Po wczorajszym artykule o marżach pośredników w skupie truskawki rozgorzała niemała dyskusja. Pojawiły się odniesienia do zasad panujących na wolnym rynku, niektórzy zauważali, że naliczane marże mają łagodzić skupiarzom straty związane z reklamacjami na przetwórniach. Temat budzi wiele emocji, więc warto przyjrzeć mu się bliżej.

Dlaczego skupy naliczały w ostatnich dniach tak wysokie marże? Pozwoliła na to jakość truskawek. Niestety, owoce są przegrzane, przelane wodą, przez co przetwórnie reklamują towar. Często jest to nawet kilka procent, co przy ilościach tirowych stanowi znaczną sumę. Nie sposób jest dojść, który producent oddał felerną partię, dlatego dla bezpieczeństwa skupowi naliczają sobie wysoką marże. Są wtedy całkowicie bezpieczni, bo jest z czego oddawać.

Tak, tak, mogą, bo mamy przecież wolny rynek. Ale dlaczego mają na tym tracić producenci, którzy oddają towar pierwszej klasy? Dla nich nie istnieje argument, że na przetwórni były problemy z jakością. Dla nich to jawny wyzysk.

Rozmawialiśmy ostatnio z producentem truskawki z okolic Sochaczewa. Już kilka dni temu oddawał na skup truskawkę bez szypułki po 3,40 zł/kg. Co ciekawe, powiedział, że w jego okolicy skupy nie skupują odmiany Roxana na mrożenie, ponieważ najgorzej znosi upały. I w kontekście do tego, może warto zapytać,  czy istnieje kontrola jakości w punkcie skupu? Bo skoro tłumaczymy marże kiepską jakością…

Oczywiście, jeśli wymagamy uczciwości ze strony skupowego, to niestety trzeba być szczerym wobec samego siebie  – jeśli towar nie spełnia wymagań, nie możemy go sprzedawać w lepszej cenie, a potem mieć pretensje, że marża zjada znaczną część ze stawki, którą oferują zakłady.

Przyglądając się obrotowi sytuacji można byłoby teraz stwierdzić, że kłopoty z jakością nie są największą bolączką właścicieli skupów, skoro wymagań większych nie ma. A może nie opłaca się kontrolować? Bo przecież marża jest tak duża, że i tak sporo zostanie w kieszeni, nawet po reklamacji na przetwórni. A jeśli nie będzie reklamacji, to w kilka godzin zarobimy dobrą, miesięczną pensję.

Argumenty o tym, że skupowi mają koszty, naprawdę nie przemawiają do producentów, a raczej budzą śmiech i irytacje. Koszty transportu również. Przecież żaden skupowy nie wybiera zakładu na drugim końcu Polski.

Na koniec trzeba dodać dla sprawiedliwości, że w dniu dzisiejszym ceny spadły również na przetwórniach, więc ewentualne dalsze obniżki w punktach skupu, nie wynikają tylko z woli właścicieli. Pierwsze nieoficjalne informacje mówią o tym, że zakłady obniżyły ceny na 4,30. Ciekawe, ile zaproponują skupy…

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia