Groźba sankcji

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Republiki Białoruś wprowadza kontrsankcje, na zasadzie wzajemności, na towary importowane z UE i Wielkiej Brytanii. Jeszcze nie jest znana lista tych produktów, białoruski MSZ zapowiedział szybkie wydanie dekretu z takową listą.

Sam fakt niepodania listy oraz zapowiedzi wycofania ograniczeń po zmianie polityki unijnej, należy odczytywać jako gest polityczny, zachęcający przeciwników z UE do negocjacji. Na razie Mińsk tylko grozi, wydanie dekretu może przecież potrwać kilka dni, zawsze znajdzie się powód, aby jeszcze coś przeanalizować i opóźnić jego wydanie. To jest zaproszenie do stołu a nie chęć zadania ciosu. Choć osobiście obstawiam, że dekret się w końcu ukaże. Najważniejsze dla nas jest pytanie: czy na tej liście będą jabłka? Wszyscy wiemy jaka jest rola Białorusi w handlu naszymi owocami, nawet jeśli ostatnio było ciut trudniej je tam sprzedawać. Z niecierpliwością czekamy na dalszy ciąg tej sprawy i ukazanie się (bądź nie) dekretu.

Zapowiedzi retorsji ekonomicznych wobec Polski pojawiały się w białoruskiej przestrzeni medialnej i politycznej już kilkukrotnie. Mer Mińska chciał ściągania polskich jabłek z półek supermarketów a Łukaszenko groził zakręceniem rurociągów. Jednak wszystkie te zapowiedzi były straszakami i nie dochodziło do wdrożenia realnych działań.

Od 2 grudnia Białoruś informowała, że będą kontrsankcje po decyzjach USA, Wielkiej Brytanii oraz UE o sankcjach dla białoruskich przedsiębiorstw. Widać wyraźnie, że Mińsk ich nie pragnie, bo chyba będą one mocno kłopotliwe dla ichniejszego rządu. Białoruś importuje dużo żywności z UE a ograniczenia wwozu spowodują wzrost jej ceny na miejscowym rynku, co dla biednego społeczeństwa może mieć bardzo negatywne skutki. Warto tutaj zwrócić uwagę na inflację na Białorusi, która na koniec lipca wynosiła 5,9% a wcześniej prawie 10%. Spadek był spowodowany stabilizacją cen żywności na świecie. Słabe zbiory zbóż i wzrost podatku VAT ponownie wpędziły ten kraj na ścieżkę wzrostu inflacji. Dalsze destabilizowanie rynku wewnętrznego, szczególnie cen żywności, grozi rozkręceniem naprawdę już groźnej spirali inflacyjnej. Władze w Mińsku to wszystko wiedzą, dlatego w eter puszczają zapowiedzi a dekretu wciąż nie ma. Dzisiejszy komunikat był już trzecią z kolei groźbą kontrsankcji (po wypowiedzi Ministra SZ z 02.12 oraz komunikatu MSZ z 03.12) w grudniu. Z uwagą śledzimy więc dalsze działania Białorusi i czekamy na dekret z listą produktów.

 

Powiązane artykuły

Sadownicy polują

X