Spadły ceny jabłek przemysłowych. Wczoraj we wszystkich punktach stawki obniżyły się z 0,35 zł/kg na 0,30 zł/kg. Powodem ma być większa podaż towaru. Według sadowników to dowód na istnienie zmowy cenowej – jednego dnia cena spadła do takiego samego poziomu we wszystkich zakładach.  

Podaż jabłek przemysłowych jest rzeczywiście wyższa. Mamy niemalże połowę kwietnia i większość sadowników traci nadzieję na podwyżkę cen jabłek deserowych i z tego powodu podejmowane są decyzje o sprzedaży całych partii na przemysł. Dotyczy to odmian, za które pośrednicy oferują obecnie od 0,50 do 0,60 za jabłka w preferowanym rozmiarze. Za takim ruchem przemawiają również krótkie terminy płatności – w grupach na płatność trzeba czekać nawet 3 miesiące.

Mamy wolny rynek i wszystkie podmioty na nim obecne mogą decydować o oferowanych przez siebie cenach. Zastanawiające jest jednak, że jednocześnie w różnych punktach w całym kraju następuje obniżka. Oczywiście, można powiedzieć, że słabsze podmioty dostosowują się do dominującego, jednak czy jest prawdopodobne, żeby odbyło się to niemal jednocześnie?

Warto zastanowić się przez chwilę, jaki mechanizm to ukazuje. W momencie trwania interwencyjnego skupu jabłek ceny szły w górę, ponieważ na rynku wreszcie pojawiła się zdrowa konkurencja. Monopol na krótką chwilę skończył się i ceny w wyniku walki konkurencyjnej poszły w górę. Interwencyjny skup jabłek zakończył się i zgodnie z przewidywaniami stawki zaczynają spadać.

– Jeśli cena nie odpowiada, można nie sprzedawać – mówią przetwórcy. Oczywiście, to racja. Jednak nikt już chyba nie uwierzy, że ekstremalnie niskie ceny jabłek przemysłowych (8 groszy podczas zbiorów) są spowodowane nieprzerobionymi zapasami, brakiem popytu na koncentrat, etc, ect… Bo przecież, kiedy na rynku pojawił się konkurent w postaci Eskimosa, opłacało się zwiększyć cenę kilkukrotnie...

 

Najnowsze komentarze