Sadownicy coraz bardziej kombinują, mówiąc kolokwialnie, przy sprzedaży owoców. Wskutek spadku opłacalności produkcji, częściej poszukują innych form zbytu.

Duże gospodarstwa nastawione są na sprzedaż hurtową i eksport, właściciele mniejszych bardziej skłonni są sprzedawać owoce na bazarach, bezpośrednio do sklepów, cukierni lub wprost detalować na ulicach. Takie formy zbytu pozwalają wyeliminować lub zmniejszyć marże pośredników, ale wymagają wiele czasu i zaangażowania członków rodziny. W trudnym sezonie, gdy owoców jest mało, wszelkie niedogodności związane z handlem schodzą na dalszy plan, a najważniejszy staje się jednostkowy zysk, dlatego rośnie zainteresowanie sprzedażą przydrożną, uliczną i targowiskową. Z drugiej strony konsumenci uważają, że kupując owoce bezpośrednio od producenta, taniej nabywają towar regionalny. Jest popyt, jest i podaż.
Dobrym przykładem jest warszawski bazar na Powiślu, mieszczący się między mostem Poniatowskiego a wiaduktem kolejowym. Lokalizacja nawiązuje trochę do przedwojennych tradycji sprzedaży owoców na nadbrzeżnym targowisku, które spławiane były drogą wodną do Warszawy z okolic Sandomierza czy Józefowa nad Wisłą. Jarmark owocowy, jak go wtedy nazywano, był czynny tylko w miesiącach dużej podaży owoców, tj. głównie latem i jesienią. „Życie Warszawy” podaje, że obecnie funkcjonujący bazar na Powiślu będzie czynny cały rok, a nie do końca października jak wcześniej, co zapewne oznacza, że stał się ważnym miejscem zakupu owoców i warzyw. „Gazeta Wyborcza” z kolei donosi, że w Skarżysku-Kamiennej batalię o odzyskanie dochodowych dla miasta dwóch targowisk po 12 latach wygrała gmina. Powodem były między innymi wpływy z opłat pochodzących od handlujących, które dochodzą do 135 tys. zł miesięcznie. Gmina planuje usunąć sprzedających z centrum miasta, ale pozostawić dotychczasowy tradycyjny charakter sprzedaży.
„Gazeta Pomorska” natomiast podaje, że w Grudziądzu trwa przebudowa targowiska nad Wisłą, konieczna, aby znormalizować i uporządkować handel uliczny rozproszony w różnych punktach miasta. Zarządca inwestując w infrastrukturę, chce również potwierdzić zasadność pobieranych opłat. W kolejce na przebudowę czekają kolejne place targowe.
Skąd takie zainteresowanie handlem na targowiskach?
To raczej nie moda, a czysta kalkulacja, okazuje się bowiem, że Polacy kupują na bazarach aż 47% wszystkich owoców i warzyw – podaje serwis informacyjny Onet.pl. Pracownia badań Ipsos dowiodła, że to właśnie my najchętniej wśród Europejczyków (średnia w UE 33%) kupujemy owoce na bazarach, ceniąc sobie ich świeżość i pochodzenie. Niepokoić się powinny duże sieci sklepowe, gdyż opinie na temat jakości tam sprzedawanych owoców nie są najlepsze, choć badania potwierdzają, że właśnie tam można je kupić najtaniej.
Ceny marketowe często są tylko nieco niższe w porównaniu do tych na małych bazarkach w niewielkich miastach (…) Jabłka w markecie kosztują 1,98 zł za kilogram, natomiast na „Burku" najtańsze od 2,5 zł. (…) po porównaniu cen pomiędzy hipermarketem a bazarem w centrum Warszawy market jest bezkonkurencyjny – informuje Onet.pl.
Klientela na bazarach jednak wcale nie maleje. Czyżby chodziło wyłącznie o większy wybór lub przyzwyczajenie?
Źródło: opracowano na podstawie doniesień z serwisu www.portalspożywczy.pl
 
 

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia