Dziura w budżecie państwa powodem odmów ubezpieczeń sadów i plantacji?

W tym sezonie sadownicy w zasadzie nie mieli możliwości ubezpieczenia sadów i plantacji od przymrozków i gradu. „3 minuty na możliwość zawarcia polisy od gradu i 12 minut od przymrozków. To skandal” – pisze Prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski, który zwrócił się w tej sprawie do ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Grzegorza Pudy.

Problem dotyczy większości sadowników – mówi Krzysztof Czarnecki wiceprezes Związku Sadowników RP na łamach portalu rawa.eglos.pl

Zgodnie z prawem rolnik musi ubezpieczyć przynajmniej połowę powierzchni swoich upraw od przynajmniej jednego ryzyka obowiązkowego: gradu, przymrozków wiosennych, powodzi czy suszy. Dla rolników to nie tylko obowiązek, ale jedyna szansa na otrzymanie odszkodowana, gdy na przykład nie ma przychodów ze zniszczonej produkcji.

Mój szwagier dostał odmowę, bo wyczerpał się limit dofinansowania a mamy początek sezonu – mówi Czarnecki.

Wiceprezes Związku Sadowników RP podkreśla, że Skarb Państwa do ubezpieczenia w PZU dokłada 60 procent. Jego zdaniem to dziura w budżecie jest najprawdopodobniej powodem tych odmów na jakie skarżą się sadownicy:

– Jest kryzys dlatego myślimy, że cięcia budżetowe powodują te trudności – twierdzi.

Ubezpieczenia nie są tanie, jak podkreśla sadownik za jeden hektar czereśni o wartości 100 tysięcy złotych należy zapłacić 13 procent ubezpieczenia, czyli 13 tysięcy złotych z hektara.

W tej chwili wszyscy mamy problem. Wystarczy kilka godzin zmiany temperatury na niską i są straty nie do powetowania – mówi.

Źródło: rawa.eglos.pl

Powiązane artykuły

Przymrozki nie odpuszczają