gospodarstwach, które są wyspecjalizowane w danej uprawie. Z danych wynika, że w ostatnich latach odnotowuje się spory odsetek sadowników z wyższym wykształceniem, ukończonymi studiami, np. na SGGW.

IMG 4112Nożyce popytu i podaży

Nadprodukcja to przewaga podaży nad popytem. Dlaczego mówimy o nadprodukcji, skoro jesienią brakowało eksporterom jabłek? Jeżeli przez cztery miesiące trudno kupić owoce do wysyłki za granicę, a od kwietnia, gdy jabłka nie nadają się już do eksportu na dalsze rynki, jest ich zbyt wiele, to jest to bardziej problem w komunikacji i wzajemnym zaufaniu. Eksporterzy w trosce o swój biznes oraz wizerunek polskich jabłek nie przyjmują zleceń na eksport jabłek niedostatecznej jakości. Może więc nie warto spekulować całym plonem, zwlekać zbyt długo ze sprzedażą? Czy sadownicy nie powinni już zmienić podejścia: sprzedawać owoców w oparciu o analizę progu rentowności gospodarstwa, ryzykując małą partią towaru, a nie całą wyprodukowaną masą towarową? Ponadto każdy w swoim gospodarstwie powinien dokonać analizy efektywności i opłacalności, gdyż widać coraz dobitniej, że nie każda uprawa czy nawet odmiana dobrze rokuje i daje zysk.

Rok temu zabrakło jabłek. Może za rok też zabraknie, jak będziemy rozmawiać po partnersku między sobą oraz realizować płynnie zamówienia spływające z rynku. Jabłek w tym sezonie będzie więcej. Ale ile będzie dobrych? - pyta prezes Waldemar Żółcik.

Ciężko zabierać mi głos na temat opłacalności produkcji wiśni lub czarnej porzeczki, gdyż w ocenie branży jest to sterowane przez przemysł przetwórczy, co ma swoje dobre i złe strony. Mamy dziś więc taki obraz: kilku mocnych graczy versus duża rozdrobniona sieć dostawców. A prawda jest taka, że chyba nie ma zbytu na te owoce, przetwory i koncentraty, bo gdyby był na nie popyt to byłby też i skup - kontynuuje.

Dlaczego w Polsce kupuje się taniej niż gdzieś indziej?

Odpowiedzi jest wiele. Embargo uderzyło najbardziej Polskę i, niestety, ta prawda jest znana wszystkim. Nikt nie wie kiedy nastąpi zwrot. Ponieśliśmy ogromne nakłady sił i środków w naszych firmach, rzucając na szalę ostatnie oszczędności, by zdobyć nowe rynki. Częściowo się to udało, ale efekty finansowe nie pokryły jeszcze nakładów inwestycyjnych – podsumowuje prezes Unii Owocowej.

Polskie jabłko deserowe ma już swoich odbiorców i buduje renomę w świecie. To dobry znak, ale też sygnał dla sadowników, że minęły czasy, w których dewizą było "jest masa - jest kasa"
Teraz trzeba dać jakość, jakość w każdym wymiarze i dopasowaną do rynku - kraju.

Prognozy rynkowe

Jeżeli chodzi o szacunki, to określę to tak: za najbardziej wiarygodne uznaję prognozy i podsumowania TRSK. Wstępne, dość dokładne szacunki poparte są analizą Zarządu Towarzystwa, uzgadniane, konsultowane zarówno z sadownikami, jak i z firmami oraz prywatnymi doradcami sadowniczymi, którzy codziennie są w sadach. I nigdy nie było dokładniejszych. O ile pamiętam, nikt tak trafnie nie celował, nawet zdarzały się pomyłki, to i tak TRSK najbliższe było rzeczywistym danym. Co zrobić? Najtaniej - słuchać TRSK. Przetwórcy mają swoje analizy lepsze niż sadownicy. Tak uważam.

Wzrost nasadzeń

Jeżeli chodzi o wzrost nasadzeń w kraju i zagranicą - kompletnie nie napawa nas to optymizmem. Ale biznes jest biznes. Nie możemy być źli na kogoś, kto chce obrać ścieżkę, którą my obraliśmy, choćby był z innego kraju. Musimy myśleć, co zrobić lepiej u siebie, a nie żałować, że nie jesteśmy jedyni na świecie... My też jesteśmy, byliśmy problemem dla innych, produkujących jabłka w Europie oraz ich sadowników. Takie jest życie.

Musimy po prostu być lepsi w tym co robimy, bo przyszedł czas na profesjonalizm i perfekcjonizm.
Przy spadających marżach niestety... Kto wytrzyma, wygra. I to nie jest tylko w sadownictwie, ale wszędzie.

Otóż, my, jako Unia Owocowa prosiliśmy na wszystkich zimowych spotkaniach sadowniczych, aby ruszyła fala dostaw od producentów, gdyż jest szansa na sprzedaż. Jako eksporterzy-klienci, chcący kupić jabłka - otrzymywaliśmy od sadowników odpowiedź – zadzwońcie, jak będzie oferta dla nas na 1,5 lub na 2 złote za kilogram... Wiosna pokazała, że wstrzymywanie dostaw było błędem.

Coraz odleglejsze rynki

Jako Unia Owocowa, wiedząc o narastających problemach z Rosją, podjęliśmy się otwarcia i zaistnienia na nowych ambitnych rynkach - reklamujemy i sprzedajemy jabłka w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz promujemy jabłka w Chinach, uczestnicząc od początku aktywnie w procesach dotyczących otwarcia rynku chińskiego i wietnamskiego, asystując każdej delegacji oraz przygotowując, przy szeroko pojętej współpracy ze służbami administracyjnymi oraz fitosanitarnymi wszystko, co było niezbędne, by wszystkie delegacje otrzymały pełen obraz polskiego sadownictwa w najlepszym wydaniu.

Sukcesy w eksporcie nie przyjdą same. Trzeba na nie ciężko zapracować. Jabłka muszą być dobrej jakości i bez pozostałości. Tylko RAZEM uda nam się osiągnąć sukces – podsumował prezes Żółcik.

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia