1de13 stycznia 2016 r. w trakcie Sadowniczego Forum Ekonomicznego odbył się panel dyskusyjny na temat rynku jabłek. Poniżej przedstawiamy głosy, ktore padły w trakcie debaty.

Janusz Piechociński, jako pierwszy zabrał głos w debacie i podkreślił, że nie ma co liczyć na to, że będzie nam się udawało dostarczać do Rosji jabłka za pośrednictwem innych państw np. Białorusi i Serbii. Mówił: - Zrobiliśmy duży wysiłek, aby otworzyć nowe rynki, jednak okazało się, że to są rynki o wyśrubowanej skali jakości.

W paru ostatnich kontraktach kilku eksporterów nie dotrzymało norm jakościowych do Singapuru, co stwierdziła tamtejsza inspekcja. Kilka takich kontraktów może nam popsuć handel. Spadliśmy z listy największych eksporterów jabłek z pierwszego miejsca, straciliśmy Rosję ale jeszcze nie zaczęliśmy dostarczać dużo jabłek na inne rynki. Przewiduję  gorszy scenariusz w tym roku niż w ubiegłym.

Ważne są dobre relacje z odbiorcami. Idareda nie sprzedamy do innych krajów niż do Rosji. Kluczowe jest to, jak zagospodarować te jabłka, gdyż do Azji ich nie wyślemy. Nie ma co liczyć na to że w lutym-kwietniu wzrośnie sprzedaż na Wschód tak, jak to było w ubiegłym sezonie. Cena jabłka w hurcie będzie zatem spadać.

Dla polskiego rolnictwa może mieć znaczenie rozpoczynają się holenderska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej.

2deChiny mogą mieć problemy gospodarcze, może się okazać, że nie będziemy tam mogli tyle ulokować towaru ile chcemy. Eksporterzy muszą o tym pomyśleć.
Dopływ pieniądza powinien być związany z uzyskaniem wyższej jakości, tak jak mówi prof. Makosz. Będzie mniej pieniędzy na rozwój produkcji sadowniczej.

Mirosław Maliszewski rozpoczął wypowiedź od zwrócenia uwagi, że są grupy producentów owoców z problemami finansowymi. Jeśli przejmą je obce firmy, przejmą też zaplecze surowcowe, a do tego nie możemy dopuścić. Tę rywalizację powinniśmy wygrać. Nie możemy dopuścić do powtórzenia sytuacji, która dotyczy przemysłu przetwórczego.

Trzeba podziękować za to co się zdarzyło w ubiegłym roku pracownikom PIORiN, Ministerstwa Rolnictwa, instytutów, dzięki zaangażowaniu których po embargu wspólnie zaczęliśmy szukać nowych rynków, zmobilizowaliśmy się. Liczę, że te działania będą kontynuowane, znajdą się środki na wsparcie finansowe, ale nie łudź my się, takich warunków, jakie były w minionych latach już nie będzie. 

Na tym spotkaniu są przedstawiciele ambasady rosyjskiej. Prowadzimy z nimi rozmowy, aby do handlu w jakiejś formie dochodziło. Rosjanie mają problem z zaopatrzeniem swojego rynku towarem w cenie akceptowalnej. Konsumenci w Rosji chcą kupować polskie jabłka, biznesmeni chcą handlować polskim jabłkiem, a my chcemy je sprzedawać. Więc czemu przeszkadzać temu?

Rosja zwiększyła import jabłek z Białorusi i Serbii dwukrotnie w stosunku do innych lat. Co się za tym kryje, sami sobie państwo dopowiedzcie.
Też uważam, że ten sezon będzie trudniejszy od poprzedniego. Ceny nie będą się stabilizować i rosnąć. Mam obawy, że tak nie będzie.
Firmy transportowe nie chcą jeździć na Wschód. Ponoszą straty, gdyż w przypadku zatrzymania towaru, zatrzymywane są też ciężarówki.

de3Na pytanie kiedy otwierać chłodnię trzeba odpowiedzieć - systematycznie. Nie otwieramy kiedy chcemy sprzedać tylko wtedy, gdy ktoś chce kupić. A możemy wszyscy wstrzymywać sprzedaży i później wszyscy ją rozpoczynać, bo w efekcie ceny jabłek spadną.

Nie uciekniemy od zjawiska globalizacji. Pewne kraje będą ograniczały import, będą zamykały swoje ryki, ale korporacje narodowe zainteresowane liberalizacją handlu będą oddziaływały na te kraje, wpływały na otwieranie rynków. Tendencja jest jednak w stronę globalizacji. Musimy poświęcić energię na to, jak wygrać konkurencję m.in. na rynkach azjatyckich, które będą się rozwijały najbardziej intensywnie.

Witold Boguta podkreślał, że inwestowaliśmy w technologię, korzystaliśmy z funduszy, ale zorganizowanie rynku jest na poziomie o połowę niższym niż w innych państwach unijnych. W tej perspektywie finansowej z PROW pomoc może być tylko dla grup producentów rolnych.

Co do globalizacji i przetwórstwa. Jeden z przedstawicieli przetwórstwa owocowego powiedział, że nie jest istotnie gdzie zakupi towar, gdyż jego firma ma zakłady w wielu krajach producenckich. Zakłady kupią owoce tam gdzie będzie tańszy surowiec.

Nie możemy lekceważyć tego co się dzieje w krajach Wschodniej Europy pod względem rozwoju produkcji. Teraz tam mają problem z jakością lub technologią, ale za kilka lat mogą być istotną  konkurencją. Ważne to co powiedział Mirosław Maliszewski - mamy młodych producentów. To jest nasza mocna strona.  
Najłatwiejsze rzeczy już zrobiliśmy. Teraz przed nami trudniejsze sprawy, chociażby dobór odmian pod kątem obiorców. Trzeba jak najszybciej przechodzić na takie odmiany na jakie czekają konsumenci.

Jakość to zgodność ze standardami. Trzeba patrzyć jakie są wymagania w poszczególnych częściach świata co do standardu. Towar niezgodny ze standardem może zamknąć nam dostęp do poszczególnych rynków.

de4Ile podmiotów oferuje jabłka w Polsce, a ile we Włoszech? Jaka jest wielkość oferowanej partii owoców?  Tam są marki, a u nas nie ma. Niektórzy twierdzą, że w Polsce to nie jest to nawet potrzebne. Nie będzie już łatwego pieniądza na modernizację gospodarstw, na inwestycje w grupach i firmach. To się skończyło. Trzeba samemu wypracować pieniądze, które chcemy zainwestować. Zatem kwestia ceny, konkurencji polsko-polskiej jest tu kluczem. Wkrótce będziemy opracowywana strategia rozwoju sektora do 2030, to trudne zadanie, ale trzeba się do tego przymierzyć. Na tym polu też jest potrzebna współpraca.

W trakcie debaty padały jeszcze stwierdzenia, że trzecia rewolucja w sadownictwie, o której mówił w ubiegłym roku prof. Makosz, ma się dokonać przede wszystkim w głowach, jak najszybciej, w sposób rewolucyjny. Świat ucieka, a my mieliśmy swoje 5 minut w rozwoju produkcji i organizowaniu się. Teraz jesteśmy na górze. Jednak trudniejsze jest utrzymanie się na szczycie niż wspinanie się na niego.

Prof. Eberhard Makosz zapytał:  Kto ma dzisiaj sadzić sady? Ten kto potrafi produkować. Tylko profesjonaliści. Nasza wysoka konkurencyjność związana jest z kosztami produkcji. U nas są o połowę niższe niż na zachodzie Europy. A zachód Europy to też jest  ważny rynek dla nas,  nie tylko wschód.  Handlowcy z Moskwy już się o Idareda nie pytają. Musimy szybko się zmieniać i dostosowywać do oczekiwań rynków.

W zeszłym roku były pierwsze objawy braku siły roboczej do zbioru jabłek.  Jedyne wyjście to podnieść płace, a wraz z tym wzrosną nam koszty produkcji. To nasz czeka. Na pewno czekają nas większe inwestycje w nawadnianie, ochronę przed gradem. Wciąż jeszcze zbytnio jesteśmy zdani na przyrodę.

Ważny jest nasz kapitał ludzki. Coraz więcej młodych sadowników widać na konferencjach sadowniczych. To kapitał, którego kraje zachodnie nie mają. W wielu państwach brakuje zastępców, którzy przejmą sadownicze gospodarstwa po starszym pokoleniu. To nas wyróżnia.

Jestem optymistą i wierzę, że ten kto ma dobry towar nawet w złych czasach go sprzeda. Na zachodzie mówi się, że od Polski teraz zależy sytuacja na rynku europejskim.

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia