Najbardziej poszukiwane odmiany jabłek

Dzisiejszego popołudnia postanowiłem poświęcić kilka dłuższych chwil na przeanalizowanie ofert kupna jabłek z portalu IGRIT.pl. Oczywiście nie jest to profesjonalna analiza rynku i ma naprawdę dużo wad, jednak może one rzucić pewne światło na obecne tendencje zakupowe na naszym rynku oraz dać pewne rozeznanie sadownikom, o kształcie popytu na nasze owoce. Jakich odmian poszukują pośrednicy? Otóż wszystkie pozostałe odmiany bije na głowę Gala Royal.

Ilość ogłoszeń o chęci zakupu tej odmiany (pod tą nazwą rozumiem wszystkie paskowane mutacje) jest wielokrotnie większa niż każdej pozostałej. Naprawdę zdumiewające jak duże jest ciągle zapotrzebowanie na te jabłka, mimo ogromnej skali nasadzeń w poprzednich latach. Daleko jeszcze do jej zmierzchu i nasycenia nią rynku, co od kilku lat wróżą różnoracy eksperci. Widać wyraźnie, że mamy teraz dołek podażowy: kto miał sprzedać jesienią, to już to zrobił, kto miał zamknąć, to nie chce teraz otwierać. Ceny są atrakcyjne, popyt jest ogromny. Jak długo się utrzyma?

Za Galą plasuje się Red Cap. Grupa Red Deliciousa już sobie wyrobiła miejsce na naszym rynku. Red Cap był najczęściej wymieniany w ogłoszeniach, ale poszukiwane są również inne mutacje jak: King Roat i Jeromine. W zasadzie należy przyjąć, że pod nazwą Red Cap poszukiwany jest każdy Red Delicious. Miejsce na podium mają również – ex aequo – Red Jonaprince i Golden Delicious. Ileż to się nasłuchałem od ludzi, że "zaprinsiło się" i Red Jonaprince to drugi Idared, który skończy jako jabłko przemysłowe a tu się okazuje, że zbyt wcześnie wieszczono zejście ze sceny tej odmiany.

Golden też trzyma się peletonu, który to dość wyraźnie dystansuje resztę stawki. Na kolejnych miejscach mamy Ligola, Galę Must i Naidareda/Idareda oraz Szampiona. Jednak różnica między 4 pozycjami z podmium a resztą stawki jest dość duża.

Proszę zwrócić uwagę, że listę otwierają i dominują odmiany jabłek, które należą do wielkiej piątki światowego handlu jabłkami (Fuji, Red Delicious, Golden Delicious, Gala, Granny Smith) albo do europejskiego topu (Gala, Golden Delicious, Jonagold). Wniosek? Jest sens produkować tylko to, czym handluje świat i nie ma sensu iść pod prąd. Mimo ogromnych nasadzeń Gali oraz Red Jonaprince'a dalej radzimy sobie z upłynnianiem tych odmian na różne rynki. Ich rozpoznawalność albo chociaż akceptacja na rynkach zagranicznych, pozwalają na dość płynną sprzedaż i pewne uniezależnienie od naszego rynku wewnętrznego, co przecież jest kluczowe dla polskiego sadownictwa, bo nie da się ukryć, że bez eksportu to my leżymy. Warto zauważyć, że Red Jonaprince chyba stał się standardem z rodziny Jonagoldów i powoli wypiera resztę mutacji. Przynajmniej nie widać wielkiego zapotrzebowania na inne Jonagoldy z ogłoszeń.

Oczywiście analiza igrit.pl nie jest żadną poważną analizą rynku i wnioskować trzeba ostrożnie. Mając w ofercie odmiany, które stanowią przedmiot światowego handlu jabłkami, możemy w tym światowym handlu uczestniczyć i cieszyć się jego urokami. Inna sprawa, że odmiany te są wyraźnie trudniejsze w produkcji od Szampiona, Ligola czy Idareda. Jednak czy to źle? Wydaje mi się, że raczej dobrze, bo pozwoli rażąco zmniejszyć podaż. Po prostu nie każdy sobie poradzi z dochodową produkcją Gali czy Red Deliciousa, zważywszy na trudności agrotechniczne w postaci konieczności przerzedzania czy ochrony przed rakiem. Polski sadownik zapomina o pryskaniu zaraz po zbiorach. Tak się dało produkować Ligola na P14, lecz Galę na M9 to już trzeba opryskać, co jakiś czas, też zimą, wczesną wiosną czy późną jesienią. Odmian tych się nie da produkować też bez przerzedzania, co w Polsce spotyka się z dość dużym oporem, a czego efekty widać właśnie w tym sezonie. Mając odmiany będące przedmiotem międzynarodowego handlu jabłkami i chcąc w tym handlu uczestniczyć, musimy też je produkować na światowym poziomie. To całkowicie wyeliminuje przypadkowość produkcji. Po prostu nie da się produkować słabej Gali Royal, bo nikt tego nie kupi. O ile polski market przymknie oko na pewne niedoskonałości, o tyle importer z Azji czy Afryki już nie, więc po prostu albo robisz Galę ekstra, albo nie robisz jej wcale.

Powiązane artykuły

Burgred, czyli Evelina bez licencji w szkółce Bielak

Sad to fabryka

Co wy robicie?

Sadownicy polują

X