Niemalże dwa miesiące upłynęły do momentu, kiedy miał ruszyć interwencyjny skup jabłek. Nawet najwytrwalsi sadownicy zaczynają tracić wiarę, że skupy rozpoczną odbiór. Pogorszenie pogody sprawia, że sadownicy, którzy ze zbiorem czekali na informacje o rozpoczęciu skupu, podejmują ostateczną decyzję, aby jabłka pozostawić na ziemi.

Pomysł interwencyjnego skupu jabłek miał wielu przeciwników, jednak olbrzymia liczba sadowników wiadomość o programie przyjęła z pozytywnym zaciekawieniem, inni z nieukrywaną radością. Informacje krążące wokół skupu były tematem numer jeden sadowniczych dyskusji. Chociaż mówiło się wiele, sadownicy nadal czekają na rozpoczęcie skupu – już niemal dwa miesiące.

Oprócz medialnych doniesień o skupie prowadzonym w „Elizówce” na Lubelszczyźnie i kilku innych punktach, w większości regionów skup nie jest na razie prowadzony. „Eskimos – każdy słyszał, nie widział nikt” – mówią sadownicy. Powodem niepowodzenia ma być strach polskich przetwórni przed największymi graczami na rynku, który zagrozili, że w przypadku włączenia się w  program „Eskimosa”, w kolejnych latach współpraca między nimi nie będzie kontynuowana.

Niemniej, skup nie jest prowadzony. Pominąwszy tych sadowników, którzy nie wierzyli w pomyślność interwencji i przemysł sprzedali na skupach po niskich cenach, a także tych, którzy nie podejmują się w ogóle zbioru jabłek przemysłowych, wielu sadowników pomimo upływu czasu czeka na start. W wielu gospodarstwach jabłka stoją na pakowni lub podwórku. Nierzadko można zobaczyć także pryzmy jabłek usypane w pobliżu budynków gospodarczych. Ci mniej ufni jeszcze nie podjęli się zbierania przemysłu czekając aż skup, z którym podpisali kontrakt oficjalnie rozpocznie odbiór towaru.

Mamy drugą połowę listopada, a na noc z piątku na sobotę 23-24.11 zapowiadana jest temperatura minus 7 stopni, a także opady śniegu. W tym tygodniu z racji na znaczne pogorszenie warunków pewna liczba sadowników zdecydowała się rozpocząć zbiór jabłek i sprzedaż po dużo niższej cenie niż na skupie. Inni bez wyrzutów zostawiają jabłka na ziemi i wykonują ostatnie prace przed zimą. Trzeba zauważyć, że niektórzy zwlekali z zastosowaniem herbicydów, licząc, że pozbierają jabłka, kiedy skup ruszy.

Należałoby się zastanowić, jak długo opłacalne będzie przetrzymywanie jabłek na podwórku lub pakowni w różnego typu formach opakowań. Jabłka leżą tak już od kilku tygodni i z upływem czasu traciły swoje „parametry”. Co prawda ujemne temperatury spowolnią ten proces, ale wielu nawet tych najbardziej wytrwałych sadowników zaczyna tracić nadzieję, że skup ruszy.

Ostatnie ogłoszenia