O Kanadzie mówi się w ostatnich latach, jako o jednym z potencjalnych z rynków, w którym ulokować możemy część naszej rosnącej produkcji. Owszem, od momentu podpisania z Kanadą protokołu w 2015 roku wysyłka zwiększyła się – z 206 ton do 693 ton w roku 2016. Eksperci zauważają, że nie są to liczby satysfakcjonujące. Co utrudnia ten handel? O rozmowę poprosiliśmy znawcę rynku Marka Marca z Ewa-Bis.

– Jeśli chodzi o Amerykę Północną potężną barierą dla eksportu polskich jabłek jest fakt, że nie mamy podpisanego protokołu fitosanitarnego ze Stanami Zjednoczonymi, które są absolutnie dominującą gospodarką i partnerem w tym obszarze, jeśli chodzi o biznes. Kraj ten jest w wolnej strefie razem z Meksykiem i Kanadą i tym samym nadaje ton produkcji rolniczej, a szczególnie eksportowi – mówi Pan Marzec.

Owszem, mamy porozumienie z Kanadą i rynek ten jest otwarty, ale trzeba mieć na uwadze to, co podkreśla nasz rozmówca – mianowicie kraj ten importuje około 70 procent jabłek ze Stanów Zjednoczonych. W związku z tym tamtejsi klienci przyzwyczajeni są do standardu produkowanych na terenie Stanów jabłek, który jest o wiele wyższy od naszego rodzimego. Nie tylko pod względem jakości, ale także przygotowania towaru do sprzedaży. – Doskonale wiemy, że w Polsce nie mamy nawet kilku procent produkcji odpowiadającej standardom amerykańskim. Zarówno od strony produkcyjnej, jak i strony przygotowania tego towaru, są to zupełnie inne jabłka. Dopóki nie będziemy mieli otwartego rynku Stanów Zjednoczonych, dopóki nie nauczymy się choć trochę produkować jabłek według tego standardu, nie mamy większych szans na sukces – nie kryje Pan Marzec.

Założyciel Ewa-Bis zauważa, że sama Kanada, jeśli chodzi o produkcję, jest bardzo podobna do polskiej. Są to podobne odmiany i podobne przyzwyczajenia. Problemem jest głównie bariera kosztów transportu. Bo, co prawda polskie jabłka są w zakupie trochę tańsze, ale w momencie, kiedy musimy je przygotować, spakować w buszle i przetransportować dosyć długo, bo od trzech do pięciu tygodni – przewaga konkurencyjna znika.

– Był w ubiegłym roku taki okres, że polskie jabłka były konkurencyjne, jeśli chodzi o zastosowanie przemysłowe. Wtedy rzeczywiście wysłaliśmy kilkanaście kontenerów jabłek z przeznaczeniem do przemysłu. Ale może się to pojawić tylko sezonowo, raz na kilka lat – podsumowuje Pan Marzec.

Problemem pozostaje nadal jakość produkowanych jabłek.

Nie zapominajmy także, iż Kanada mimo że ma dużą powierzchnię obszarową, zamieszkana jest przez relatywnie małą liczbę obywateli (35 mln). Potencjalny rynek jest więc niewielki.

 

 

 

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia