W dobie kryzysu wywołanego koronawirusem producenci owoców słusznie niepokoją się o przyszłość swoich plantacji oraz wynik finansowy. W tym sezonie zmartwieniem są nie tylko nie sprzyjające warunki pogodowe (kwietniowa susza, przymrozki), ale przede wszystkim konsekwencje ogłoszenia pandemii COVID-19 i wprowadzenia licznych obostrzeń w ruchu transgranicznym. Najbardziej palącym, wciąż nie rozwiązanym problemem jest niedobór napływowych pracowników sezonowych, głównie Ukraińców. Od ładnych paru lat to właśnie przybyszami zza wschodu posiłkowali się przy zbiorach producenci truskawek. Wszystko zmieniło się w jednej chwili, na co sektor owoców jagodowych nie był przygotowany.

Wszystko wskazuje, że póki co rządzący nie mają pomysłu na rozwiązanie problemu niedoborów siły roboczej w produkcji owoców. Świadczy o tym chociażby fakt zdjęcia z zagranicznych pracowników obowiązku odbywania dwutygodniowej kwarantanny, jednak tylko dla tych, którzy przyjeżdżają z krajów należących do UE (czytaj więcej: https://www.e-sadownictwo.pl/wiadomosci/z-kraju/8303-absurdalna-pomoc-dla-plantatorow-pracownicy-zagraniczni-bez-kwarantanny-za-wyjatkiem-ukraincow). W takich sytuacjach trudno wierzyć zapewnieniom, że w tym chaosie jest metoda… Tym bardziej, że do zbiorów owoców pestkowych już bliżej niż dalej.

Wydaje się jednak, że dużo lepsze widoki na przyszłość mają w tym sezonie producenci orzechów laskowych. Z czego wynika przewaga tego sektora nad innymi?

Popyt na bakalie zarówno za granicą, jak i w Polsce systematycznie wzrasta. Orzechy laskowe cieszą się popularnością jako owoce bardzo zdrowe, bogate w magnez, żelazo, wapń i cynk, a także cenne nienasycone kwasy tłuszczowe. W dobie zainteresowania zdrowym trybem życia ich popularność i spożycie będzie rosnąć. W dobie epidemii okazało się, że nawet zamknięcie granic nie jest przeszkodą dla eksportu towarów, gdyż spedycja dalej się odbywa.

Znaczna część prac na plantacjach leszczyny jest zmechanizowana i można je wykonać samodzielnie lub z pomocą rodziny. W sadach wielkopowierzchniowych zbiory odbywają się przy pomocy kombajnów, które podobnie jak odkurzacz zasysają owoce wraz z liśćmi oraz okrywami, po czym wstępnie oczyszczają je z zanieczyszczeń i przkazują na przyczepę bądź do worka. Możliwe jest również zdmuchiwanie orzechów z drzew do międzyrzędzi, a następnie ich zgrabianie i przebieranie. Uniezależnia to produkcję od pracowników sezonowych.

Istotną kwestią jest także znaczna trwałość orzechów laskowych – jako owoce suche można je długo przechowywać i poczekać na lepsze czasy, kiedy ceny i warunki sprzedaży wreszcie się unormują.

Świadczyłby o tym wszystkim przykład Gruzji, w której zbiory zbliżają się już ku końcowi. Jak wynika z wywiadu, którego udzielił serwisowi East-Fruit pan Lewan Kardawa, dyrektor Stowarzyszenia  Przetwórców i Eksporterów Orzecha Laskowego, gruzińscy plantatorzy leszczyny nie mają powodów do narzekań. Znaczna część tamtejszej produkcji wysyłana jest do Europy, głównymi odbiorcami są Niemcy i Włochy. Od początku epidemii nie odnotowano większych spadków w eksporcie. Zmieniła się jedynie struktura zapotrzebowania – wcześniej pochodziło ono głównie od dużych firm (producentów czekolady, lodów), a obecnie wzrasta udział konsumentów indywidualnych.

Tegoroczne zbiory orzechów laskowych w Gruzji są urodzajne. Szacuje się je na ponad 40 000 ton. W stosunku do roku 2019 poprawił się nie tylko plon z hektara, ale także jakość owoców. Wzrosły również ceny sprzedaży – ludzie chętniej gromadzą zapasy produktów trwałych na czas epidemii, a wielkie kompanie, jak np. Ferrero, gromadzą zapasy. Czy polskich sadowników czeka równie pomyślna przyszłość?

Najnowsze komentarze

Projekt strony www Sitte.pl Lublin