Zgryzione pędy, połamane gałęzie, często uszkodzenie przewodnika – na straty w nasadzeniach skarżą się głównie właściciele sadów położonych w bliskim sąsiedztwie lasu. Winne są przede wszystkim sarny, ale niemały udział mają również zające, które co prawda zazwyczaj zgryzają korę z pni, ale zdarza im się również ścinąć gałązki. Czy jest jakiś sposób na pozbycie się dzikich zwierząt z sadu?

Z największym zagrożeniem ze strony saren mamy do czynienia wiosną i latem. Chociaż specjaliści zauważają, że wymienione gatunki nie należą do ulubionego menu, sadownicy zgłaszają uszkodzenia nader często. Młode i soczyste pędy wiśni, jabłoni i śliw są dla nich atrakcyjnym pożywieniem, szczególnie, jeśli są łatwo dostępne. O ile ścięty pęd nie wpłynie znacząco na samą kondycję drzewka, tak już straty czynione przez samców sarny – kozły są dużo większe. Jak mówią sadownicy, od lutego do czerwca zdarzają się drzewka dosłownie wtarte w ziemię – jest to efekt wycierania poroża. Najczęściej kończy się jednak połamanymi gałęziami i co najgorsze – złamanym w połowie przewodniku.

Taki obraz przedstawia właśnie kwatera 3-letnich śliw (o pow. około 1ha) w powiecie skierniewickim, którą mieliśmy okazję ostatnio zobaczyć.  Niestety, przylega ona bezpośrednio do lasu, co z pewnością wpływa na ilość start. Sytuacji nie poprawia także fakt, że jako jedyna wśród pobliskich działek nie jest ogrodzona siatką.  Właściciel szacuje, że przynajmniej połowa drzew jest w jakimś stopniu uszkodzona. Próbował chronić śliwy rozmieszczając wśród drzew gąbki nasączone preparatem o zapachu skoncentrowanego ludzkiego potu (prowizoryczną konstrukcję z daszkiem można wykonać samodzielnie – chodzi  o zabezpieczenie gąbki przed deszczem fot. 1). Jak jednak mówi właściciel, nie jest w stanie określić, w jakim stopniu preparat sprawdza się, ponieważ zwierzęta nadal zgryzają pędy i łamią drzewka. Na kilku drzewach znaleźliśmy ciekawe rozwiązanie, którym sadownik próbuje ratować nadłamane przewodniki (fot.2)..

Innym producentom dają się we znaki również zające, które ogryzają korę z pni i grubszych gałęzi, a zdarza się, że ścinają i gałązki (do wysokości 1 m). Sporadycznie mówi się również o uszkodzeniach powodowanych przez łosie, które łamią gałęzie i drzewa podczas wiosennych migracji.

Nękani przez zwierzęta mają różne sposoby na odstraszenie niechcianych gości z sadu. Niestety, działają one z różną skutecznością. Mówi się o rozwieszaniu ludzkich włosów, mydła czy wyżej wspomnianym preparacie o zapachu ludzkiego potu…  Sprawdzi się natomiast ogrodzenie sadu siatką. Jeśli chcemy chronić sad przed zającami ogrodzenie powinno mieć  1,2-1,3 m wysokości,  w przypadku większych zwierząt 2-2,5 m, przy czym siatka musi być wkopana w ziemię na głębokość 30 cm. Wielu gospodarzy poleca także pastuch elektryczny, złożony z trzech drutów (eksperci polecają rozmieszczenie ich na wysokości 25, 60 i 110 cm).

fot.1
fot.1
fot.2
fot.2
fot.3
fot.3
fot.4
fot.4
fot.5
fot.5
fot. 6
fot. 6