W gospodarstwie Frubów właściwie wszystkie jabłka są eksportowane. Jak twierdzi gospodarz, rynek wewnętrzny nie zapewnia należytego dochodu. Z wielkopowierzchniowymi marketami nie chce handlować, bo ich warunki są nie do zaakceptowania. Natomiast eksport do Rosji to odchłań nie do zapełnienia. Co ciekawe, Fruba nie ma zaufania do grup producenckich. Twierdzi, że zamiast współpracować w eksporcie, stworzyły rywalizację na rynku. Jego handel z Rosją odbywa się więc za pośrednictwem firmy w tym wyspecjalizowanej. To wygodna forma. Po prostu firma podstawia swoje TIR-y, zabiera jabłka i najczęściej od razu płaci. Jak do tej pory pośrednicy w sprzedaży jabłek najczęściej wywiązywali się z zobowiązań. Ale kilka razy Fruba musiał walczyć o odzyskanie pieniędzy, nie zawsze skutecznie. Fruba ma żal do polityków, że przez zaognianie wzajemnych stosunków z Rosją, zdarzają się nie tylko utrudnienia w handlu, ale także powoduje, że 90 proc. pośredników to Rosjanie, Ukraińscy, Białorusini, Kazachowie, Czeczeńcy. Polacy zostali skutecznie wypchnięci z tego rynku.

Całość: https://www.kurierpoludniowy.pl/wiadomosci.php?art=11510

Najnowsze komentarze

Projekt strony www Sitte.pl Lublin