Stosunkowo tani deser
To już pewna tradycja, że cena przemysłu dominuje jesienną narrację o cenach jabłek. Każdego dnia ludzie chcą wiedzieć ile i gdzie płacą, wielu czuje się zobowiązanych do skomentowania każdego ruchu cenowego czy to w górę, czy to w dół. Jedni się zżymają, że media ciągle tylko o przemyśle, a inni dopytują co słychać na skupach i przetwórniach. Ponieważ to klient wyznacza trend informacyjny, to proszę nie winić mediów, że takie treści dostarczają. Jednak niezależnie od dominującego tematu jabłek przemysłowych, to warto porozmawiać o cenach jabłek deserowych.
Te są raczej słabe, daleko niższe od oczekiwać producentów, którzy oczami wyobraźni widzieli przeniesienie skali popytu na przemysł, na jabłka deserowe. Natomiast większość producentów, którzy chcą sprzedać swoje owoce jako deserowe stoi przed trudną decyzją, bo wyjściowe ceny na sortowniach nie zachęcają. Jeśli do tego dodamy obecność ordzawień na jabłkach czy też problemy z wybarwieniem bądź rozmiarem, to nagle sadownik uświadamia sobie, że grozi mu, iż średnia cena po sortowaniu nie przekroczy wartości owoców drugiej klasy. Drogo ceniliśmy sobie Galę Royal prosto z drzewa i okazywało się dość brutalnie, że ceny powyżej 2 zł za wagę w skrzyni stanowiły maksimum rynkowe. Dziś sadownik sprzedający Red Jonaprince'a na sortowanie może liczyć na ceny w przedziale 1,6-1,9 zł/kg dla rozmiaru 70-90 mm. Jak widać jest duża różnica między potencjalnymi nabywcami. Wszystko zależy od jakości owoców (kolor, jędrność), ale także kolejki na sortowanich. Tak: KOLEJKI. Otóż okazuje się, że niektóre podmioty skupujące wprost mówią sadownikom, że obecnie nie potrzebują dużych ilości jabłek, więc ewentualne nabycia są w niskich cenach. Mimo dużo niższych zbiorów mamy nadpodaż owoców, bo bardzo wiele osób chce sprzedać jabłka prosto z drzewa. Spora część branży nie przewiduje uruchamiania chłodni, ponieważ nie ma dużych zbiorów, a i jakość wewnętrzna jabłek nie skłania do długiego składowania. Ich rozumowanie jest logiczne, choć trzeba liczyć się z tym, że przez to blokowany jest realny wzrost cen. Pojawia się sporo ofert kupna owoców z przeznaczeniem na spekulacyjne przechowywanie, choć tutaj nabywcy szukają raczej bardzo dobrego towaru, z pełną gamą zabiegów ochronnych przed zbiorami oraz bez śladów pomrozowych. Jednak posiadacze takich owoców też nie są w ciemię bici i mają świadomość potencjału cenowego, który może być udziałem ich jabłek w dalszej części sezonu. Stąd realne trudności w dogadaniu się, mimo całkiem sporej liczby ofert. Jest problem z Szampionem, który po prostu jest zbyt mały. To już kolejny sezon, kiedy owoce tej odmiany rzucamy na rynek w rozmiarze absolutnie nieoczekiwanym przez nabywców. Za jabłka w rozmiarze 70-90 mm możemy dostać jakieś 1,7 zł/kg, choć gdy popatrzymy na wyniki sortowania, to średnia uzyskana cena sporo odbiega od wyjściowej. Na koniec tragedia kolejnego sezonu, czyli Goldena Delicious. Jeśli oferujemy jabłka 70-90 mm, to znajdziemy oferty na poziomie 1,8 zł/kg a nawet i więcej, jeśli jednak mamy mniejsze rozmiary, to lepiej od razu poszukać chętnych na owoce do przetwórstwa. Choć widać wyraźnie, iż owoców jest mniej niż w latach ubiegłych, to na razie ceny odbiegają od oczekiwań sprzedających. Aczkolwiek uczciwie trzeba przyznać, że sami sadownicy robią tłok, usiłując tu i teraz koniecznie sprzedać nawet pod 10 czy 20 zebranych skrzyń z sadu, bo nie chcą tego przechowywać u siebie.
Zobaczymy jak dalej będzie rozwijał się rynek, bo prędzej czy później popyt przewyższy podaż i ceny pójdą do góry. Zaznaczę jednak, że wzrost cen niekoniecznie musi dotyczyć wszystkich odmian i rozmiarów jabłek w takiej samej proporcji.
Komentarze
Na zjazdowej na hurcie, pomarańcza 7 zł w zwyż. A zawsze jabłko w detalu "deptało po piętach" pomarańczy. No to przy tym słabszym u mnie 1/3 urodzaju, jabłko deserowe jest tanie. A jak jest tanie to spowoduje że poczeka w chłodni w całej Polsce na cenę, i co będzie niech każdy się domyśli.
Wczoraj na skupach przemysłu widziałem pustki ( Łódzkie ). Myślę że w Sandomierszczyźnie też nie ma cudów. Jedynie Belsk Duży i Grójec może mają towaru. Warka to nie wiem.
Przemysł ma normalną cenę a deser jest tani, taka sama marża na deserze co i na przemyśle a roboty mniej
O to to
Kroplówka dla producentów badziewis co podniecają się 1 PLN
W 2007 było max 1,2
Litr on 1 zł
Godzina pracy 5 zł
Dziś po uwzględnieniu inflacji powinno być 2,8 PLN
Ale geniusze wiedzą swoje
Hasconem robiłem w zeszłym roku
Sprawdzony temat
4 zabiegi
Włożyłem do komory goldena a wyjąłem galę
Łapie kolor w komorze po hasconie
Dopiero od czerwca
Na bank przybraknie