Amela – marka jabłek bez pozostałości zyskuje na popularności. W tym roku pod tym brandem będą sprzedawane również truskawki, gruszki i borówki. Jak wyjaśniają w reportażu Agrobiznesu członkowie Stowarzyszenia Kraina Sadów i Ogrodów, tworzenie brandów to szansa na opłacalną produkcję.

– Opracowanie technologii produkcji trwało 3 lata i zakończyło się sukcesem. W tym roku po raz pierwszy do sklepów trafiły polskie jabłka marki Amela, czyli zero pozostałości środków chemicznych – plany są ambitne. Producenci Zrzeszeni w Stowarzyszeniu Kraina Sadów i Ogrodów chcą, żeby jabłka z ich terenu słynęły nie tylko z niepowtarzalnego słodko-kwaśnego smaku, ale także z wyjątkowej jakości bez pozostałości środków chemicznych – informuje Agrobiznes.

Członkowie Stowarzyszenia Sadów i Ogrodów wyjaśniają, że ograniczenie użycia środków chemicznych, niesie ze sobą pewne ryzyko w produkcji, jednak dzięki odpowiedniej wiedzy i szybkiej reakcji w razie zagrożenia patogenami wszystko jest pod kontrolą, a koszty porównywalne do produkcji konwencjonalnej.

Owoc brantowany to wysoka jakość i powtarzalność dostaw, co już w tym roku udało się osiągnąć. Jabłka zero pozostałości od kilku miesięcy są dostępne w sklepach. Hanna Sobczyńska ze Spółdzielni Ogrodniczej w Grójcu, wyjaśnia, że taka produkcja nie oznacza obniżki plonu, ani kłopotów z przechowywaniem.  – Jabłka przechowały się w bardzo dobrej kondycji i jesteśmy z tego tytułu bardzo zadowoleni – mówi.

Głównym odbiorcą jabłek sprzedawanych pod marką Amela na dzień dzisiejszy są sieci, ale coraz więcej zapytań pojawia się ze strony mniejszych hurtowni i sklepów, które sprzedają zdrową żywność.

 

Więcej w: Agrobiznes TVP

 

Najnowsze komentarze