Słuszna, choć nierealna propozycja

W sferze medialnej pojawił się ostatnio postulat obniżenia podatku VAT dla owoców i warzyw. Jest on odpowiedzią na szalejącą drożyznę w sklepach oraz problemy producentów, którzy mierzą się z bardzo niskimi cenami na swoje produkty. Swoją drogą to naprawdę dziwne, że z jednej strony łańcucha dostaw mamy problem zbyt niskich cena a na przeciwległym końcu problem zbyt wysokich. Jednak to inny temat, który poruszaliśmy w artykule "Próżne oczekiwania".

Wróćmy do propozycji obniżki podatku i jego konsekwencji oraz szans powodzenia. Nie od dziś wiadomo, że podatki doliczane do ceny to rozwiązania charakterystyczne dla włoskiej mafii, która to musiała mieć udział w każdej transakcji na swoim obszarze działania, nazywano to "umoczeniem dzioba” (wł. Fari vagnari a pizzu). No więc nasze Państwo musi mieć z każdego sprzedanego owocu czy warzywa 5%. Oczywiście każdy podatek jest przerzucalny, więc płaci go konsument a nie markety. Czy obniżka o 5% spowoduje tak duży spadek cen towarów w sklepach, że odczują go konsumenci i rzucą się na zakupy, co z kolei pozwoliłoby zagospodarować producentom swoje plony? Jabłka kosztują około 4 zł na półce sklepowej, czyli gdyby VAT wynosił 0% to wówczas kosztowałyby 3,8 zł/kg. Zmiana niewielka. Przeciwnicy takiej ulgi zwracają jednak uwagę, że niewielka zmiana dla konsumentów spowodowałaby jednak spory uszczerbek wpływów podatkowych Państwa, bo 20 groszy pomnożone przez kilkaset tysięcy ton to już spore pieniądze. W tym miejscu warto dodać, że inne kraje już próbowały takich obniżek, ostatnio dość spektakularny był przykład Rumunii, która obniżyła VAT na żywność z 24 na 9% z dniem 1.06.2015 roku. Oczywiście najgłośniej przeciw temu krzyczała Unia Europejska ustami Komisji, która wieszczyła upadek rumuńskich finansów, głód, biedę oraz zagładę państwa rumuńskiego, wtórował jej MFW. Mimo wyraźnego sprzeciwu Brukseli Rumuni się nie ugięli i radykalnie obniżyli podatki na żywność. Efekty? Zdumiewające! Wartość sprzedaży m/m za czerwiec (czyli pierwszy miesiąc niższej stawki) wzrosła w sektorze spożywczym o 22%! Generalnie władze w Bukareszcie bardziej zaufały podręcznikom do ekonomii niż mędrcom z KE i zdecydowały się na przetestowanie tzw.: krzywej Laffera. Dokładnie tak jak jest napisane w książkach, po dużej obniżce podatków nastąpił gwałtowny wzrost obrotu produktami a wpływy budżetowe.... wzrosły. Tak, rząd w Bukareszcie więcej zarobił zmniejszając podatek niż przy poprzednich wysokich stawkach. Najśmieszniejsze jest to, że u nas też to przerabiały różne rządy. Doświadczenie z odkrywaniem prawideł ekonomii wolnorynkowej miał rząd Leszka Millera. Ten stary komunista postanowił obniżyć akcyzę na wyroby alkoholowe, w efekcie.... nastąpił wzrost wpływów budżetowych z tytułu akcyzy.

Obniżka VAT-u na żywność o 5 pp nie dałaby może tak spektakularnych efektów jak te w Rumunii, ale na pewno nastąpiłby wzrost popytu na żywność, w efekcie czego wpływy budżetowe znacząco by się nie zmieniły a rynek zagospodarowałby większe ilości naszych warzyw czy owców, ku uciesze konsumentów. Należy więc przychylnie spojrzeć na propozycję PSL-u. Problem w tym, że Roma lucuta, causa finita. Prezes PiS wyraźnie zaznaczył, że w obecnej sytuacji nie można ryzykować uszczuplenia dochodów Państwa i żadnych obniżek nie będzie. Dla każdego kto czyta książki o ekonomii, zna doświadczenia różnych państw z obniżkami podatków albo też zna historię akcyzy na alkohol w czasach Leszka Millera, ten wie, że ryzyko spadku dochodów jest minimalne. Natomiast obecna nasza władza nie ma zaufania do wolnego rynku, nie widzi w nim sposobu na bogacenie się ludzi i Państwa, oni wolą liczyć na pewną kasę z nałożenia podatku niż oczekiwać na pozytywne efekty wolności ekonomicznej. Oczywiście nie wiedzą, że na drugim końcu krzywej Laffera jest sytuacja, gdy podatek jest bardzo wysoki, ale wpływy do budżetu bardzo małe. Dlatego nie liczę na ziszczenie się propozycji ludowców, tak jak nie wierzę, że uda się przepchnąć propozycję Konfederacji o obniżce opodatkowania paliw. Nie, rząd może jakieś bony wymyśli na paliwo, na prąd czy... na owoce, to prędzej.

Powiązane artykuły

Ceny jabłek deserowych w grupach producenckich [15.11.21]

Cena jabłek przemysłowych znowu w dół...

Dobry kierunek, czyli biznes, a nie kłębowisko emocji

X