Bobry atakują!
Mówi się: płakać jak bóbr, ale w tym wypadku to sadownicy, a nie zwierzęta, mają powód do płaczu. Jesienią wzrasta aktywność tych płochliwych ssaków, ale cały rok powodują szkody w sadach położnych nad zbiornikami wodnymi. Obecnie w rejonie warecko-grójeckim bobry można spotkać nie tylko w rzekach, Pilicy i Wiśle, ale i w łachach oraz większych rowach.
Bobry swoją pracowitością i żarłocznością powodują różnego rodzaju straty, przede wszystkim ścinają drzewa owocowe i wciągają je do wody. W krótkim czasie są w stanie zniszczyć nasadzenie w pełni owocowania. Nawet w odległości 50–100 metrów od zwartej zabudowy wsi nocą żerują całe rodziny. Pokarmu w rejonie sadowniczym nie brakuje, toteż rozmnażają się szybko, nie mając naturalnych wrogów.
Ścinają także inne nadbrzeżne drzewa, a te upadając, uszkadzają ogrodzenia i nasadzenia. Stanowią też bezpośrednie zagrożenie dla osób pracujących w sadzie, gdyż drążą podziemne tunele. Wśród sadowników krąży opowieści, jak to ktoś o mało nie wpadł do rzeki, wykonując prace w sadzie, dlatego że korytarze w pasie nadbrzeżnym zapadły się pod naciskiem kół ciągnika i powodowały niebezpieczne przechylenie maszyn.
Bobry powodują ponadto spiętrzenie wód i podtopienia, chociaż na Mazowszu rzadko budują tamy. Bywały jednak przypadki, uszkodzenia wałów przeciwpowodziowych, co groziło zatopieniem wsi i upraw na znacznych terenach oraz blokują przepusty pod drogami.
Unikają nieporośniętych drzewami cieków wodnych. Preferują strome brzegi, gdzie mogą kopać korytarze. Chętnie zjadają osikę, jesion, brzozę oraz wierzbę i te gatunki sprzyjają osiedlaniu się.
Trudno sobie z tym problemem poradzić, bobry są bowiem pod ochroną i nie wolno ograniczać ich liczebności. Można je płoszyć lub utrudniać dostęp do sadu (ogrodzenia), owijać pnie drzew metalowymi siatkami. Niektórzy stosują tzw. elektrycznego pastucha, który skutecznie je odstrasza. Można też fragmenty brzegu utwardzić. Sadownicy pozostawiają nad brzegiem gałęzie po cięciu sadów, które są dla nich pożywieniem.
Po kilku latach żerowania bobrza rodzina opuszcza ogołocony z drzew teren w poszukiwaniu pożywienia. Gdy zasiedlano tym gatunkiem centralną Polskę, nikt nie przypuszczał, że za kilkadziesiąt lat będzie on przyczyną dużych, choć lokalnych, spustoszeń w sadownictwie.
Producent, któremu bobry zniszczyły sad czy uprawę, powinien napisać wniosek do departamentu środowiska urzędu marszałkowskiego. Szkoda jest wówczas szacowana i pokrywana z budżetu województwa. To tyle na otarcie łez. [BPS]
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Aktualna sytuacja w sandomierskich sadach, Dariusz Ziarko, 12.06.2026
- Ponad 42 mld euro dla polskiego rolnictwa. Nowe założenia WPR i zmiany w KPO
- Czterech migrantów spłonęło żywcem. Brutalny konflikt o wypłatę za zbiór truskawek
- Kopia umowy z cudzoziemcem – kiedy trzeba ją wysłać do urzędu pracy?
- Nasionnica trześniówka w wiśniach: rozpoczęcie regularnego lotu muchówek
- Parch jabłoni: aktualna sytuacja w sadach
- Dynamiczna pogoda: burze, opady i nadchodzące upały


Komentarze