Jak sadownicy oszczędzają wodę?

Tegoroczne lato, znów „nie zaskoczyło” nas ekstremalnymi temperaturami i gwałtownymi zjawiskami pogodowymi. Z taką sytuacją mamy do czynienia już od kilku lat. Z roku na rok, sytuacja jednak ulega pogorszeniu. Znikome opady, brak śniegu zimą i długotrwałe okresy suszy mają wpływ na nas wszystkich.

Coraz bardziej istotny brak wody to również ogromny problem dla branży rolnej, w tym dla polskich sadowników.

Eksperci Stowarzyszenia Sady Grójeckie wskazują, że problem braku wody powinien być równie istotny dla producentów i konsumentów. Pierwsi powinni zadbać o to, aby stosowane technologie przyczyniały się do oszczędzania wody i dbania o glebę. Drudzy zaś powinni wybierać producentów, którzy to robią. Jedynie taki sposób dbania o środowisko naturalne ma sens. Jest to tym bardziej istotne w przypadku wody. Bez niej przyszłość nas wszystkich będzie zagrożona.

- Naszą bezpośrednią odpowiedzią na brak wody jest stosowanie nowoczesnych systemów nawadniających – mówi Magdalena Wrotek-Figarska Dyrektor Generalna Stowarzyszenia Sady Grójeckie – Dzięki systemom nawadniania kropelkowego, możemy nie tylko precyzyjnie nawadniać nasze sady, ale dbamy również o glebę. Zdecydowana większość konsumentów nie zdaje sobie sprawy, z tego, że stan gleby ma ogromny wpływ na zużycie wody. Im jest ona żyźniejsza tym więcej wody jest wstanie zmagazynować. O żyzność gleby dbamy między innymi poprzez budowanie murawy oraz nawożenie organiczne. Równie istotne jest to, aby nawadniać sady zgodnie z rzeczywistymi potrzebami. Pomagają nam w tym nowoczesne stacje meteorologiczne, ale również bardziej tradycyjne metody, takie jak proste gliniane sączki, do których dołączony jest nanometr.

Jak przekonują eksperci Stowarzyszenia wykorzystanie organicznych metod nawożenia gleby ma nie tylko ogromny wpływ na jakość owoców, ale również na stan wody. Najlepszym przykładem są…sinice, które pojawiają się praktycznie co roku nad Bałtykiem. Ich masowe występowanie jest spowodowane zbyt dużym wykorzystaniem nawozów azotowych. Wpływa to nie tylko na Bałtyk i naszą jakość wypoczynku, ale również na stan rzek, którymi pozostałości nawozów trafiają do morza.

Obecnie Stowarzyszenie Sady Grójeckie testuje wykorzystanie wolnożyjących bakterii, które pomogą w budowie substancji organicznej. Ich rola to jednak coś więcej. Są one wstanie pobierać azot z powietrza, dzięki temu możliwe będzie stałe, organiczne nawożenie gleby. Kolejną zaletą tego rozwiązania jest fakt, że bakterie te pozostają w glebie cały czas, w przeciwieństwie do tradycyjnych form nawożenia, nie powodują wypłukiwania azotu z gleby i jego spływania do rzek i morza.

Większość konsumentów może zadać sobie teraz pytanie, ale przecież stan wód to właśnie odpowiedzialność producenta, a nie moja. Prawda jednak wygląda inaczej.

-Stosowanie technik produkcji, które oszczędzają wodę i dbają o jej stan, to z jednej strony wymóg naszych czasów i świadomość środowiskowa producenta – przekonuje Magdalena Wrotek-Figarska - W przypadku Jabłek Grójeckich normą stało się stosowanie biologicznych środków ochrony roślin. Dbamy o pszczoły, wspomagając pszczelarzy mechanicznymi, czyli bezpiecznymi dla środowiska, urządzeniami przeznaczonymi do walki z bardzo groźną dla pszczół chorobą – warrozą. Jednak najważniejszy jest nasz cel. Im zdrowsze środowisko, tym lepiej dla wszystkich, także dla nas. Można powiedzieć, że zdrowe i bezpieczne owoce, są „efektem ubocznym” tego typu działań. W czym może pomóc nam konsument? Wybierają bezpieczne dla środowiska produkty. Nie chodzi tylko o jabłka, ale każdy owoc czy warzywo. Dzięki temu producent i konsument mogą pozostać w swoistej symbiozie. Producenci będą mogli więcej inwestować, a jeszcze doskonalsze metody lub technologie ochrony będą sprawiać, że owoce staną się zdrowsze a środowisko i woda czystsze.

źródło: Stowarzyszenie Sady Grójeckie

Powiązane artykuły

Sadownicy polują

X