Ceny jabłek miały mocno wzrosnąć. Stało się inaczej. Maliszewski wskazuje dlaczego
Dlaczego wiosną 2026 roku nie powtórzył się scenariusz z 2025 roku? I dlaczego jabłka przechowywane do miesięcy letnich nie przyniosły sadownikom oczekiwanego wzrostu cen? Mirosław Maliszewski wskazuje na kilka przyczyn. Jego zdaniem kluczowe znaczenie miały zbyt niskie szacunki zbiorów w 2025 roku, wyższe niż rok wcześniej zapasy w chłodniach oraz decyzje o wstrzymywaniu sprzedaży w miesiącach zimowych.
W 2025 roku niedoszacowano zbiorów?
Jak wskazuje Maliszewski, jedną z podstawowych przyczyn obecnej sytuacji było niedoszacowanie zbiorów jabłek w 2025 roku.
– Raczej niedoszacowaliśmy zbiorów jabłek w 2025 roku, będąc pod presją także komisji szacujących straty poprzymrozkowe – mówi.
W ubiegłym roku powszechnie wskazywano na bardzo niski zbiór jabłek w Polsce. Tymczasem dane dotyczące zapasów w całej Unii Europejskiej pokazały, że sytuacja podażowa była inna, niż początkowo zakładano.
W grudniu 2025 roku w chłodniach na unijnym rynku znajdowało się około 4,6 mln ton jabłek. To o około 400 tys. ton więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Oznaczało to, że sezon sprzedaży 2025/2026 rozpoczynał się z wyraźnie większymi zapasami niż rok wcześniej.
Eksport początkowo zmniejszał różnicę
Początek sezonu nie zapowiadał jednak problemów, które pojawiły się później. W styczniu, lutym i marcu sprzedaż jabłek z Unii Europejskiej, w tym z Polski, utrzymywała się na wysokim poziomie.
– Gdybyśmy podtrzymali dobre trendy sprzedażowe z takich miesięcy jak styczeń, luty, marzec, gdzie rekordowe ilości jabłek z Unii Europejskiej, w tym z Polski, wyjeżdżały na eksport, a import był naprawdę śladowy, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej – ocenia Maliszewski.
W marcu różnica w poziomie zapasów rok do roku zmniejszyła się do nieco ponad 250 tys. ton. Oznaczało to, że wcześniejsza nadwyżka magazynowa była stopniowo redukowana.
Problem pojawił się później.
Sadownicy wstrzymywali sprzedaż jabłek
Zdaniem Maliszewskiego kolejnym elementem układanki były decyzje części sadowników, którzy zdecydowali się wstrzymać sprzedaż jabłek z chłodni.
Liczyli na powtórzenie scenariusza z 2025 roku, kiedy wraz z końcem sezonu ceny wyraźnie wzrosły.
– Sadownicy zdecydowali, żeby nie sprzedawać jabłek z chłodni, licząc na to, że znowu powtórzy się sytuacja z 2025 roku i ceny mocno wzrosną – mówi.
W efekcie zahamowane zostały korzystne trendy eksportowe. Jabłka, które mogły trafić na rynek zimą i wczesną wiosną, pozostały w magazynach.
Konsekwencje były widoczne w kolejnych miesiącach. W lipcu różnica w poziomie zapasów ponownie wynosiła około 280 tys. ton w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.
Latem rynek nie był w stanie wchłonąć nadwyżki
Problem polegał również na tym, że końcówka sezonu nie daje takich możliwości sprzedażowych jak miesiące zimowe.
W styczniu, lutym czy marcu miesięczna sprzedaż jabłek z całej Unii Europejskiej może przekraczać 600 tys. ton. W miesiącach letnich jest to natomiast około 200–300 tys. ton.
Oznacza to, że duża ilość jabłek pozostawiona w chłodniach do końcówki sezonu staje się znacznie trudniejsza do zagospodarowania.
– Nie było praktycznie możliwości sprzedaży w tak krótkim czasie, w końcówce sezonu, tej ogromnej nadwyżki bez spadku cen – wskazuje Maliszewski.
Dodatkowo wysokie zapasy dotyczyły przede wszystkim odmian szczególnie istotnych dla polskiego rynku, m.in. Golden Delicious i Red Jonaprince.
Ponad 200 tys. ton więcej jabłek w chłodniach
W końcówce sezonu w chłodniach pozostawało ponad 200 tys. ton jabłek więcej niż rok wcześniej o tej samej porze.
To – zdaniem Maliszewskiego – zasadniczo odróżniało sezon 2025/2026 od poprzedniego.
Z jednej strony rynek mierzył się z dużą podażą jabłek z poprzednich zbiorów. Z drugiej pojawiły się już nowe jabłka. W tym samym czasie konkurencję stanowiły również inne owoce sezonowe.
– W konfrontacji z bardzo tanią truskawką na rynku nie było możliwości uzyskania atrakcyjnych cen dla jabłek. Po prostu w chłodniach było zbyt dużo – mówi.
Stare jabłka weszły w nowy sezon
Maliszewski zwraca uwagę, że konsekwencje decyzji z poprzedniego sezonu są odczuwalne także obecnie.
Do nowego sezonu Polska i unijny rynek weszły bowiem z ponad 200 tys. ton jabłek pozostałych w chłodniach z poprzednich zbiorów.
Oznaczało to, że już na początku nowego sezonu część podaży stanowiły jeszcze jabłka stare.
– Wnieśliśmy do nowego sezonu ponad 200 tysięcy ton jabłek, które znajdowały się w chłodniach, co oznacza, że kolejny miesiąc handlu mieliśmy zapewniony starymi jabłkami – podkreśla.
W efekcie doszło do zderzenia dwóch strumieni podaży: jabłek z poprzedniego sezonu, które nie zostały sprzedane, oraz jabłek z nowych zbiorów.
Dlaczego ceny nie odbudowują się mimo dobrych warunków?
To właśnie ten mechanizm Maliszewski wskazuje jako jedną z głównych przyczyn obecnego niezadowolenia sadowników z poziomu cen zarówno na rynku krajowym, jak i eksportowym.
Duże zapasy z poprzedniego sezonu ograniczają przestrzeń dla sprzedaży nowych jabłek. Nawet jeśli bieżące warunki rynkowe można uznać za potencjalnie sprzyjające odbudowie cen, nadwyżka z poprzedniego sezonu nadal oddziałuje na rynek.
– Zderzenie na rynku jabłek starych z chłodni, niesprzedanych w ubiegłym sezonie, i jabłek nowych powoduje, że ta cena, mimo teoretycznie dobrych warunków, nie jest w stanie się odbudować – podsumowuje Maliszewski.
W jego ocenie na obecną sytuację cenową trzeba więc patrzeć nie tylko przez pryzmat tegorocznych zbiorów. Istotne są również decyzje podjęte w poprzednim sezonie: sposób oszacowania produkcji, tempo sprzedaży w miesiącach zimowych oraz ilość jabłek, która pozostała w chłodniach do początku kolejnego sezonu.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Ceny jabłek miały mocno wzrosnąć. Stało się inaczej. Maliszewski wskazuje dlaczego
- 55 groszy za kilogram. „Tak dalej być nie może”. Sadownik wskazuje cztery rozwiązania
- Miało być więcej, a będzie mniej. El Niño pokrzyżowało plany Peru
- Pomoc za straty po upałach i przymrozkach. Jest projekt przepisów
- Koniec ze sprzedażą poniżej kosztów?
- Rolnicy mają dostać większą ochronę. Koniec sporów o kombajny, opryskiwacze i zapachy?
- Sprzedaż nowych ciągników w Polsce spada. New Holland liderem we wrześniu

