Większość gospodarstw będzie odczuwała problem z brakiem siły roboczej

Rąk do pracy już brakuje. Przede wszystkim mężczyzn, którzy podejmowaliby cięższe prace. Brak siły roboczej powinien być uzupełniony otwarciem polskiego rynku pracy na pracowników z innych krajów, chociażby z Uzbekistanu - powiedział poseł Mirosław Maliszewski z Polskiego Stronnictwa Ludowego, który był gościem "Bilansu Dnia" w Radiu Plus Radom.

- Rąk do pracy już brakuje. Przede wszystkim brakuje mężczyzn, którzy podejmowaliby prace, które są cięższe, jak chociażby jazda ciągnikiem, traktorem, czy przy rozsiewaniu nawozów. Odczuwamy bardzo duży brak siły roboczej, który powinien być uzupełniony otwarciem polskiego rynku pracy na pracowników z innych krajów, chociażby z Uzbekistanu. Mamy sygnały, że w tej chwili wobec kryzysu w Rosji ponad 4 miliony Uzbeków wróciło do kraju, nie ma pracy i chcą przyjechać do naszego kraju - mówi Mirosław Maliszewski.

Prezes Związku Sadowników RP wypowiedział się także o obecnych cenach owoców i warzyw.

- Konsumenci narzekają, że ceny są zbyt wysokie, a producenci mówią, że wzrost cen w niektórych gatunkach nawet nie odzwierciedla kosztów produkcji. Sytuacja jest skomplikowana, a rynek rozchwiany. Problemem są wysokie koszty energii, paliwa, nawozów, środków ochrony roślin. Wzrost cen za produkty nie rekompensuje kosztów produkcji - tłumaczy.

Mirosław Maliszewski podkreśla także, że z powodu braku rąk do pracy na polach już gniją owoce, a sytuacja z każdym tygodniem może być coraz gorsza.

- To, co obserwujemy w tej chwili, czyli wysokie ceny truskawek z niektórych upraw, to skutek tego, że jest ich mniejsza podaż na rynku. Część zostaje na plantacjach. Może tak być w kolejnych gatunkach jak czereśnie, borówki amerykańskie, czy w perspektywie także w jabłkach. Brak mężczyzn i kobiet z terenów wiejskich spowoduje, że większość gospodarstw będzie odczuwała problem z brakiem siły roboczej - tłumaczy poseł PSL.

źródło: Radio Plus

Powiązane artykuły

X