Sokoły i jastrzębie: Złota metoda na uciążliwe szpaki lub kwiczoły w sadach i na plantacjach

4minsokolWszyscy właściciele sadów, którzy posiadają drzewa czereśniowe czy wiśniowe, właściciele plantacji borówki amerykańskiej i winnic, a także sadownicy uprawiający inne krzewy jagodowe mają problem z plagami szpaków i kwiczołów. Jak poważny jest ten problem nie muszę nikomu wyjaśniać. Rozwiązań jest bardzo wiele, zarówno tych ludowych, jak i nowatorskich. Jedne dają lepsze efekty, inne nie dają ich wcale.

Jedną ze skutecznych metod jest płoszenie szkodników przy pomocy drapieżników, takich jak sokoły i jastrzębie.  Metoda sokolnicza wykorzystuje naturalny strach ptaków przed drapieżnikiem, a nie tylko przed ich głosem.  Wiemy jaki efekt daje odtwarzanie samych odgłosów ptaków drapieżnych – krótkotrwały. Armatki hukowe ptaki z czasem też zaczynają akceptować, co skutkuje słabym efektem odstraszania i wpływa na straty w owocach. Do sokoła latającego nad sadem czy jastrzębia patrolującego teren ptaki żywiące się owocami nie przyzwyczajają się.

Sady i plantacje to idealne środowisko do żerowania dla tych szkodników. Dodatkowo ich aktywność przypada  na okres lęgowy, gdy trzeba wykarmić młode. Dziobów do wykarmienia jest znacznie więcej niż ptaków, które widzimy latające w sadach. Problem stał się tak duży, że już kilkunastu sadowników i plantatorów zatrudniło sokolników do ochrony swych owoców.

O przedstawienie pokrótce jak wygląda ta metoda, jak działa i jak wygląda dzień pracy sokolniczej poprosiłem sokolnika Igora Kowalskiego.

- Do tej metody ludzie dopiero zaczynają się przekonywać. Ciężko uwierzyć, że jakiś tam sokół czy jastrząb ochroni wszystkie owoce. Owszem nikt nie twierdzi, że 100%. Taka realna ocena to 80-90% owoców. Ja jestem tylko człowiekiem, a próbuję przezwyciężyć całą naturę. Jednakże od kilku lat daję sobie radę z moimi podopiecznymi na plantacjach. Sokolnicy obstawiają plantacje różnych rozmiarów od 170 ha do małych 3-5 ha. Na każdym areale daje to dobry efekt. Musimy jednak pamiętać, że nie da się sokolnika zatrudnić by wygonił w 2 czy 3 dni szpaki i pojechał sobie. To pracochłonne zadanie. Sokolnik musi przebywać na terenie plantacji najlepiej już kilka dni przed rozpoczęciem dojrzewania owoców i przebywać na terenie do końca zbiorów. Tą metodą z niepożądanymi ptakami w sadzie da się walczyć i to skutecznie!

O świcie sokolnik ze swoim podopiecznym wchodzi na teren plantacji i opuszcza ją wieczorem. Obecność w ciągu całego dnia jest ważna, by szkodniki nawiedzające naszą plantacje zrozumiały, że ten drapieżnik nie jest tam od czasu do czasu, a wziął sobie ten obszar jako swój teren łowiecki i tu żeruje. Automatycznie z biegiem czasu nasza plantacja przestaje być atrakcyjna dla szpaków, czy kwiczołów i nawiedzają ją coraz to mniejsze grupy ptaków. Ptaki zjadające owoce, przylatujące od kilku lat do sadu, w pewnym momencie widząc systematycznie przebywającego drapieżnika na tym obszarze szukają źródła alternatywnego – zmienia teren żerowania i jeśli wracają to już z myślą o naszych sokołach czy jastrzębiach. Kiedy znów zobaczą drapieżnika, odruchowo zmieniają teren żerowania.

Więcej zdjęć, filmów można zobaczyć na stronie www.sokolnicze.pl lub na facebooku – www.facebook.com/sokolnicze

Tekst i zdjęcia: Dominik Czubiel

Powiązane artykuły