Zbiór jabłek – bardzo trudny moment w sezonie

Choć aktualny sezon jest trochę opóźniony wobec ostatnich lat, to jednak nieubłaganie zbliżamy się do zbiorów. Pomijam tu jabłka letnie, które już są zrywane, ale stanowią one margines polskiej produkcji. Głowna fala zbiorów zacznie się wraz z dojrzewaniem odmian z grupy Gali. Dziś chciałbym kilka słów powiedzieć właśnie o technice oraz organizacji zbiorów. Wydaje mi się, że te aspekty produkcji dość mocno u nas kuleją i wpływają na problemy jakościowe naszych jabłek. Zacznijmy od tego, że zbiory powinny być przeprowadzane możliwie szybko. Okno czasowe, w jakim powinny być zerwane owoce z danej kwatery, jest na ogół dość wąskie i wynosi maksymalnie kilka dni (4-5). Czas zbioru należy wyznaczyć za pomocą Indeksu Streifa, którego wyniki naniesione na oś czasu, pozwalają na dość precyzyjne wskazanie początku i końca zbioru owoców z danej kwatery.

Zbiór owoców to dość trudny moment i duże ryzyko utraty ich jakości, na którą pracowaliśmy cały sezon. Naprawdę nie wiem dlaczego w polskich gospodarstwach nie prowadzi się szkoleń z zakresu techniki zrywania owoców. Na Zachodzie to standard. Nikt tam nie zakłada, że każdy wie, jak zrywa się jabłka. Gdy widzę jak traktowane są owoce w polskich sadach, to naprawdę rozumiem jaka przepaść mentalna dzieli nas od czołowych producentów na świecie. Standardem u nas są odciski palców na jabłkach, owoce uszkodzone, obite albo wręcz podziurawione przez nieumiejętne umieszczanie ich w skrzyniach. Skąd to wszystko? Ponieważ pracownicy zbierają owoce po swojemu, każdy tak, jak potrafi. Nawet jeśli właściciel sadu się na nich złości i napomina, to oni nie potrafią zbierać jabłek, bo mało kto ich tego uczy. Wystarczy poświęcić godzinę czy nawet mniej na początku zbiorów i nauczyć techniki odrywania owocu od gałązki. Mam też czasem wrażenie, że większość sadowników sama tego nie wie. Jednak to już wyzwanie na inny artykuł. Żeby zmieścić się w wąskim okienku zbioru trzeba pracy nadawać odpowiednie tempo, jednak przy ciągłym zwracaniu uwagi na jakość techniki zbioru. Badania niemieckie dowodzą, że prawidłowa technika oraz organizacja zbioru potrafią zwiększyć wydajność dwukrotnie, bez utraty jakości. Wiem, że są w naszym kraju ciągle fascynaci wiader 20-litrowych, jako narzędzia zbioru. Sam nie jestem w stanie zrozumieć tego przywiązania do tej technologii, ale nie jest to obcy widok w naszych sadach. Nie da się ukryć, że to narzędzie silnie ogranicza efektywność zbioru a także jest zagrożeniem dla jakości owoców, poprzez łatwiejsze generowanie uszkodzeń jabłek, niż w wypadku zastosowania fruboxów.

SOKI

Dziwi mnie, że tak duża część sadowników ma zahamowania w szkoleniu i egzekwowaniu poleceń od pracowników. Trzeba się zdobyć na śmiałość oraz pewność siebie i przekazywać wiedzę ludziom. Ze swoich doświadczeń wiem, że pracownicy tego oczekują. Oni sami mają w sobie dużo niepewności, nierzadko pierwszy raz zbierają profesjonalnie owoce i mają wątpliwości jak to robić. Z chęcią więc przyjmą wskazówki i polecenia. Godzina poświęcona pierwszego dnia zrywania owoców na szkolenie, na instruktaż, konkretne przekazanie wymogów zwróci się z nawiązką później szybszym tempem pracy i jakością owoców w skrzyni. Ludzie naprawdę nie potrafią sami z siebie zrywać jabłek. Potrzebują przeszkolenia. Mało tego, potrzebują ciągle nadzoru i kontroli. Nie oszukujmy się, rzadko do pracy przy zbiorze owoców, przyjeżdżają do nas ludzie o wysokich kwalifikacjach umysłowych, lotni, łapiący w mig zasady pracy. Większość ma problem z percepcją prostych schematów pracy i poleceń, do tego dochodzi bariera językowa. Rzadko który Ukrainiec powie, że czegoś nie umie lub nie rozumie, więc wszystko potwierdzają, kiwają głowami, licząc, że douczą się w trakcie. Może i się douczą, jednak naszym kosztem, kosztem jakości owoców czy tempa pracy. Tego nie chcemy, więc musimy ich wszystkiego nauczyć przed rozpoczęciem pracy. Z drugiej strony widziałem też przypadki zbyt wysokich oczekiwań wobec pracowników i nieuczciwych wymagań, kiedy sadownicy liczyli, że przy wieloetapowym zbiorze Ukraińcy dokonają selekcji rozmiarowej i kolorystycznej owoców. Osobiście uważam to zachowanie nie fair, zbyt wygórowane żądania, nierealne do spełnienia i wyegzekwowania. Nie można rzucić hasła "zbieramy owoce o wybarwieniu powyżej 50%" i oczekiwać jego spełniania. Pracownicy nie mają narzędzi do tak dokładnej oceny wykolorowania a na własne oczy widziałem taki zbiór i nerwy sadowniczki oraz pracowników przy takiej pracy.

Naprawdę musimy ogromny nacisk położyć na technikę i organizacją zbiorów owoców. Jest to ta chwila w sezonie, gdy generowane są ogromne straty jakościowe jabłek: odciski palców, obicia, przecięcia, etc. Poza tym robocizna staje się coraz droższa, więc efektywność zbioru staje się istotnym narzędziem utrzymania w ryzach kosztów produkcji. Sadownicy muszą się uczyć o organizacji pracy i zarządzaniu ludźmi, tutaj są jeszcze ogromne rezerwy, które możemy wykorzystać na naszą korzyść.

Powiązane artykuły

X