Gruszek jest dużo, ale zbiory rozczarują? Grad, susza i upały zmieniły prognozy w Belgii
Polecane

Gruszek jest dużo, ale zbiory rozczarują? Grad, susza i upały zmieniły prognozy w Belgii

Prognozy dotyczące tegorocznych zbiorów owoców ziarnkowych w Belgii wyraźnie się pogorszyły. Jeszcze na początku lipca producenci gruszek liczyli na bardzo dobry sezon. Dziś coraz więcej wskazuje na to, że zbiory będą mocno zróżnicowane regionalnie, a ich rzeczywista masa może być znacznie niższa, niż sugeruje liczba owoców widocznych na drzewach.

– Przeszliśmy od oczekiwań na obfite zbiory do nieco bardziej nierównych – mówi Louis De Cleene z Devos-Wouters. Jak podkreśla, na drzewach nadal znajduje się dużo owoców, ale nie oznacza to automatycznie wysokiego plonu w kilogramach.

Grad, upał i susza zmieniły sytuację

Początek lata dawał producentom powody do optymizmu. W pierwszych tygodniach lipca drzewa były dobrze obciążone owocami, a ich wielkość oceniano jako odpowiednią. Później sytuację zaczęły komplikować kolejne czynniki pogodowe.

Szczególnie dotkliwe okazały się gradobicia, które w niektórych ważnych regionach produkcji gruszek, m.in. między Bekkevoort a Borgloon, spowodowały poważne uszkodzenia owoców. Jednocześnie w innych częściach Belgii sytuacja wygląda znacznie lepiej.

– W niektórych rejonach drzewa są dobrej wielkości i plony nadal będą znaczne. Nie tak dobre jak w ubiegłym roku, ale wciąż dobre – ocenia De Cleene.

Problemem pozostaje jednak nie tylko liczba owoców, ale przede wszystkim ich masa i jakość handlowa.

Woda decyduje o wielkości gruszek

W tym sezonie szczególnego znaczenia nabrała dostępność wody. Susza i wysokie temperatury ograniczyły wzrost owoców. Jak zauważa przedstawiciel Devos-Wouters, nawet nawadnianie nie zawsze daje taki efekt jak naturalne, obfite opady.

W rezultacie na części plantacji gruszki są bardzo małe, a dodatkowo noszą ślady uszkodzeń termicznych czy gradowych. W skrajnych przypadkach rozpoczęcie zbioru może być wręcz nieopłacalne.

To pokazuje, dlaczego sama ocena liczby owoców na drzewach może być myląca. Plantacja może wyglądać na bardzo obciążoną, jednak przy niewielkiej średniej masie owoców końcowy plon w tonach będzie znacznie niższy od oczekiwań.

Problemem są również uszkodzenia i jakość

W części belgijskich i holenderskich sadów pojawiają się również problemy z chorobami, które dodatkowo ograniczają udział owoców nadających się do sprzedaży na rynku deserowym. Część produkcji będzie musiała trafić do przetwórstwa.

W efekcie obraz sezonu znacząco odbiega od wcześniejszych zapowiedzi bardzo wysokich zbiorów.

Louis De Cleene szacuje, że po uwzględnieniu wszystkich czynników tegoroczny zbiór gruszek może wynieść około 80–85 proc. potencjalnych ilości. To jednak jedynie orientacyjna ocena, ponieważ różnice pomiędzy poszczególnymi regionami i gospodarstwami są bardzo duże.

Jeszcze niższy może być udział owoców, które jednocześnie osiągną odpowiednią wielkość, będą wysokiej jakości i pozostaną bez uszkodzeń gradowych.

Małe gruszki znajdą rynek, ale problemem pozostaje cena

Czy na rynku znajdzie się miejsce dla mniejszych gruszek? Zdaniem De Cleene – tak. Konieczne jest jednak odpowiednie pozycjonowanie odmiany Konferencja.

To właśnie ta odmiana ma bardzo silną pozycję w handlu detalicznym. Z jednej strony pozwoliło to zbudować jej szeroki rynek zbytu. Z drugiej – doprowadziło do bardzo silnej konkurencji cenowej.

Zdaniem przedstawiciela Devos-Wouters coraz częściej zwycięża ten, kto jest w stanie zaoferować Konferencję najtaniej. Problem polega na tym, że presja na obniżanie cen może bezpośrednio odbijać się na jakości.

– Im niższa cena, tym trudniej zapewnić odpowiednią jakość – zauważa De Cleene.

Jego zdaniem może to prowadzić do błędnego koła. Gorsza jakość produktu oznacza słabsze doświadczenia konsumentów, a te mogą ograniczać popyt. Spadek popytu zwiększa presję na ceny, co z kolei jeszcze bardziej utrudnia producentom utrzymanie odpowiedniego poziomu jakości.

Dobre gruszki muszą się opłacać

W tym sezonie szczególnie ważne może być więc wyraźne rozróżnienie pomiędzy owocami dobrej jakości a partiami uszkodzonymi czy bardzo drobnymi.

De Cleene uważa, że dobrej jakości Konferencja o rozmiarze powyżej 60 mm, bez uszkodzeń gradowych, powinny znaleźć odpowiedni rynek. Jego zdaniem takie owoce muszą jednak przynieść producentom zysk.

Jednocześnie zwraca uwagę, że niewielkie, powierzchniowe uszkodzenia po gradzie nie zawsze oznaczają obniżenie wartości smakowej owocu. Dlatego konsumenci i handel powinni wykazywać większą tolerancję wobec takich defektów, jeśli nie wpływają one na jakość wewnętrzną.

Co istotne, tegoroczne gruszki mają charakteryzować się bardzo dobrym smakiem. Duża liczba godzin słonecznych przełożyła się na wysoką zawartość cukrów i dobre walory sensoryczne.

Belgijskie jabłka pod jeszcze większą presją

Jeszcze trudniejsza sytuacja dotyczy jabłek. Według Louisa De Cleene dla tradycyjnych odmian, takich jak Golden Delicious, Jonagold czy Granny Smith, sezon zapowiada się wyjątkowo ciężko.

Grad uszkodził znaczną część owoców, a susza i wysokie temperatury dodatkowo ograniczyły ich wzrost. W wielu sadach jabłka pozostaną małe, co jeszcze bardziej utrudni ich sprzedaż.

Są jednak gospodarstwa, które dzięki odpowiedniej ochronie poradziły sobie znacznie lepiej. Przykładem jest sad Rubis Gold należący do Devos-Wouters, który jest zabezpieczony siatkami przeciwgradowymi i wyposażony w system nawadniania. Tam tegoroczne zbiory nadal zapowiadają się dobrze.

Potrzebne są nowe rynki zbytu

Sytuacja na rynku wymusza również poszukiwanie nowych kanałów sprzedaży. Dotyczy to zarówno mniejszych gruszek, jak i jabłek z uszkodzeniami, które nie zawsze mogą konkurować na tradycyjnym rynku deserowym.

Według De Cleene branża powinna szukać dodatkowych możliwości zagospodarowania produkcji, zamiast koncentrować się wyłącznie na walce cenowej.

„Nie panikujmy”

Mimo trudnej sytuacji przedstawiciel Devos-Wouters apeluje do producentów i handlu o zachowanie spokoju.

Jego zdaniem cała branża powinna przede wszystkim zacząć realnie kalkulować koszty produkcji i zastanowić się, czy obecny model sprzedaży jest długoterminowo możliwy do utrzymania.

– Niezależnie od tego, czy produkt kosztuje w sklepie jedno euro, dwa euro czy dwa i pół euro, nie spowoduje to nagle, że konsument kupi kilogram więcej lub mniej – przekonuje.

Jego zdaniem zamiast nieustannie konkurować najniższą ceną, branża powinna mocniej akcentować jakość i wartość produktu. W przeciwnym razie presja cenowa może doprowadzić do sytuacji, w której producent przestanie być w stanie pokrywać rosnące koszty produkcji.

– Każdy powinien dobrze i racjonalnie ocenić swoje rzeczywiste koszty i zadbać o to, aby były one odpowiednio uwzględnione w cenie – podkreśla De Cleene.

Tegoroczny sezon owoców ziarnkowych w Belgii pokazuje więc po raz kolejny, że liczba owoców widocznych na drzewach nie jest wystarczającym wyznacznikiem wielkości zbiorów. Ostateczny wynik zależeć będzie od masy owoców, ich wielkości, jakości oraz udziału produkcji, która rzeczywiście trafi na rynek deserowy.

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły