„Chcecie iść na wojnę, to będziecie tę wojnę mieli”. Maliszewski ostro o cenach jabłek
Prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski bardzo ostro komentuje tegoroczną sytuację na rynku jabłek przemysłowych. Jego zdaniem poziom 50 groszy za kilogram nie znajduje ekonomicznego uzasadnienia, a obecna sytuacja jest wynikiem działań zakładów przetwórczych. – To jest po prostu ekonomiczna bandyterka – mówi.
Maliszewski podkreśla, że Związek Sadowników RP od lat analizuje sytuację na rynku jabłek przemysłowych i koncentratu jabłkowego. Jego zdaniem w poprzednich sezonach ceny były w większym stopniu powiązane z sytuacją międzynarodową, wielkością zbiorów w Polsce oraz produkcją u konkurentów.
– To, co się wydarzyło w tym sezonie, najpierw w przypadku wiśni, a teraz w przypadku jabłek, zakrawa po prostu na pomstę do nieba – ocenia.
„Nie ma uzasadnienia dla 50 groszy”
Prezes Związku Sadowników RP kwestionuje argument, że tak niskie ceny jabłek przemysłowych wynikają z sytuacji na światowym rynku koncentratu.
– Nie macie żadnego prawa obniżać ceny do poziomu 50 groszy za kilogram jabłek przemysłowych, bo nigdzie na świecie nikt nie kupuje jabłek po tak niskich cenach – mówi Maliszewski.
Jego zdaniem również argument dotyczący cen koncentratu nie uzasadnia obecnego poziomu skupu.
– Nie macie prawa tego usprawiedliwiać niską ceną koncentratu jabłkowego, bo to Polska dyktuje ceny koncentratu jabłkowego na świecie, a nie Ukraina, nie Chiny, nawet nie Turcja – twierdzi.
Maliszewski zaznacza przy tym, że również cena 1 zł/kg może być obecnie trudna do uzasadnienia ekonomicznego dla zakładów, jednak jego zdaniem nie oznacza to, że właściwym poziomem jest 50 groszy.
Przetwórcy korzystali ze wsparcia
Prezes Związku Sadowników RP odnosi się także do argumentu o trudnej sytuacji finansowej zakładów przetwórczych. Przypomina, że przedsiębiorstwa z sektora otrzymywały w ostatnich latach wsparcie zarówno z budżetu państwa, jak i funduszy unijnych.
– To nie były pieniądze dane wam tylko po to, żebyście namnażali i bogacili swój majątek i zwiększali swoją pozycję monopolistyczną na rynku. To były pieniądze tak naprawdę dedykowane sadownikom – mówi.
Jak podkreśla, wsparcie miało również umożliwić polskiemu przemysłowi przetwórczemu konkurowanie na rynkach zagranicznych. W jego ocenie korzyści z tego powinny być widoczne również po stronie producentów surowca.
„Chcecie iść na wojnę, to będziecie tę wojnę mieli”
W dalszej części wypowiedzi Maliszewski zapowiada zdecydowaną reakcję środowiska sadowniczego.
– Zareagujemy teraz i zareagujemy w przyszłości. Wykorzystam swoje wszystkie możliwości, które posiadam z tytułu pełnionych funkcji, do tego, żeby uniemożliwić wam okradanie polskich sadowników – mówi.
I dodaje:
– Chcecie iść na wojnę, to będziecie tę wojnę mieli. My się do tej wojny przygotujemy.
Maliszewski przekonuje jednocześnie, że problemu nie można rozwiązać wyłącznie poprzez publikowanie kolejnych nagrań w mediach społecznościowych.
Apel do sadowników: „Nie woźcie jabłek za 50 groszy”
Prezes Związku Sadowników RP zwraca się również bezpośrednio do producentów. Jego zdaniem sadownicy, którzy mają odpowiednią sytuację finansową i nie są zmuszeni do natychmiastowej sprzedaży, powinni rozważyć wstrzymanie dostaw jabłek przemysłowych.
– Ci, którzy jabłka mieli, mają i mają dobre pieniądze w swoich gospodarstwach, nie mają prawa moralnego wozić w tej chwili jabłek na punkty skupu. Do nich zwracam się z gorącym apelem, aby tych jabłek nie wozili – mówi.
Jednocześnie zaznacza, że inaczej należy traktować gospodarstwa, które zostały mocno dotknięte przez przymrozki i znajdują się w trudnej sytuacji finansowej.
– Tym nie zalecamy wstrzymania dostaw – podkreśla.
Według Maliszewskiego wszystko wskazuje na to, że cena jabłek przemysłowych powinna być wyższa.
– To, że ona spada, to nie jest jakakolwiek reakcja rynku. To jest po prostu rozgrywanie nas przez te podmioty – ocenia.
„Nie chcemy być producentem nakładczym”
Maliszewski zwraca uwagę również na szerszy problem relacji między sadownikami a przemysłem.
– Jeżeli my, bardzo często odwołując się do wartości, tradycji, patriotycznych, dzisiaj sprowadzamy się do roli chłopa pańszczyźnianego albo producenta nakładczego jabłek przemysłowych, który ma umożliwiać zakładom osiąganie zysków, to jest to poniżanie samego siebie – mówi.
Jego zdaniem obecny sezon powinien być impulsem do odbudowania organizacji producentów i struktur reprezentujących sadowników.
Maliszewski zapowiada, że jeżeli obecna sytuacja nie doprowadzi do wzrostu cen, okres zimowy powinien zostać wykorzystany na przygotowanie do kolejnego sezonu.
– Musimy stworzyć, odnowić te struktury, które mieliśmy 25 lat temu, po to, żeby jak przyjdzie sezon normalnej produkcji, wziąć sprawy w swoje ręce – mówi.
Możliwe blokady zakładów
Prezes Związku Sadowników RP nie wyklucza także bardziej zdecydowanych form protestu.
– Ja nie wykluczam blokowania zakładów. To jest trudne określenie i trudne słowo, ale jeżeli ktoś nie chce z nami rozmawiać, ktoś nas poniża, ekonomicznie wykorzystuje, nie ma przy tym odrobiny sumienia i etyki biznesowej, to może czas zrobić porządek z tym rynkiem – zapowiada.
Podkreśla przy tym, że organizacje społeczne mają prawo do prowadzenia protestów w różnych formach.
Apel do punktów skupu
Maliszewski zwrócił się również do punktów skupu, które są pośrednikiem pomiędzy sadownikami a zakładami przetwórczymi.
– Jeżeli chcecie być pełnoprawnymi uczestnikami tego procesu, chcecie się nazywać naszymi kolegami, naszymi znajomymi, to stańcie po naszej stronie, a nie po stronie tych, którzy nas okradają – apeluje.
Jego zdaniem punkty skupu powinny współpracować z producentami, a nie jedynie realizować politykę zakładów przetwórczych.
Ukraina i koncentrat z Chin nie tłumaczą cen?
Maliszewski odnosi się również do argumentów dotyczących importu surowca z Ukrainy oraz konkurencji ze strony innych producentów koncentratu.
Jego zdaniem import ukraińskich jabłek przemysłowych nie jest czynnikiem, który może uzasadniać obecne ceny. Wskazuje przy tym na obowiązujący kontyngent 30 tys. ton i podkreśla, że nawet przekroczenie tej wielkości nie zmienia jego zdaniem obrazu krajowego rynku.
– To nie jest to, co spowodowało obniżenie ceny na rynku. Ani koncentrat chiński, ani koncentrat turecki – twierdzi.
Według Maliszewskiego obecna sytuacja jest przede wszystkim efektem polityki kilku największych podmiotów przetwórczych.
„Polska produkowała blisko 5 mln ton jabłek i rynek to zagospodarował”
Prezes Związku Sadowników RP przypomina również poprzednie sezony, w których produkcja jabłek w Polsce była bardzo wysoka.
– W niektórych latach produkowaliśmy blisko 5 milionów ton jabłek, a znakomita większość z nich trafiała na potrzeby przemysłu przetwórczego. To wszystko się na rynku światowym sprzedało. Na to wszystko znalazł się kupiec, to wszystko ktoś zagospodarował i zapłacił za to pieniądze – argumentuje.
Dlatego jego zdaniem obecnej sytuacji nie można tłumaczyć wyłącznie nadpodażą surowca.
Cena przemysłu wpływa także na deser
Maliszewski odpiera również argument, że Związek Sadowników RP powinien zajmować się przede wszystkim jabłkami deserowymi, a nie przemysłowymi.
Jak podkreśla, jabłko przemysłowe jest istotnym elementem rynku i ma wpływ także na ceny jabłek deserowych.
– Żeby mieć dobrą cenę na jabłka deserowe, musi być przede wszystkim dobra cena na jabłka przemysłowe. Inaczej tego nie rozwiążemy – przekonuje.
Według niego analiza cen jabłek deserowych i przemysłowych w kolejnych latach pokazuje zależność pomiędzy obydwoma segmentami rynku.
„Nie stracić tego sezonu, nie stracić naszej przyszłości”
Na zakończenie Maliszewski ponownie apeluje o organizowanie się sadowników.
– Zrobię wszystko, co w mojej mocy, wykorzystam wszystkie swoje możliwości, żeby ten proceder ukrócić. Ale nie zrobię tego, jeżeli nie będę miał gremialnego wsparcia ze strony sadowników, ze strony silnego, idącego w tysiące członków Związku Sadowników, który będzie mówił jednym głosem, a nie rozgrywał się wzajemnie – mówi.
I kończy apelem:
– Nie straćmy tego sezonu, nie straćmy naszej przyszłości.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- „Chcecie iść na wojnę, to będziecie tę wojnę mieli”. Maliszewski ostro o cenach jabłek
- Ceny jabłek miały mocno wzrosnąć. Stało się inaczej. Maliszewski wskazuje dlaczego
- 55 groszy za kilogram. „Tak dalej być nie może”. Sadownik wskazuje cztery rozwiązania
- Miało być więcej, a będzie mniej. El Niño pokrzyżowało plany Peru
- Pomoc za straty po upałach i przymrozkach. Jest projekt przepisów
- Koniec ze sprzedażą poniżej kosztów?
- Rolnicy mają dostać większą ochronę. Koniec sporów o kombajny, opryskiwacze i zapachy?

