Ostatnio pewnym echem odbił się wśród sadowników reportaż jednego z programów rolniczych w telewizji publicznej dotyczący strajków argentyńskich producentów owoców. Protest mający zwrócić uwagę na problemy branży polegał na rozdawaniu cytrusów, jabłek i gruszek na ulicach Buenos Aires. Sadownicy szybko zauważyli, że na temat podobnych akcji organizowanych w naszym kraju te same media konsekwentnie milczą.

23 kwietnia argentyńscy producenci owoców wyszli na ulicę Buenos Aires, aby rozdać 20 000 kilogramów cytrusów, jabłek i gruszek. Celem miało być pokazanie zwykłym konsumentom, że sektor owocowy jest w bardzo trudnej sytuacji. Producenci różnych gatunków mają te same problemy – największym z nich jest rozbieżność między stawkami, jakie za swoje produkty otrzymuje rolnik, a tymi na półkach sklepowych. Ceny owoców są niższe niż koszty produkcji, dlatego nie opłaca się podejmować zbiorów.

Pod naporem protestów argentyński rząd ogłosił sytuację nadzwyczajną dla jabłek i gruszek do maja 2020 roku, a rozwiązaniem problemów tamtejszych producentów mają być specjalne systemy przedłużania terminów spłat zobowiązań podatkowych na bardzo preferencyjnych warunkach (zmniejszonych do 1%). Zawieszone będą również sądowe wyroki egzekucyjne, a te, które są obecnie w toku, będą anulowane.

Pytanie, na ile takie rozwiązania pomogą w rozwiązaniu trudnej sytuacji? Sami dobrze znamy mechanizm działania kredytów preferencyjnych, które są nam często oferowane jako zapomoga. Z pewnością ktoś mógłby tłumaczyć, że mamy gospodarkę wolnorynkową i nie można oczekiwać większych zmian ze strony państwa. Przecież nie można zakazać marketom naliczania kilkukrotnych marży. Jednak, czy nasza gospodarka jest rzeczywiście wolnorynkowa? Ktoś inny mógłby powiedzieć, że kształt rozwiązań prawnych prowadzenia biznesu sprzyja dużym, zagranicznym podmiotom w starciu z którymi mniejsze nie mają szans. 

 

Źródło: agritotal.com

 

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia